| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa |
data dodania: 2009-10-21
|
|
autor: ania_k, Anna Kitowska |
Scotland Castle Tour 2009 |
|
| ocena: 4.50 | przeczytano 56 razy |
20 sierpnia (czwartek)
Trasa: Pennan – Duffus Castle. Pokonana odległość: 108 km
Rankiem, gdy wyszliśmy z namiotów mieliśmy miłą niespodziankę. Ujrzeliśmy skrywaną wczoraj pod poświatą nocy, przepiękną, skąpaną w słońcu plażę. W oddali widzieliśmy ciemnobrązowe klify, czy tez zbocza porośnięte zieloną trawą, na której pasły się białe owieczki. Morze kusiło błękitem fal. Wszystko to wyglądało bajecznie.
Moja radość nie trwała zbyt długo. Przyszło nam wspinać się pod kilkunastoprocentowe podjazdy. Chwilami było bardzo ciężko, ale zaprawieni już w takich podjazdach, spokojnie daliśmy radę. Choć były chwile zwątpienia. Razem z Agatą wyjechałyśmy pierwsze bo wiedziałyśmy, że chłopaki i tak nas dogonią. Jednak oni nie nadjeżdżali przez dłuższy czas. Zaczęłyśmy się już martwić, czy coś nie stało się z ich rowerami. Czekałyśmy ponad 40 minut. Zdenerwowane zatrzymałyśmy jadący z ich strony samochód i od miłej pani dowiedziałyśmy się, że jadą w naszą stronę i są niedaleko. Byłyśmy bardzo ciekawe co ich zatrzymało. Okazało się, że Szymon podjechawszy na górę wyciągnął aparat i zaczął filmować podjeżdżającego, a właściwie starającego się podjeżdżać na startych zębatkach Radka. On jednak nie chciał dać się sfilmować prowadząc rower, dlatego początkowo oboje stali, czekając aż jeden ustąpi. Jako, że oboje są uparci, żaden nie popuścił i Radek z chrzęstem przerzutek zaczął wjeżdżać zygzakiem pod górkę, a Szymon stał i filmował.
Jadąc dalej odwiedziliśmy dwa zamki z czego do Findlater Castle dojazd mieliśmy utrudniony, bo ktoś zmienił kierunek strzałki wskazującej drogę i zamiast trafić do niego, dotarliśmy o dziwo do ogromnej hałdy biało – bordowych muszli. Nie ma złego co by na dobre nie wyszło.
Również tego dnia szkocka pogoda przypomniała nam o sobie. Mżawka przerodziła się w deszcz, a deszcz w ulewę. Cali przemoczeni, ze słabo działającymi już hamulcami dotarliśmy do Buckie, gdzie przebraliśmy się w suche rzeczy i udaliśmy się do miejskiej biblioteki, w której to przez godzinę mogliśmy za darmo skorzystać z Internetu. W końcu mieliśmy łączność ze światem i mogliśmy podładować baterie. Później pogoda się poprawiła i już do wieczora towarzyszyło nam piękne słońce. Przed nami ostatnia noc „na dziko”, na którą dotarliśmy do zamku Duffus. Równiutko przystrzyżona trawa i dobrze zachowane ruiny zamku, za zwiedzanie, których nie trzeba było płacić. Aż trudno pomyśleć, że to już końcówka naszej wyprawy.
21 sierpnia (piątek)
Trasa: Duffus Castle – Inverness. Pokonana odległość: 94 km
Ostatniego dnia w drodze do Inverness odwiedziliśmy już dobrze oznakowane zamki Brodie i Cawdor. Zamek Brodie jest bardzo dobrze zachowany. Do dziś można podziwiać górujące nad nim 5-cio piętrowe wieże. Znajduje się w nim mnóstwo tajemnych przejść i ukrytych komnat. Jest on udostępniony do zwiedzania, jak również można go wynająć na wesela lub imprezy plenerowe. Natomiast zamek Cawdor jest najbardziej znany ze swoich literackich powiązań z Williamem Szekspirem i tragedią Makbet, w której to tytułowy bohater zostaje tanem Cawdoru. Historia jak i malownicze okolice przyciągają turystów, którzy po trudach dnia mogą odpocząć w murach zamku.
Ostatni dzień dał się też we znaki Radkowi, który był potwornie zmęczony. Jak się okazało prawie pół dnia jeździł pod wiatr nie mając odpowiedniego ciśnienia powietrza w dętce. Jak tylko rower Szymona dowiedział się o usterce Radka nie mógł być gorszy i na pożegnanie zafundował mu naprawę dwóch szprych. W taki też sposób zamek Kilravock stał się naszym mini warsztatem. Tuż przed samym wjazdem do Inverness odwiedziliśmy jeszcze Stuart Castle, ostatni – 55 już zamek na naszej trasie.
Wszystko się kończy, ostatnie naprawy, ostatni zamek, ostatnie kilometry, ale pogoda szkocka jest niezmienna czyli nieprzewidywalna. Wystarczyło tylko by Agata pochwaliła ją, a po 5 minutach zmoczyło nas na do widzenia. Od pierwszego przekręcenia korby minęło 20 dni. Po tym okresie wróciliśmy ponownie do Inverness i zsiedliśmy z naszych rowerów. Zadowoleni, że mamy dostęp do ciepłego prysznica i zmartwieni zarazem ponieważ oznaczało to koniec naszych rowerowych szkockich wojaży.
22 sierpnia (sobota)/ 23 sierpnia (niedziela)
Rano wszyscy byli lekko podenerwowani, trzeba było się spakować i powalczyć z samochodem, ponieważ ponownie pojawiły się problemy z uruchomieniem silnika i jazdą na benzynie. Do Grays, gdzie mieliśmy spędzić noc u brata Szymona, dotarliśmy z małym opóźnieniem około 1:00 w nocy. Ponownie ugoszczono nas po królewsku. Mimo późnej pory czekał na nas pyszny obiad i tort czekoladowy. Najedzeni położyliśmy się na kilka godzin, by wstać ok. 5:00 i spokojnie dotrzeć do Dover, gdzie czekał na nas prom. Płynęliśmy nim w dzień, przez co mogliśmy podziwiać widoki i pożegnać się z oddalającą się Brytanią. O 13:00 byliśmy już we Francji, skąd droga do domu przebiegała bez większych przygód.
24 sierpnia (poniedziałek)
Polską granicę przekroczyliśmy ok. 1:00 w nocy, a do Czerska dotarliśmy po 7 godzinach przeprawy przez polskie drogi. I tak zakończyła się nasza wyprawa rowerowa po Szkocji. Jako, że kocham góry, przyznać muszę, że początkowo nie wyobrażałam sobie spędzania w inny sposób wakacji. Teraz wiem, że rower stanie się moją druga pasją i na pewno jeszcze nie raz wybiorę się na długą wyprawę rowerową. Przywieźliśmy bagaż niezapomnianych wspomnień i przeżyć, które zostaną na długo w naszej pamięci i będą iskierką do organizowania kolejnych życiowych wypraw.
Podsumowanie:
1. Ilość osób biorących udział w wyprawie: 4¬
- Szymon Belka (organizator)
- Anna Kitowska
- Agata Ladzińska
- Radosław Literski
2. Ilość kilometrów przejechanych podczas wyprawy na rowerach:
- po Paryżu: 66 kilometrów
- po Szkocji: 1852 kilometrów
3. Ilość odwiedzonych zamków: 55
4. Ilość odwiedzonych latarni: 42
5. Ilość kilometrów przejechanych samochodem: 5650 kilometrów
6. Maksymalna prędkość osiągnięta podczas jazdy rowerem: 73,9 km/h
7. Zjedzone kilogramy płatków śniadaniowych: 7 kg
8. Zjedzone kilogramy bakalii: 13 kg
9. Ilość usterek:
* 1 pęknięta felga
* 5 przedziurawionych dętek
* 6 pękniętych szprych
* 6 kpl. startych klocków hamulcowych
Więcej informacji na: www.scotland2009.cba.pl
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|