| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja |
data dodania: 2010-02-04
|
|
autor: Gacus, |
Filipiny - 7107 wysp do raju |
|
| ocena: 5.00 | przeczytano 123 razy |
Manila -> Makao -> HKG -> Kraków (17.XI.2009)
Z północnego Luzonu dotarliśmy z naszym lekko ślepawym kierowcą z powrotem do Manili. Chciał szybko i jeszcze szybciej wrócić do domu, do dzieci, do żony, ale nie było zmiłuj się - zakontraktowanego mieliśmy go do niedzieli wieczorem, do czasu odlotu do Makao, więc żadnego cięcia trasy nie było, płacono za tę usługę z dołu, więc jechać musiał. Dostał za tą robotę 12 000 pesos (ok. 700 zł), jeden z obozów twierdził, że dostał majątek, drugi, że to uczciwa stawka. Jeździł prawie 2,5 dnia, spał w samochodzie, płacił za benzynę, opłacił się pośrednikom... równocześnie nie znał drogi, raz jechał jak demon, innym razem jak niedzielny kierowca, pilotowany przez siedzących na zmianę na przodzie mnie i Mitkiego. Historia go oceni. Niech ma i niech sobie kupi coś ładnego.
W każdym razie całości tarasów ryżowych nie udało nam się zobaczyć, żeby uczciwie i spokojnie zwiedzić te najlepsze - w Batad - trzeba stawić się w Banaue ok. 10 rano. A przez tego ciecia stawiliśmy się 2 godziny za późno. Wycisnęliśmy z tarasów to co się dało i powoli zaczęliśmy zjazd w stronę Manili. Chcieliśmy jakiś ambitny plan przejazdu ułożyć, ale się nie da... na odcinku 400 km nie ma nic ciekawego i spektakularnego. Oprócz może fatalnego fast foodu Jolibee i kilku mall'ów - Filipińczycy kochają kulturę amerykańską. Nigdy nie zatrzymuj się z nieznajomym w filipińskim fastfoodzie!!! Sam zresztą też nie. W każdym razie na dojazd na tarasy ryżowe trzeba przygotować sobie ok. 12 godzin one way i wiele tematów do rozmowy ze współtowarzyszami podróży.
Manila - 11 milionowe miasteczko. Od downtown rodem z Nowego Jorku do slamsów Kalkuty. Głównym atrybutem miasta jest unoszący się zapach moczu w powietrzu. Każdy sika tu, gdzie mu się zachce. Ostatnio miasto zaczęło z tym "walczyć". Ustawiono dykty, może plastikowe, może nie, z napisem Urino, podchodzisz, oddajesz mocz, ten spływa do trotuaru. Brawo! Świetnie! W centrum stoi tzw. Intramuros, jedyne chyba zgrupowanie na Filipinach jakichś poważnych zabytków, w tym przypadku budowli z czasów panowania Hiszpanii - XVI - XIX wiek i jedno z niewielu miejsc, gdzie można zacząć się bać. Filipińskie knypki mają tam swoje 2 osobowe konne dorożki, z turystą umawiają się na 20 pesos za jazdę, kiedy ten chce wysiadać i płacić, patrzą na niego i krzyczą: " twenty? I said twenty hundred!!!". Azaliż ciekawe topoczucie humoru. Nie do śmiech było spotkanemu Polakowi, którego gdzieś wywieźli i portfel ukradli, ale ogólnie Filipiny to kraj bezpieczny. Szwajcaria Wschodu.....
W każdym razie ruszyliśmy do Makao. Opłata wylotowa z Filipin to 750 miejscowych siuśków, co już trochę nas zabolało. 45 zł.
Makao - przywitało nas 16 stopniami, tyle zapowiedział pilot, i tyle było. Niedowierzanie. "Ile? 26? pyta Mitki". "16? To może w Fahrenhaitach albo Kelvinach?", pyta inny znawca geografii. Tam miało poniżej 30tu nie spadać.... Makao można obejść w kilka godzin. Uboższy krewny leżącego po drugiej stronie zatoki Hongkongu, była kolonia portugalska, od 1999 roku specjalne terytorium autonomiczne, ale Chiny już czekają ze swoją łapą, z którą wejdą w 2049 roku. Zresztą i tak połowa Azji wykupiona jest już przez Chińczyków, zarządzają też oni kasynami, z których Makao jest słynne. W każdym razie Makao zostało dawno dawno temu darowane Portugalczykom, aby wytępili z okolicznych wód paru piratów, piraci popłynęli, trzeba się było o Makao upomnieć. Za Chińczyka nie musi być źle. Wybudowano największe na świecie kasyno "Venetian", wyeliminowano triadę (triade każdy znawca filmów z Brucem Lee zna), wyproszono kilku Portugalczyków. Makao wygląda autentycznie chińsko, ludzie dalej plują po ulicach, a na targach na żywca rozkraja się drób. Nie więcej jednak niż 1 dzień tu się spędza, chyba że poczujesz, że karta dobrze tym razem idzie....
My tymczasem jesteśmy w Krakowie. Bilans drogi powrotnej - Lufthansa odwołała nasz lot, rzutem na taśmę wydostaliśmy się do Rzymu. Najlepszymi liniami świata 2009 - Cathay Pacific. Drugimi rok wcześniej, trzecimi przez 2 poprzednie, wg Skytrax'a. Nie cieszy nas to tak bardzo, bo zanotowaliśmy 9 godzin opóźnienia do pierwotnego planu podróży, a do tego wszystkie nasze bagaże zostały zgubione i śladu po nich nie ma. Jak zasnąć bez ukochanego misia? W czystej bieliźnie? Jak to wszystko przetrwać? Nie ma pocieszenia... gdzie go znaleźć? W kolejnym wyjeździe :) !
117 mgnień Filipin 2009 by Jacek
Filipiny 2009 by Haju
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|