PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Ameryka Południowa data dodania: 2009-10-31      
autor: kayuss, S. Frackiewicz

Chrystus za kierownicą

ocena: 4.37przeczytano 143 razy


Stolica prowincji Santa Cruz, stutysięczne miasto, lecz jak sie okazuje, totalnie aturystyczne. Ulotki każą zachwycać się lokalną florą i fauną, ale ta jakaś mizerna i – po Gombrowiczowsku – nie zachwyca. Po wymianie kolejnych Feliz Navidad z moim dobrodziejem kieruję się do hostelu. Szybko dostaję łóżko, prysznic i wybieram się na obiecaną kolację wigilijną.

Spacer po mieście nie budzi emocji większych niż ten po mojej rodzimej Iłowej, ale śmieję się sam do siebie, bo przecież sie udało. Są dwa lokale, ale najpierw kafejka internetowa. Telefon do rodziców, którzy są już dobre cztery godziny po kolacji, kilka zdań z przyjaciółmi i tak mija godzina. Ruszam. Azymut: restauracja, cel: wołowina i gwałt na żołądku. W poszukiwaniach gastronomicznego eldorado mijam dwie policjantki. Mamy Wigilię, w Polsce prezenty pod choinką, wiec kupuję od ulicznej sprzedawczyni kwiaty i po sekundzie cieszę się ich uśmiechniętymi twarzami.

Tymczasem miasto jakby podumarło. Wszędzie świąteczne dekoracje, świąteczne melodyjki, świąteczne nastroje, ale… chyba jako jedyny szukam restauracji. Stało sie to, czego sie obawiałem. Wigilia. Zamknięte. Wskaźnik humoru spaaddłłłłł.

Zadowalam sie zakupami w cudem ostałym supermarkecie i gnam do mojej szopki celebrować nadchodzące narodziny Jezusa. Pierożki z serem w sosie pomidorowym nie zastąpią tradycyjnej dwunastki, wreszcie jednak zjadam obiecaną kolację. W hostelu niewielkie poruszenie, ale gawiedź średnio integracyjna, wiec zadowalam się towarzystwem butelki piwa. Po jakimś czasie dołącza parka Austriaków, robi się – powiedzmy – rodzinnie. O północy gospodyni daje każdemu butelkę szampana, taka wigilijna tradycja. Nie zwlekając, otwieramy. Jeden dzień, a tyle szczęścia. Jeden dzień, w którym człowiek, choćby innym razem nie pomógł, bardziej dostrzega drugiego człowieka.

Pierwszy dzień Świąt. Dzisiaj, bez oszukiwania, humor na średnim poziomie, ale cel: Ushuaia. Koniec świata, fin del mundo, Mekka zbieraniny najróżniejszych ludzi, którzy, ciągnięci nie wiadomo czym, pragną tam dojechać. Na rowerach, na stopa, samochodem, motorem, konno czy pieszo. Wierzę, że dzisiaj pójdzie mi jeszcze lepiej niż wczoraj, chociaż zdaję sobie sprawę, ze ruchliwie nie będzie. Jednak przy wyjeździe z miasta, o szczęście!, ruch całkiem, wiec i humor całkiem.



strona: 1 | 2 | 3

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


2. 2009-11-13 20:23:40
gość:
No no, pewnie i tak nie da się opisać wszystkiego słowami trzeba to po prostu przeżyć.WIELKI RESPECT - Amber


1. 2009-11-12 21:24:42
gość: mama
Pięknie to wszystko opisałes Synku ,jestesmy pod wrażeniem :((


  Mapapowiększ 

  Argentyna

Informacje o kraju: Argentyna
Flaga - Argentyna



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki