PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2009-10-12      
autor: ajtne, Joanna

Wulkaniczna tarantella

ocena: 4.60przeczytano 184 razy


Rzymski sprint
24.07 (czwartek)


Na zwiedzanie Rzymu mamy tylko jeden dzień. Tak mało, że aż niemożliwe. Do znanych miejsc dostajemy się kolejką, metrem, na piechotę. Zaczynamy od Watykanu i Bazyliki Św. Piotra. Schodzimy do podziemi. Szeregi grobów z dawnymi papieżami i ten, za którym tęsknimy: przed płytą nagrobną JP2 stoi zawsze tłum. Łzy, bezgłośne i głośniejsze modlitwy. Próba skupienia. Nagle mi się przypomina dotyk Jego ręki, tak blisko tego miejsca, tak niedawno... Nie chcę patrzeć na grób. To tylko płyta. Nie chcę łez. Przecież to, co najważniejsze i tak żyje...
Bazylika wywiera wrażenie jak zawsze wielkie, przyćmione tłumami turystów. Podziwiamy architekturę, rzeźby, muskamy rękę św. Piotra, wysłuchujemy historii o szaleństwie i zniszczeniu Piety. Jeszcze spojrzenie na Apostołów tkwiących na portalu bazyliki, detale skłóconych architektów i chwila czasu na złapanie oddechu.

Z Watykanu ruszamy przez Most Anioła na podbój Rzymu. Bazyliki zaczynają się mieszać, już nie wiem, gdzie jakie rzeźby, jacy święci, jakie relikwie, jakie wieki. Zapamiętuję tylko obrazki – kaplicę wypełnioną mniszkami śpiewającymi jak anioły i zawzięcie się przy tym wachlującymi, długotrwałą spowiedź, gdy penitent stoi przed konfesjonałem, tak, aby wiedzieć twarz księdza, zaskoczenie portretem JP2 wśród papieży, którzy odeszli już do historii, bałkańska żebraczka pod drzwiami, światłocienie Caravaggia, wyślizgane Święte Schody, na których bolą kolana, promień światła w Panteonie... Starożytne kolumny, budowle, historie też się nakładają na siebie. Tylko bruk uruchamia wyobraźnię na tyle, że słyszę stuk i szelest kroków, jak tykanie zegara – tyle odmierzonych wieków. Punkty obowiązkowe: Pomnik Ojczyzny z marynarzami, hiszpańskie schody z muzykami i tłumem, Fontanna di Trevi z wrzucaniem pieniążków. Szybka kawa w małym, swojskim barze, gdzie na moment wpadają urzędnicy na sjestę. Jak w szybkim biegu – wrażenia się zacierają, stają się kolorową smugą, w której trudno dostrzec konkretne kształty. Pozostaje jednak wrażenie – miły był ten dzień, i mógłby jeszcze dalej trwać...

Autostrada słońca i zachód słońca w Dolomitach
25.07 (piątek)


Mknęliśmy Autostradą Słońca co koń wyskoczy, musieliśmy bowiem być w schronisku – Refugio Coldai przez godz. 20. A do schroniska trzeba było jeszcze dojść, Żadnych postojów, żadnego zwiedzania, żadnych bocznych dróg. To był najbardziej dla mnie nużący kawałek podróży. W końcu jesteśmy u celu, ale czeka nas jeszcze szlak do schroniska. Zwyczajnie mi się nie chce, ale cóż robić, trzeba iść. Droga łagodnie się wznosi odsłaniając coraz piękniejsze widoki, Wierzchołki gór mienią się złociście w blasku zachodzącego słońca.



Już mi się chce tu być i wędrować przez Dolomity. Jak najdłużej. Idziemy wśród skałek, kwiatki mienią się barwami, krowy jak z Milki pasą się spokojnie, w końcu widać schronisko Coldai (2132mnpm). W przedsionku szeregi butów, kijów, kurtek. Kwaterujemy się w 22-osobowym pokoju, zaduch potworny, na pewno nie będę mogła spać! Zasypiam natychmiast.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Włochy

Informacje o kraju: Włochy
Flaga - Włochy


  Watykan

Informacje o kraju: Watykan
Flaga - Watykan



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki