| Artykuły |
|
kategoria: Recenzje>Książki |
data dodania: 2010-02-15
|
|
autor: lbt, |
David Grann - "Zaginione miasto Z" + fragment |
|
| ocena: 0.00 | przeczytano 254 razy |
Po sześciu miesiącach większość członków ekspedycji, w tym Chivers, miała gorączkę. Owładnęło nimi niedające się ugasić pragnienie, straszliwe bóle głowy i niekontrolowane dreszcze. Ich mięśnie drgały tak bardzo, że z trudem chodzili. W większości zarazili się albo żółtą febrą, albo malarią. Jeśli była to żółta febra, najbardziej obawiali się, że będą pluli krwią – co nazywano czarnymi wymiotami – bo oznaczało to, że śmierć jest blisko. Jeśli chorowali na malarię – którą, jak oceniano, zarażało się wówczas ponad osiemdziesiąt procent ludzi pracujących w Amazonii – doświadczali niekiedy halucynacji, mogli zapaść w śpiączkę i umrzeć. W pewnym momencie Fawcett płynął w łodzi z czterema ludźmi, którzy zachorowali i zmarli. Za pomocą wioseł pomógł wykopać dla nich groby na brzegu. Miejsce to upamiętniało, jak pisał Fawcett, „tylko kilka skrzyżowanych gałęzi związanych trawą” .
Pewnego ranka Fawcett zauważył na błotnistym brzegu ciąg zagłębień. Schylił się, żeby im się przyjrzeć. Były to ludzkie ślady. Przeszukał las w okolicy i odkrył połamane gałęzie i zdeptane liście. Szli za nimi Indianie.
[…]
9
tajne dokumenty
[…]
– Nie wygląda mi pan na podróżnika.
– Istotnie, nie jestem nim.
– Cóż, w takim razie lepiej, żeby się pan dobrze najadł, nim pojedzie pan do dżungli.
Zaczęła otwierać szafki, wyjmować garnki i patelnie, zapaliła gazowy piekarnik. Po niedługim czasie kuchenny stół zapełnił się miskami risotto, warzywami na parze, domowym chlebem i gorącą szarlotką z kruszonką.
– To wszystko wegetariańskie jedzenie – wyjaśniła. – PHF wierzył, że daje wielką wytrzymałość. Poza tym nigdy nie lubił zabijać zwierząt, jeśli nie musiał.
Kiedy usiedliśmy do jedzenia, pojawiła się dwudziestotrzyletnia córka Rolette, Isabelle. Miała włosy krótsze niż matka, a w oczach coś z intensywności spojrzenia pradziadka. Była pilotem British Airways.
– Naprawdę zazdroszczę pradziadkowi – powiedziała Isabelle. – W jego czasach można było po prostu wyruszyć i odkryć jakąś nieznaną część świata. A teraz dokąd jechać?
Rolette postawiła pośrodku stołu zabytkowy srebrny kielich.
– Wyjęłam go specjalnie dla pana – oznajmiła. – To jest kielich od chrztu PHF.
Podniosłem go do światła. Po jednej stronie były wygrawerowane kwiaty i pączki, po drugiej data „1867”, rok urodzenia Fawcetta.
Kiedy już zjedliśmy i pogawędziliśmy chwilę, zapytałem Rolette o coś, nad czym od dawna się zastanawiałem – czy, wyznaczając trasę, powinienem polegać, tak jak wiele innych wypraw, na współrzędnych obozu Dead Horse wspomnianych w Exploration Fawcett.
– Cóż, lepiej niech pan będzie z nimi ostrożny – powiedziała Rolette.
– Co ma pani na myśli?
– PHF napisał je, żeby sprowadzić ludzi na manowce. To podstęp.
Ta wiadomość zdumiała mnie i wytrąciła z równowagi. Jeśli to prawda, oznaczało to, że wielu ludzi zmierzało, często z tragicznym skutkiem, w złym kierunku. Kiedy zapytałem, dlaczego Brian Fawcett, który redagował Exploration Fawcett, nie zweryfikował tego oszustwa, wyjaśniła, że chciał uczynić zadość życzeniu ojca i brata. Słuchając jej, coraz lepiej zdawałem sobie sprawę, że to, co dla innych było niedającą spokoju tajemnicą, dla nich było rodzinną tragedią. Kiedy skończyliśmy kolację, Rolette stwierdziła:
– Gdy ktoś ginie bez wieści, to nie jest jak zwykła śmierć. Brakuje zakończenia.
(Później wyznała mi: „Wie pan, kiedy umierała moja matka, powiedziałam jej: «Przynajmniej wreszcie się dowiesz, co się stało z PHF i Jackiem»”.)
Rolette zamilkła na dłuższą chwilę, jakby podejmowała jakąś decyzję. Wreszcie powiedziała:
– Czy naprawdę chce się pan dowiedzieć, co się stało z moim dziadkiem?
– Tak. Jeśli to możliwe.
– Coś panu pokażę.
Zaprowadziła mnie do pokoju na tyłach i otworzyła wielki drewniany kufer. W środku było pełno książek oprawionych w skórę. Ich okładki były zniszczone i podarte, oprawy się rozpadały. Niektóre trzymały się tylko dlatego, że powiązano je sznurkiem.
– Co to za książki?
– Wspomnienia i dzienniki podróży. – Podała mi je. – Może je pan przejrzeć, ale proszę ich bardzo pilnować.
[…]
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|