| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Polska | data dodania: 2010-02-09 |
|
autor: darionn, d.g. |
Świąteczne Tatry |
|
| ocena: 0.00 | przeczytano 25 razy |
W schronisku ludzi sporo lecz nie jest to "bydło" , zerknąłem na Briana zadowolony wodził wzrokiem za "miejscem przy stole", niestety te orginalne jak w książce było zajęte:
-może to przy choince? zapytał
-dobra robię desant, uff udało się,
-co bierzemy na obiad B.?-zaoszczędziliśmy ostatnio na spaniu -w chatce za darmo , chłodno jak w lodówce ale jak to na cerę robi hehe;
-wiesz ja chyba wezmę schaboszczaka z piersi do tego podwójna porcję ziemniorów oraz marchewe z grochem i cos do zapchania czyli tradycyjnie szarlotkę:)
Brian wziął to samo tyle że schaboszcza z czegość innego oraz kapuchę chyba była z grochem-starałem się nie zaglądać mu do talerza-z drugiej strony i tak nie miałem szansy gdyż pochłaniał on swoją porcje w ekspresowym tempie-cholera dobry był w tym. Po małym zapchaniu tasiemca przyszedł czas na tradycjonalnego browca , ja wziąłem grzane z sokiem imbirowym mój towarzysz doli i niedoli wziął zimnego żywca. Rozkoszowaliśmy się tym złocistym napojem Tytanów, ale nie za długo bo następne stało w kolejce a nie chcieliśmy by za długo się męczyło w tych butelkach; hasło wieczoru :
-„uwolnić całe piwo z butelek”
W czasie błogiego lenistwa , charyzmatycznego uwalniania piwa z okowów szklanej niewoli wpadliśmy na nieprzemyślany lecz genialny pomysł by przeprowadzić się z chatki do starego schronu-(tu mieliśmy zarezerwowane od 28.12.2009 miejsca); musieliśmy porzucić "nasze idee" i z kopyta ruszyć jak zwykle po ciemku do chatki po pozostały ekwipunek. Szybko w skrócie: doszliśmy, spakowaliśmy majdan , nałożyliśmy garby na siebie ,wróciliśmy do starego schronu gdzie też dostaliśmy miejsce spania w pokoju nr 6. Nigdy nie spałem w tym miejscu , otwierając drzwi naszego wymarzonego pokoju doznałem pierwotnego szoku objawiającego się szybką utratą orientacji:) Na widok naszego nowego miejsca do spania przypomniałem sobie bajkę „o siedmiu krasnoludkach…” i kimś tam jeszcze. Wchodzisz do środka pokoju a tu po lewej stronie i prawej na całej szerokości rząd łóżek połączonych ze sobą, masakra :
-biorę te pod ścianą-szybko rzuciłem do Briana.
-dobra wezmę koło Ciebie -odpowiedział i od razu zaznaczył swój teren rzucając plecak oraz cały ekwipunek koło mojej pryczy. Wiedziałem co robię, z jednej strony miałem ścianę jako ochronę a z drugiej Briana, On natomiast miał już troszkę gorzej obok niego zamiast pięknej powabnej dziewicy spał chrapiący „niedźwiedź”.
Pamiętam jak w nocy zasypiając nagle nastąpiła kanonada lub marsz huzarów w wykonaniu tegoż sympatycznego wirtuoza; .k...wa gdybym ja spał obok niego to czekan poszedł by w ruch a tak odwróciłem sie bokiem i zacząłem marzyć co bym mu zrobił :
1. czekan wsadzić łopatką w dziurki od nosa,
2. gdybym miał kijki podziurawiłbym mu to futerko na brzuszku:);
Rano obudziłem się pierwszy jeśli chodzi o nas:); chyba to była 7-teraz mieliśmy w zapasie kilka minut więcej gdyż dojście z chatki trochę trwało, a co najważniejsze już nie będę ponownie łapał zająca w miejscu które sobie upatrzyłem tak często. Pobudka-manewr pozwalający wyskoczyć z łóżka cicho w miarę możliwości , z rana nawet dostaliśmy od jakiegoś pajaca który chciał pokazać swojej łani jaki on potrafi być twardy i stanowczy mówiąc do Briana:
-czy musisz chodzić tak wcześnie w tych swoich ciężkich butach -my tu jeszcze staramy się spać -czy coś w tym stylu.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|