| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja | data dodania: 2009-10-02 |
|
autor: turgor, Sebastian Korniluk |
Salam alejkum, Kyrgyzstan! |
|
| ocena: 4.25 | przeczytano 52 razy |
Relacja z podróży z roku 1992.
Pociągiem relacji Bydgoszcz - Warszawa żądna wrażeń 6-osobowa grupa "Piętaszków" ruszyła na szlak. Tym razem celem wyprawy stały się góry Tien-Szan.
Na spotkanie przygody
Po prawie tygodniowej jeździe pociągiem za oknem wagonu pojawiła się tablica z napisem "Dżambuł". Byliśmy na miejscu. Ponad 5000 km od domu, w samym sercu Azji. Przenocowaliśmy w parku razem ze zdziczałymi psami, a następnego dnia o wschodzie słońca ruszyliśmy wynajętym ziłem w góry.
Nad rzeką Kara-Toko został założony pierwszy obóz. Rejon, w którym się znaleźliśmy to Tien-Szan Zachodni, a dokładniej Pasmo Czatkalskie. W dolnych partiach tego regionu przeważają lasy liściaste z udziałem licznych gatunków drzew owocowych (m.in. ałycza, orzech włoski). Góra natomiast (do ok. 3000 m) to łąki i stepy subalpejskie. Od 3600 m rozciąga się linia wiecznego śniegu.
Z wielu gatunków zwierząt najbardziej widoczne są niepylaki apollo (gat. motyla) i gołooki ałajskie (gat. jaszczurki). Przy odrobinie szczęścia można zobaczyć koziorożce. Bardzo rzadko widuje się barsa - panterę śnieżną. Ludność tej krainy to Kirgizi, w większości wyznawcy islamu. Trudnią się głównie wypasem owiec i hodowlą koni.
W stronę bazy
Nazajutrz zwinęliśmy obóz i pomaszerowaliśmy w kierunku jeziora Kok-Kol. Po dwóch godzinach 37-kilogramowy plecak wrzynał się niemiłosiernie w barki."To nic - mówiłem sobie. Jak się przewrócisz to i tak cię znajdą. Może 200 metrów niżej, w jednym z wąwozów, ale znajdą." Około południa wędrówka dobiegła końca.
Pierwsze, co zrobiłem po przybyciu to zrzuciłem plecak. Potem stanąłem i patrzyłem. Gdybym wyobrażał sobie jezioro z bajki, byłoby właśnie takie: seledynowo-lazurowo-atramentowe. Słowem - cudowne.
Tego dnia nikt się już więcej nie męczył. Odpoczywano przed kolejnym wymarszem, tym razem jednak "na lekko". Ciężkie plecaki zostawały nad jeziorem Kok-Kol, które stało się na razie naszą bazą wypadową.
|
strona: 1 | 2 | 3
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
| | 1. | 2009-10-06 23:08:50 | gość: w-el-kk
| Nie tylko jezioro było cudowne i takie jak
z bajki,ale cała Twoja relacja jest cudowna,dokładna,przejrzysta,przemyśla
na.Dumni mogą być Twoi nauczyciele,że spod Ich ręki "wyszedł"reportażysta -jak się patrzy.
Zbieraj gratulacje i słowa uznania,bo one należą się.Kiedy następne.......relacje........?....
|
|
|
|