PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2008-01-21      
autor: Dariusz Edward Strzelecki

Osiem dni w południowej Francji...

ocena: 3.05przeczytano 1480 razy


Dzień I

Za Bernem w kierunku Genewy zaczyna się łańcuch drogowych tuneli. Dobrze, że w aucie nie ma napędu gazowego. Oficjalnie niedopuszczalne. Komfortowa jazda drogą, o której można pomarzyć w Europie Wschodniej. Oznaczenie kolejnego zjazdu. Zamiast tablicy z napisem "Ausfahrt" – "Sortie". Strefa francuskojęzyczna Szwajcarii. Po prawej ręce wody jeziora Neuchatel, po lewej, gdzieś na horyzoncie Alpy Berneńskie. Widoczność coraz gorsza. Za Lozanną mgła niesiona znad Lemanu. Genewa i granica z Unią. Jak w domu!

Trasa do Lyonu, to jeden z najpiękniejszych widokowo odcinków autostradowych. Góry, przepaście, tunele, wiadukty i mosty. Jedna z kilkusetmetrowych estakad kończy się zakrętem i czeluścią w skale - wjazdem do jeszcze dłuższego tunelu jednego ze szczytów pasma Jura. Gdzieś za Lyonem, na sto pięćdziesiątym kilometrze wyjazd z autostrady "Paryż-Ren-Rodan". Rachunek – ponad czternaście euro. Zapowiadają się opłaty dużo wyższe niż na drogach Szwajcarii. Tam, co prawda, czterdzieści franków, ale do końca roku i na wszystkie odcinki autostradowe.

Do St. Etienne droga wiedzie wzdłuż Regionalnego Parku Natury Du Pilat. Malownicze miasteczko Le Puy–En Velay, to początek Masywu Centralnego, daleko od głównych traktów komunikacyjnych, blisko od źródeł najdłuższej rzeki Francji – Loary.
Miasto mijamy nieobojętnie. Uwagę tych, co w drodze, przyciągają zbudowane na szczytach trzech wulkanicznych stożków, romańska katedra z X wieku - średniowieczny przystanek pielgrzymów do Santiago de Compostella, kaplica św. Michała, czy widoczna z kilkunastu kilometrów, niczym Chrystus w Rio, statua Matki Boskiej – Pani Francji. Podobno sama figura Madonny odlana z dwustu trzynastu armat zdobytych w 1855 roku pod Sewastopolem, waży sto dziesięć ton. Dobra francuska szkoła budowy pomników. Francuskie korzenie mają przecież Statua Wolności w Nowym Jorku, czy wspomniany Chrystus na Corcovado...
< Krajobrazy przedgórza Sewennów, pozostawiają następne, pozytywne wrażenia.

Albi nad rzeką Tarn. XII wiek naszej ery. Miejscowa ludność sprzeciwia się praktykom ówczesnego kościoła katolickiego, szczególnie hierarchii kościelnej i feudalnej. Asceza i ubóstwo, nie na pokaz, drażnią otoczenie dworu papieża. Klątwa i ekskomunika. Prześladowania, zabójstwa, tortury, podstęp, z czasem całkowita zagłada przez zbrojne najazdy...
W centrum miasta albigensów (regionalne określenie katarów; przez teologów utożsamiane z awanturnictwem, czy sektą), stoi gigantyczna katedra. Odpowiedź na naruszenie zasady nieomylności papieża i kościoła, zadośćuczynienie za rzekome znieważenie i profanację świętej wiary. Budynek widoczny z dużej odległości, niczym oceaniczny prom dominuje na skarpie, nad rzeką. Pomnik, do dziś wyzwalający niepokój, odczucie triumfu nietolerancji i zaślepienia.
Przejście gotyckim mostem do stóp świątyni wydaje się być kanonem. Wieczorny spokój pięćdziesięciotysięcznego miasta. Ludzie uwięzieni w pubach, czy domach. Ciasne uliczki, zaułki z suszącym się praniem, porzucone, jakby niczyje, rowery...
Na niewielkim rynku przygniatająca swym kunsztem i ogromem wspomniana katedra św. Cecylii. Budzące respekt arcydzieło sztuki gotyckiej. Jedna z największych ceglanych budowli świata. Dwa wieki budowy. Wrażenie fortecy potęguje połączenie z obronnym pałacem arcybiskupa. Witraże, malowidła ścienne, z dominującą "Ostatnią Wieczerzą", nie pamiętają już ostatnich buntowników z Albi. Ostatecznie koronują zwycięstwo nad niepokornymi... Jeszcze rzut okiem do wnętrza byłego pałacu arcybiskupa, gdzie dziś eksponaty związane z osobą urodzonego w Albi malarza i grafika Henriego Toulouse-Lautreca. Niedomknięte drzwi muzeum poświęcone duszy bohemy dziewiętnastowiecznego Paryża, choć kasa nieczynna. Sprzątająca kobieta łamaną angielszczyzną, mimo wszystko, zachęca do odwiedzin kafejki, należącej do kogoś z jej znajomych...



