PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Polska data dodania: 2009-11-02      
autor: arturo,

Męska muzyka: tata i syn na jurze

ocena: 3.35przeczytano 85 razy





Pomysł wspólnego rowerowego wyjazdu zrodził się tydzień po powrocie z „rodzinnych” wakacji. Teraz kolej na prawdziwie męską wyprawę… Wybrałem Jurę. Po pierwsze ciekawie, po drugie w miarę blisko. Syn podszedł do pomysłu z wielkim zapałem – postanowił, że też chce wieźć bagaż. Dokręciłem więc do jego roweru bagażnik i zamocowałem małe sakwy, w których wiózł drobne rzeczy… Plan był taki: ruszamy z Częstochowy i kierujemy się w stronę Krakowa. Jednak bez ściśle ustalonego szlaku czy drogi – by móc modyfikować podróż wedle aktualnej sytuacji czy potrzeby. Tak jednak, by zahaczyć o większość atrakcji po drodze. Podróżowanie z dzieckiem stawia jednak przed nowymi wyzwaniami. Czym się różni taka jazda od tej w dorosłym gronie? Na pewno większą dozą humoru, mnóstwem zabawnych, nieprzewidzianych sytuacji… Ale i większą odpowiedzialnością za bezpieczeństwo, właściwy wybór trasy czy znalezienie właściwej knajpki w porze obiadowej. Krótszy dzienny dystans jest oczywiście normą. Musiałem też myśleć i działać za dwóch. Na szczęście syn szybko się zaadoptował, uczył się błyskawicznie i pomagał mi w codziennych obowiązkach. Trzeba minimalizować pomyłki i wpadki, by jazda była przyjemnością a nie drogą przez mękę. Każda porażka musi być wyrównana jakąś nagrodą. Obojętnie jaką – lody, medal z szyszki… Homeostaza przede wszystkim. Co jeszcze? Ważny jest cel – dziecko musi jechać „dokądś”, jazda dla samej jazdy nie wchodzi w rachubę. Najgorsze jest czekanie – nieodzowne w każdej podróży. Dla dziecka to prawdziwa męka… No i trzeba wieźć ze sobą dobry humor. Im więcej tym lepiej.
Czy ośmiolatek da radę? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak! Zwłaszcza ten, który jeździ na rowerze w miarę często. Zawsze można wybrać łatwiejszą trasę. Drodzy Bikerzy! Na swej drodze spotykacie pewno mnóstwo osób, które z niedowierzaniem i dezaprobatą będą kręciły głowami słysząc o takiej podróży. Najczęściej będą to jednak osoby, które roweru nie używają w ogóle, bądź tylko po to, by dojechać do sklepu…
Spotkani na trasie ludzie wielokrotnie wyrażali podziw dla ośmioletniego turysty. Oczywiście tata czuł wielką dumę… Mimo, że wiele przygód miało dramatyczny wręcz charakter, jednoznacznie śmiem stwierdzić, że nasza wyprawa była przede wszystkim doskonałą zabawą i wspaniałą przygodą. Oczywiście miała też aspekt edukacyjny – chociażby jak sobie radzić z przeciwnościami losu i wykazać hart ducha. Teraz najważniejsze: nic tak nie łączy i nie buduje więzi jak wspólna droga. Wspólne doświadczenia syna z tatą są nie do przecenienia !
Pokonaliśmy dystans 190 km. Aha…syn już zapowiedział, że za rok jedziemy znowu!



strona: 1 | 2 | 3 | 4

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 







© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms