| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa |
data dodania: 2009-10-12
|
|
autor: ajtne, Joanna |
Wulkaniczna tarantella |
|
| ocena: 4.60 | przeczytano 184 razy |
Sycylijskie klimaty: Noto i Syrakuzy
20.07 (niedziela)
Sycylijski klimat ma to do siebie, że świat jakby spowalnia swój bieg, i w dodatku znajduje się przyjemność w tym spowolnieniu. Nie sposób zresztą pędzić, gdy w cieniu jest jakieś 40ºC... Powoli więc zbieramy się do zwiedzania.
Najpierw nasze Noto. Jednolicie barokowe, bo w XVII w. trzęsienie ziemi sprzątnęło zabudowę średniowieczną i postanowiono odbudować miasto w najmodniejszym dla tych czasów stylu. Nowa zabudowa miała odzwierciedlać strukturę społeczeństwa. Część miasta warstw panujących to kościoły, pałace, place, schody.
Główna ulica – Corso Vittorio Emanuele kończy się okazałymi bramami miejskimi. Pośrodku rozciąga się Piazza Duomo z zachwycającymi schodami i fasadami budynków. I dwa ośrodki władzy – duchowy i świecki: Katedra i Palazzo Ducezio. No to, zwiedzamy Noto. Niesłychanie harmonijne i przemyślana jest ta architektura, rozmieszczenie, plany, detale. Fasady i balkony podparte wymyślnymi mordkami przyciągają wzrok, ale i w każdej bramie można znaleźć jakieś cacko. Barok Noto jest elegancki i stonowany, i chyba właśnie dzięki temu tak urokliwy. Kościoły, pominiki, teatr... Zachodzimy na mszę do katedry. Włoski język idealnie komponuje się z liturgią, ale i tutaj upał daje się we znaki. Sycyllijskie damy, niezależnie od momentu nabożeństwa, wachlują się zawzięcie. Ośmielona ich zachowaniem, też wyciągam wachlarz (który tu, na Sycylii okazuje się niezbędnym wyposażeniem).
Noto pięknie wygląda w pełnym świetle dnia, pięknie i w nocy, gdy miasto ożywa. Za dnia jest stosunkowo cicho i spokojnie – tylko na ławeczkach i przy kawiarnianych stolikach siedzą grupki panów na wiecznej sjeście (zastanawiamy się co porabiają w tym czasie panie? Zapewne gotują włoskie obiadki). Około 20, gdy słońce zachodzi i nieco spada temperatura, na ulice wylegają tłumy. To sycylijska passwggiata (spacer). Na corso staje się gwarnie i kolorowo, jak na scenie. Prawdziwa scena też stoi u podnóża katedralnych schodów, a na nich, jak w amfiteatrze zasiadają tłumy – i jak w amfiteatrze życie toczy się tu intensywnie: niektórzy przyszli tylko się pokazać, inni poplotkować czy poromansować, niektórzy oglądają prezentowane teaotrum, a przybysze raczą się winem – do ostatniej kropli, do późnej nocy. Około północy Noto znów się wycisza, wtedy najlepiej oglądać kamienne rzeźny wydobywające się z mroku na promieniach oświetlających je reflektorów...
Poranek dostarcza odmiennych wrażeń. Gdy wychodzę o świcie na wyludnione jeszcze ulice, niesie się po nich melodia tarantelli wyśpiewywana mocnym, męskim głosem. Za chwilę tarantella ustępuje miejsca jakiejś pieśni słodko-lirycznej. Śpiewakiem okazuje się kloszard towarzyszący śmieciarzom sprzątającym miasto. Bruk ulic aż lśni, barokowe rzeźby nabierają znów innego kolorytu w świetle poranka. Kawa latte z croissantem smakuje wyśmienicie. Za chwilę na ławeczkach znów zasiądą panowie, i jak co dzień będą im towarzyszyć znane już nam z widzenia psy. I tak pewnie będzie mijał dzień za dniem, ale my już tego nie zobaczymy. Tarantyzm gna nas dalej – do Syrakuz.
Starożytne Syrakuzy, największe greckie miasto na Sycylii, były uważane za najpiękniejsze i najbogatsze, a niewątpliwie najludniejsze miasto wyspy. Założyli je Kartagińczycy. Prawie milionowa metropolia w tamtych czasach musiała robić wrażenie. Tyle ludzi, tyle zdarzeń. Żył tutaj i tutaj zginął (w czasie II wojny punickiej) Archimedes, bywał Platon i Ajschylos. W czasach wczesnochrześcijańskich, w katakumbach ciągnących się pod miastem, nauczał Św. Paweł. Ślady starożytnej potęgi oglądamy jednak tylko w przelocie, nie ma czasu na zagłębianie się w ruinach czy katakumbach. Zwiedzamy fragment najstarszej części Syrakuz, wyspę Ortygię, z ufortyfikowaną akropolis, pałacem tyranów i źródłem Aretuzy. Mijamy bloki i kolumny dawnej świątyni Apollina z VII w. i dochodzimy do Piazzo Dumo, na którym dominuje masywna, podzielona doryckimi kolumnami fasada katedry, kryjącej dawną świątynię Ateny z V wpne. Wnętrze jest proste, mroczne, zwraca uwagę pokrywający nawę główną renesansowy, drewniany strop oraz podtrzymywana przez lwy chrzcielnica, dawna helleńska misa.
Za chwilę znów zanurzamy się w sycylijskie uliczki, by zachwycić się fasadami, szeregami balkonów w bardzo latynoskim stylu, bujną roślinnością wylewającą się z okien i pnącą po murach. Zaglądamy do sklepików z pamiątkami – wachlarze, kapelusze, kubki i koszulki z Il Padrino. A wszędzie – w kształcie breloczków, podstawek, figurek – Trinakria, pradawny symbol Sycylii, i obecne godło. Ta trójnoga głowa kobiety z dwoma wężami i skrzydłami symbolizuje trójkątne zarysy wyspy, jej dawne trzy prowincje, a także siłę słońca i żywność. Zaczarowuję Sycylię w Trinakrii – teraz już nigdy nie zapomnę...
Dochodzimy na nabrzeże – na morzu właśnie trwa sjesta – mnóstwo różnych większych i mniejszych łodzi kołyszących się na falach, pojedynczo i w stadach, a wokół nich odpoczywający ludzie. Rozmawiają z sąsiadami, pływają lub po prostu leżą na pokładzie i kontemplują otoczenie. Jacyś chłopcy skaczą z barierek: 5-7m do lustra wody.
Za nimi stają na barierce dziewczynki, chwila wahania, i one też skaczą wśród pisków i krzyków. Radość życia.
Miasto w tym upale męczy, więc jeszcze jedziemy do Fontana Bianche, 20km od Syrakuz, gdzie jest piękna piaszczysta plaża nad Morzem Jońskim. Zaraz wskakujemy do morza, gdzie odbywa się dyskoteka. Wspaniały, misiowato okrąglutki instruktor, fantastycznie podryguje w gorących rytmach pokazując kroki tańca, a tłumek tkwiący w wodzie powtarza układ choreograficzny. Bawimy się doskonale, woda się rozbryzguje, stawia opór, znów widać jakąś niespożytą witalność i radość życia otaczających nas ludzi. W końcu muzyka milknie, dołączamy do naszych i bawimy się już we własnym gronie. Chlapiemy się, pływamy to bliżej, to dalej.
Czas jednak wracać. Sycylijski dzień się kończy, ale przed nami jeszcze sycylijska noc...
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|