Stara stolica Wizygotów, pogromców Grecji i Rzymu w V wieku – Tuluza, jak przystało na szanujące się miasto regionu Midi-Pirenees (Pireneje Środkowe), tonie w wieczornym morzu światła. Autostradowa obwodnica największej aglomeracji południowej Francji, pełna pojazdów. Spotykają się i rozjeżdżają we wszystkich kierunkach. Tylko trzy i pół godziny nad Atlantyk, do Andory, Hiszpanii, czy do Bordeaux, nieco ponad dwie do Morza Śródziemnego i w Pireneje. Dobre miejsce wypadowe. Sama Tuluza również przyciąga swoją historią. Rzymskie budowle, największy kościół Francji w stylu romańskim - benedyktyńskie opactwo św. Saturnina (St.-Sernin), stanowiący kolejny przystanek pielgrzymkowy do Santiago de Compostella - to głośne przykłady dawnej świetności miasta. Również kościół św. Jakuba, często niepoprawnie zwany "Jakobinów", ściśle związany z postacią założyciela zakonu dominikanów, wyznacza ważne miejsce w historii Tuluzy. Tu gromadzą się czciciele relikwi św. Tomasza z Akwinu. Jakby w cieniu wymienionych - katedra St.-Etienne (św. Stefana), pałace, czy ratusz, zwany "Capitole". W Polsce budowla w stylu romańskim, czy gotyckim, stanowi coś wyjątkowego. Francja, ojczyzna obu kierunków, posiada świątynie z przed ośmiuset, czy dziewięciuset lat, praktycznie w każdym znaczącym mieście. Tym bardziej zabytkowe obiekty "różowego"miasta nad Garonną, skutecznie przesłania współczesność: centrum badań lotniczych i kosmicznych, Instytut Badań Przestrzeni, park kosmiczny Cite de l’Espace widoczny z autostrady, czy koncern Airbus. Stąd autor "Małego Księcia" Antoine de Saint-Exupery wyrusza z pocztą jako pilot wojskowy w loty do Casablanki, Dakaru czy Buenos Aires. Tu swój początek mają statki powietrzne "Caravelle", "Concorde", największy pasażerski samolot "Airbus A380" i promy kosmiczne "Ariane".

Spóźniony obiad. Przystawka, posiłek główny, wielka taca serów, jakiś deser, dwie butelki wina, karafka wody. Zupa, bo przecież tutejsze określenie kolacji, jako "souper" mówi jednoznacznie, co stanowi jego nieodłączną część. Zielona sałata, z pomidorami, rzodkiewką, ziołami i sosem winegret, to kolejny obrazek na stole. Po daniu głównym, niestety nie gęsi tuluskiej (z ich wątroby ponoć najlepsze pasztety), sery, popijane winem, białym, potem czerwonym, mocniejszym, bardziej aromatycznym. A może ślimaki? Podobno już sama ich obróbka stanowi coś szczególnego, niezwykłego. Choćby ślimacza, dziesięciodniowa głodówka, po to by każdego osobnika oczyścić z resztek pokarmowych, na przykład trujących dla człowieka liści...



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Andora

Informacje o kraju: Andora
Flaga - Andora


  Francja

Informacje o kraju: Francja
Flaga - Francja








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms