| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja |
data dodania: 2009-10-27
|
|
autor: Daimler, Radek Biczak |
Cztery pory Rosji |
|
| ocena: 4.00 | przeczytano 107 razy |
Jesień
Ogrom Rosji, to jej atut i klątwa zarazem. Banalnie doświadczyliśmy tego na własnej skórze kupując bilety powrotne na kolej transsyberyjską. Wyjazd w niedzielę o 19.25, ale godzina odjazdu podana na biletach opiewa na czas moskiewski, więc kiedy odjeżdża pociąg? Z Władywostoku rusza w poniedziałek o godzinie 2.25 – nie można sobie pozwolić na chwilę nieuwagi...
Siedem dni w pociągu do Moskwy i jeszcze blisko doba z Moskwy do Poznania; podróż nie wskazana dla cierpiących na klaustrofobię. Można chodzić po korytarzach, można na dłuższym postoju wyjść na peron, kupić piwo i coś do jedzenia, ale nadal trzeba trwać w bycie drogi żelaznej i nic nie jest w stanie przyspieszyć czasu.
Największe państwo na świecie więc najdłuższa linia kolejowa – 9288 km do Moskwy. Tory biegną wzdłuż drogi, którą pokonaliśmy samochodem więc psychodeliczność podróży się potęguje, jakbyśmy oglądali nasz rosyjski film od końca do początku, teraz z perspektywy widza. Jeszcze długo linia kolejowa będzie odgrywała duże znaczenie w życiu tego kraju, ale rośnie jej konkurencja: linie lotnicze, nowa droga. Pociąg ma jedną ogromną przewagę nad innymi środkami komunikacji – popycha ludzi do kontaktów ze sobą. Irina wraca od rodziców we Władywostoku do męża, oficera wojska, z którym mieszka w Jekatierenburgu – płacze za rodzicami, stęskniła się już za mężem. Andriej, student biologii z Permu, był na praktykach; zajmował się populacją 30 leopardów żyjących w rosyjskim kraju primorskim. Dziadek z wytatuowanym na dłoni napisem “Sybir” jedzie wraz z żoną do syna, który mieszka w Niemczech, on sam ma niemieckie pochodzenie, ale jak przyznaje czuje się Rosjaninem i tutaj jest jego ojczyzna. Inna rodzina jedzie do Hanoweru do pracy, pytam Aleksandra, głowę rodziny, czy chce zostać na stałe w Niemczech, kręci przecząco głową:
- Jeszcze tam pracuję, ale niemiecka gospodarka już nie rośnie – tłumaczy. U nich nie jest co raz lepiej, zaczyna być gorzej. Z Rosją jest odwrotnie; rozwijamy się i już niedługo wrócę tu na stałe, bo będzie mi lepiej niż na zachodzie...
Każdy z tych ludzi w pociągu, to ciekawa historia. Najbardziej rzuca się w oczy, że unikają stereotypów: zachód wcale nie jest Mekką, Rosja wymaga dużo pracy, Polacy to Słowianie, z którymi można się dogadać.
To ostatnie zakrawa na kpinę, ale nią nie jest. Mentalnie jest bliżej, nam Polakom, do rosyjskiej duszy niż zachodniej dekadencji. Oni po latach zamordyzmu też chcą żyć godziwie i podążają tą samą ścieżką, którą Polacy kroczyli do demokracji. Możemy im w tym pomóc, albo przynajmniej nie przeszkadzać, tym bardziej, że dla inwestorów Rosja to kraj ogromnych możliwości, dużo wdzięczniejszy niż nasycony konsumpcją zachód.
Porzekadło głosi: „jeśli nie możesz pokonać wroga, postaraj się z nim zaprzyjaźnić”. Będąc skazanym na sąsiedztwo rosyjskiego niedźwiedzia na pewno więcej skorzystamy na próbie oswojenia niż na drażnieniu. Nie ucierpi na tym duma narodowa, nie ucierpi racja stanu, pod warunkiem, że przestaniemy postrzegać Rosję i Rosjan przez zniekształcający pryzmat stereotypizacji. Jątrzenie starych ran niczemu nie służy. Najwyższy czas zacząć rozmawiać z Rosjanami jak z normalnymi ludźmi, a to akurat jest proste, wszak nie tylko języki słowiańskie, ale i natury są do siebie podobne.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|