PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Informacje>Jedzeniedata dodania: 2009-11-07
autor: agim27, Agnieszka Szymańska

Podróże smaków

ocena: 3.88przeczytano 43 razy


Bardzo charakterystyczną przyprawą w wielu krajach śródziemnomorskich jest chili, którą jedliśmy w różnych postaciach i w przeróżnych kombinacjach. I tu ciekawostka. Co robicie, kiedy zdarzy wam się zjeść coś bardzo, bardzo ostrego? Zapewne to, co my robiliśmy do tej pory – sięgacie po coś do picia, najlepiej zimnego. Błąd! Najlepsze na zlikwidowanie uczucia pieczenia i palenia w całej buzi jest zjedzenie kostki cukru lub łyżeczki ryżu. Wypróbowane, więc z czystym sumieniem polecamy! Ryżu jedliśmy bardzo dużo zarówno w Grecji, Turcji, ale także w Tunezji i Hiszpani, ponieważ jest to jedna z naszych ulubionych potraw. Często połączony jest on z curry. Curry jest piekielnie ostre ale może też być łagodne i jest to mieszanka różnych przypraw, którą często produkują same gospodynie domowe. Jest to mieszanka chili, koreandru, kminku, kardamonu, kurkumy, liści curry, przypraw goździkowych, pieprzu, ziaren gorczycy, gałki muszkatołowej, cebuli, cynamonu oraz kopru włoskiego. Curry jest jedzony z trzema rodzajami ryżu: białym (obranym), różowym (nie obranym) oraz jasnoszarym.

W moich ulubionych krajach śródziemnomorskich zajadałam się owocami cytrusowymi, które skąpane w ciepłym słońcu smakują wprost wyśmienicie. W Grecji nie mogłam się nadziwić wielkością mandarynek rosnących na drzewach, w Tunezji soczystością arbuza, w Egipcie smakiem pomarańczy, w Turcji różnymi smakami bananów.

Oczywiście musiały to być inne banany jakie można kupić w Polsce. I takie też były. Po pierwsze były czerwone, po drugie zerwane prosto z drzewa jak u nas jabłka. Są słodsze niż nasze i jak na mój gust też zdecydowanie smaczniejsze niż nasze żółte. Żółte, ale te duże, ponieważ mieliśmy też okazję spróbować w hotelu małych żółtych bananów, które w ogóle mi nie smakowały oraz bananów zielonych, które smakiem bardzo przypominały mi nasze. Jedzenie w ciepłych krajach jest wyśmienite. Rankiem można było posmakować świeżych owoców, takich jak banany, ale także mango, papaja, oczywiście melony, pomarańcze, grejpfruty, maracuja i wiele innych. Będąc w krajach śródziemnomorskich należy a nawet trzeba spróbować owoców morza. Dla mnie osobiście najsmaczniejsze na świecie są krewetki, ale nie te koktajlowe, które u nas bez problemu można dostać, tylko te duże, które w sklepie w Polsce dostaniemy za równie dużą cenę jak ich wielkość. Pierwszy raz posmakowałam ich w Meksyku i stwierdziłam, że nigdy nie jadłam nic równie dobrego, dopóki nie pojechałam do Hiszpanii, która poczęstowała mnie krewetkami o równie wykwintnym smaku jak w kraju dalekim. W Turcji rozpieszczaliśmy nasze podniebienia małżami, ostrygami, kalmarami, ślimakami czy ośmiorniczkami, które może nie wyglądają zbyt apetycznie, ale smakują całkiem nieźle.

W Hiszpanii mogliśmy zjeść prawdziwego kraba. Był cały czerwony i równie ostry jak większość potraw. Zapytaliśmy kelnera, jak się do tego zabrać, bo ja nie widziałam nic oprócz jego twardej skorupy. Okazało się, że podczas łamania tej skorupy można się nieźle pokaleczyć i trzeba to robić bardzo ostrożnie. W środku mięska było tyle, co nic. Trudno nawet określić jak to smakuje, bo skoro tego było w tak minimalnych ilościach.. Oczywiście mogliśmy sobie wziąć następne kawałki kraba, ale cała zabawa trwała dłużej niż to było warte. Nie wspomnę już o tym, w jakim stanie zostawiliśmy obrus na naszym stoliku po tym, jak kraby latały nam po całej restauracji. :)

Oprócz owoców, tych tradycyjnych i frutti di mare uwielbiam świeże warzywa, którymi zawsze w krajach śródziemnomorskich nie mogę się najeść. Są to przede wszystkim pomidory, grzyby, papryka, ziemniaki w różnej postaci, cukinia, bakłażany, które po raz pierwszy przywiozłam z Hiszpanii i jakież było moje szczęście, gdy po kilku miesiącach zobaczyłam je w naszych sklepach. We Florencji jedliśmy wspaniałą fasolę – fagioli oraz przepyszne oliwki różnego rodzaju. W Stambule natomiast skosztowaliśmy pieczonych kasztanów, które pierwszy raz miałam okazję spróbować kilka lat wcześniej na Weihnachtsmarkt w Köln. Muszę przyznać, że smakują inaczej przy siarczystym mrozie i w niesamowitym upale. Czy lepiej? Nie wiem. Zjeść ich dużo nie mogłam. Smakują jak pieczone ziemniaki, które ktoś przez omyłkę by posłodził.

Kiedy uda mi się w Polsce posmakować coś, co wcześniej jadłam w jednym z krajów śródziemnomorskich zawsze powracają wspomnienia. Świat smaków jest dla mnie pamiątką niczym album ze zdjęciami z wakacji. Wystarczy, że poczuję w kuchni cynamon, a już znajduję się na bazarze w Egipcie, wystarczy, że zamówię pizzę z owocami morza, a przenoszę się myślami do krajów bliskich memu sercu. Wystarczy, że poczuję zapach ouzo czy musaki, a siedzę w greckiej tawernie na Korfu czy Thassos. Wystarczy, że napiję się kawy po turecku…



strona: 1 | 2

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:




KONKURS NA PORADY PODRÓŻNIKÓW




© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki