| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja | data dodania: 2009-10-24 |
|
autor: black, |
Indie. Curry. Budda |
|
| ocena: 3.00 | przeczytano 30 razy |
Curry. Żółta, ostra, przyprawa, której każdy dech wywołuje u mnie
podniecający dreszcz, przedsmak przygody.
To był pierwszy zapach jaki poczułam w Indiach. Tak, wyobrażałam je
sobie tak jak to widziałam na filmach boolywodzkich - śpiew, kolory, inny
świat. Skąd niby miałam znać Indie, przecież to był mój "pierwszy raz" z
Indiami na żywo, twarzą w twarz.
Tak, faktycznie był to inny świat - bardziej magiczny, otulony zasłoną z
dymu kadzideł, pozbawiony złudzeń. Świat kolorowy, ale biedny, magiczny,
ale tylko dla turystów, pełen sprzeczności.
Wiele dni było wartych zapamiętania, ale ten jeden szczególnie. Byłam
na targu, pośród delhijskich straganów. Sama. Chciałam przemyśleć kilak
rzeczy, wsłuchać się w siebie, nigdy wcześniej mi się to nie udało.
Idąc przez tłumy ludzi, mijając stragany z nawołującymi przekupkami,
otoczona przez zapachy przypraw i kolorowe sari, usłyszałam pieść modlitewną,
poczułam ciężki, przytłaczający zapach kadzidła, podniosłam głowę -
przed moimi oczami ukazał posąg jednego z najsympatyczniejszych bogów -
Buddy - siedzący grubasek uśmiechem zapraszał mnie do wejścia do
świątyni - cóż, jak nie odmówić Bogu.
W świątyni kapłani przygotowywali się do modlitwy, tu zapach kadzidła
uderzył we mnie jeszcze intensywniej. Jakiś wewnętrzny głos nakłonił
mnie do modlitwy, może nie tyle modlitwy ile raczej medytacji. Nie mając, za
bardzo pojęcia o sztuce medytacji, usiadłam na jednym z wielu dywaników
i odpłynęłam. Wsłuchałam się w swoją duszę, pomogły mi w tym
melodyjne śpiewy kapłanów. Przemyślałam wszystkie problemy, rozterki,
porozmawiałam szczerze sama ze sobą, na co nie miałam czasu w zaganianym świecie
ogromnego miasta. Odkryłam swoją duszę.
Ze świątyni wyszłam odmieniona, szczęśliwsza, z błogim uczuciem
zrozumienia siebie.
Na następny dzień pożegnałam się z zapachem curry, kurzem, buddą i
wróciłam do domu.
W dzisiejszym świecie ciężko jest znaleźć chwilę zapomnienia dla
samej siebie, ale opadam niekiedy w tym galopie - siadam na ziemi, wyciągam
paczuszkę z curry i wąchając - rozmawiam ze swoją duszą.
|
strona: 1
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|