| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Afryka |
data dodania: 2010-02-21
|
|
autor: agim27, Agnieszka Szymańska |
W odwiedzinach u Sfinksa - Egipt od A do Z |
|
| ocena: 5.00 | przeczytano 141 razy |
W jak wielbłąd
Pierwszy raz na wielbłądzie siedziałam kilka lat wcześniej będąc z mamuśką w Egipcie. Nie wiedzieć czemu, mamuśka zrezygnowała z takiej frajdy, więc wskoczyłam na wielbłąda sama i pomknęłam na jego garbie w głąb pustyni. Drugim razem siedziałam na wielbłądzie z Krzysiem trzymając kurczowo w rękach moje japonki, aby nie zgubić ich podczas jazdy. Byłam jak prawdziwi Arabowie, którzy ponoć zawsze na wielbłądzie podróżują na boso. Podczas gdy w Tunezji musieliśmy dosłownie wskoczyć na grzbiet olbrzyma, aby przejechać dosyć spory kawałek w karawanie, w Egipcie, a właściwie już w Nubii atrakcja ta wyglądała nieco inaczej. Po pierwsze zdecydowaliśmy się na przejażdżkę w pojedynkę – za pieniądze te same, a moc adrenaliny wzrosła podwójnie – przynajmniej w moim przypadku. Po drugie „nasze” wielbłądy leżały na ziemi, kiedy na nie wsiadaliśmy, więc moment wstawania był niezwykle fajny. Wielbłąd najpierw podnosi swój tyłek, a ty siedząc na nim spadasz prawie na jego łeb. Następnie podnosi z mozołem swoje przednie łapy, kiedy ty obsuwasz się na jego dupsko. W końcu podnosi głowę i pozwala na to, aby się spokojnie na jego grzbiecie usadowić. Początkowo jesteśmy prowadzeni przez tubylców. Nagle patrzę jak ten, który prowadzi wielbłąda Krzysia daje mu sznurek i odchodzi. Widząc przerażenie w moich oczach, że teraz Krzyś pozostał sam na sam z wielbłądem, mój „przewodnik” robi dokładnie to samo. Jedzie zatem Krzysiu przede mną, a ja za nim przez nikogo nie prowadzeni. Wioseczka jest mała, skwar z nieba nie do zniesienia. Wokoło chatki lepione z gliny, a przed nimi tubylcy cieszący się na widok dwóch białasów, którzy sami podróżują przez ich wieś na grzbietach tych olbrzymów. Wszyscy nas zaczepiają i uśmiechają się. Z trudem próbuję zrobić Krzysiowi zdjęcia, bo cały czas lecę na jedną stronę i boję się, że spadnę dwa metry w dół. Nagle Krzysiu, który jedzie pierwszy skręca w boczną uliczkę, a mój wielbłąd idzie za nim. Nie mam żadnego wpływu na to, gdzie teraz pójdziemy, dobrze, że przynajmniej trzymamy się wielbłąda Krzysia. Znajdujemy się w bocznej uliczce wioski, gdzie nie ma już roześmianych twarzy jak przed chwilą. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie pagórki, których tutaj jest bardzo dużo. Jak tylko idziemy w dół leżę prawie na jego łbie i mam wrażenie, że wtedy jakby złośliwie przyspiesza kroku. Nie chcę go ani kopać ani ciągnąć za sznurek umocowany przy jego pysku, bo przecież nie wiem jak zareaguje. Teraz już nie mam wrażenia, że przyspiesza kroku, teraz to wiem, a nawet jestem pewna. Czuję to przecież, bo podskakuję na tym potworze i czuję, że mój tyłek po tej przejażdżce będzie nieźle poobijany. Mamy wrażenie, że wielbłądy sobie nic z nas nie robią, Co chwila słychać jak mój lub Krzysia wielbłąd parskają coś do siebie, jakby urządzały sobie poobiednie pogaduchy podczas spaceru, który my chyba im trochę zakłócamy. Nie mam pojęcia, gdzie teraz idziemy, po naszych przewodnikach ślad zaginął. Jesteśmy my i dwa wielbłądy. Na szczęście powracamy do „cywilizacji”, czym można nazwać lepianki i uśmiechniętych tubylców szukających skwarka cienia. Nie można zapominać o dzieciach, których teraz jakby więcej kręci się wokół nas, a ja mam wrażenie, że zaraz zdenerwują te nasze olbrzymy i te zaczną pędzić przed siebie jak szalone. Nic takiego nie ma na szczęście miejsca. O dziwo, powracamy tam skąd przybyliśmy widząc dwóch naszych „przewodników” palących sobie w najlepsze sziszę. Widząc nas śmieją się od ucha do ucha, proponują wspólne zdjęcie, oczywiście za dodatkową opłatą i pytają, jak nam się podobało. Wtedy byłam na nich trochę zła, teraz myślę, że świetną frajdą było „kierowanie” wielbłądem po nubijskiej wiosce.
Przejażdżka na wielbłądzie
Wielbłąd to bardzo sympatyczny zwierz
Garby najeża tak jak igły jeż
Czasem jednego ma, czasami dwa
Zależy skąd bywa potwora ta
Strach jest wsiadać na tego olbrzyma
Nie każda dupa ten sport wytrzyma
Już lepsze dla niej miękkie piernaty
Niż garbatego chudzielca gnaty
Nawet gdy Arab derkę podłoży
Nie będzie to siedzenie w loży
Gdzie się stabilnie trzymasz fotela
Tutaj on buja cię jak cholera
Spadałam ciągle na prawą stronę
Mając przed sobą kurzu zasłonę
Końca przejażdżki wyczekiwałam
Bo się upadku straszliwie bałam
Mówię poważnie, nie oszukuję
Kto mi nie wierzy, niech sam spróbuje
Jeśli w Egipcie już zagości
Ile z tej jazdy przyjemności
Wiele inwencji trzeba zachować
By się o cenę godną targować
A kto galopem gnał na wielbłądzie
Trzy dni spokojnie już nie usiądzie
Nasze podróże
Nasze podróże, małe i duże
Lądem, po wodzie, czy też w górze
Na koniu, słoniu albo wielbłądzie
Byle do przodu, na co się wsiądzie
Zwiedzić zakątek nieznany dziki
Pić piwo w barach Ameryki
Małpie banana czasem podkradać
Oraz do fajki pokoju siadać
Włożyć na głowę czapkę Araba
Skosztować, jak też smakuje żaba
Ile Ibisów pływa po Nilu
Czemu w Kairze biednych tylu
Co też w Maroku kozy jedzą
Czemu na drzewach one tam siedzą?
Widzieć Warany i Iguany
Jak na rozgrzane wchodzą polany
Z teguli, wódki Meksykanów
Pożreć robaka, ot tak dla szpanu
Gonić Gekona z łóżka swego
W Azji, gdzie ciepło, pełno tego
Zaznać rozkoszy tureckiej łaźni
Zobaczyć harem w wyobraźni
Albo na żywo piękne dziewczyny
Jakiej odległej, ciepłej krainy
Upić się nieraz rakiją dobrą
Tą na Bałkanach najlepszą robią
W Hajduszo Boszlo grzać lumbago
W stawie się kąpać nocą nago
Rowerem zjeździć litewskie drogi
Poznać jak na wsiach lud tam ubogi
Ile jest jeszcze ostępów głuchych
Pojeść kołdunów miejscowych kruchych
Dotrzeć, gdzie w Pizie krzywa wieża
Błogosławieństwo wziąść od papieża
W Monako, gdzie jest hazard wielki
Zostawić spodnie, ocalić szelki
Wszystko to dobrze już teraz wiemy
Lecz ciągle czegoś nowego chcemy
Może Pigmejom szpanować wzrostem
Albo Indianom swoim zarostem
Pospacerować po Chińskim Murze
Zatrzymać się w Pekinie dłużej
Terakotowych podziwiać wojów
Sycić wzrok pięknem dziewczęcych strojów
A może by tak z grubej rury
Polecieć w kosmos ponad chmury
O tym marzymy sobie w skryciu
Tak będzie jednak w przyszłym życiu.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|