PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2010-02-28      
autor: kraka, Katarzyna Krawiec

Prowansja pachnąca lawendą

ocena: 0.00przeczytano 396 razy


Dzień 4

Wczoraj nie potrafiłyśmy się zdecydować gdzie jechać. Do naszego, zresztą dość już napiętego planu, Chantal i Olivier dodali jeszcze swoje propozycje… Kompletnie nie wiem co wybrać. Chciałabym pojechać wszędzie, zobaczyć wszystko a czas nam nie pozwala. Nawet już nie pieniądze, tylko ten cholerny czas…. Dlaczego mamy go tak mało?!!
W końcu wybieramy Grand Canyon de Verdon33 – Wielki Kanion rzeki Verdon, podobno po Wielkim Kanionie Kolorado, największy w Europie. Jedziemy drogą N 85, słynną Droga Napoleona, którą przebył w roku 1815 po ucieczce z Elby, aby jeszcze na 100 dni stać się cesarzem Francuzów.
Francuzów odległości ok. 44 km (ile to będzie na godziny???) znajduje się malutka wioska Moustiers Ste Marie, uroczo wkomponowana w skały. Często tylko wprawne oko pozwala odróżnić je od zabudowań. Razem tworzą zwartą masę. Zostawiamy samochód na dolnym parkingu34 i pniemy się mozolnie w górę. Po drodze przyglądamy się wąskim uliczkom, wąskim jezdniom i zeszłowiecznym domom, którym pewne zaniedbanie dodaje jedynie uroku. Na dworze trwa słoneczna wibracja. Powietrze pachnie upałem, po drodze mijają nas stadka Niemców, którzy coś tam szwargoczą w swoim języku.
Widać, że miasteczko jest już bardziej znane. Zresztą leży na trasie do Canyonu, który każdy szanujący się turysta w Prowansji zobaczyć musi.
Z Moustiers Ste Marie jedziemy na podbój Wielkiego Kanionu Verdon. Zaczyna się tuż za miasteczkiem jeziorem Ste Croix (Świętego Krzyża). Woda niebieska jak chaber, jak niebo. Kolor intensywny, gęsty, jaskrawy. Krajobraz wygląda jak obrazek gotowy do powieszenia na ścianę. Jak tu oderwać się od takiego widoku? Zatrzymujemy się na kolejnych wirażach fotografując jezioro z coraz to innej perspektywy (i wysokości). Nie mamy na to jednak zbyt dużo czasu: trzeba zrobić miejsce innym amatorom spragnionym tego widoku35. A jest co podziwiać: zielona wstążka rzeki Verdon36 , z początku dosyć szeroka, a potem cienka jak niteczka, wije się na dole otoczona przez skalny wąwóz. Obrazek dokładnie taki sam jak w przewodniku, a może nawet lepszy, bo widziany na własne oczy… Żałuję, że nie mogę zatrzymać czasu. Stojąc tak nad brzegiem przepaści, wszystko inne wydaje się tak malutkie, nieważne i odległe…
Ponieważ jesteśmy wysoko w górach, nareszcie odczuwamy trochę wiatru. Drzewa przekazują sobie lekkie szemrania, a powietrze jest pełne ruchu, szelestu, lśnień i błysków…
W miasteczku ST Paloud-du-Verdon wjeżdżamy na Route des Cretes37 , widowiskową drogę, z której najlepiej widać Kanion. Jedziemy często o kilka centymetrów od skał38 Droga, a raczej ścieżka wije się wzdłuż olbrzymiej przepaści. Jeśli nie spadniemy – obiecuję odmówić ze trzy zdrowaśki. Albo nawet cztery.
Nie spadłyśmy.
W drodze jeszcze zahaczyłyśmy o Sisteron 39 – warowne miasteczko wykute w skale (a jakże). Miasteczko nazywane „Wrotami Prowansji” jest usytuowane na wysokości 485 mnpm, na drodze Napoleona, nad brzegiem rzeki Durance. Zrobiłyśmy sobie piknik przed jedną trzech chyba baszt i wróciłyśmy do domu. Lawenda nieśmiało zaczyna kwitnąć. Powoli, powoli na polach robi się fioletowo. Po drodze do Kanionu widziałyśmy jej trochę. Poczekamy parę dni. Może się ośmieli i pola wypełnią się fioletem. Jej zapach unosi się już jednak delikatnie w powietrzu. Fioletowy, delikatny, lekko słodkawy. Nie narzuca się, nie drażni, nie pcha do nosa… Trzeba go poszukać.
Żałuję, że nie jestem obdarzona bardziej wrażliwym zmysłem powonienia…

33. Odległość od Les Coudoulets, miejsca gdzie mieszkamy, około 82 kilometrów. W Prowansji jednak nie oblicza się odległości na kilometry, ale na czas, który potrzeba aby ją przebyć. Po dzisiejszym dniu już wiemy dlaczego: na przebycie około 50 km potrzebne są 2,3 godziny a to dlatego, że jechać trzeba bardzo ostrożnie ponieważ szosa wije się stromo w górę, trzeba uważać na zakrętach, a poza tym TRZEBA zatrzymywać się w wyznaczonych punktach widokowych na podziwianie krajobrazów. OBOWIĄZKOWO.
34. Tym razem to dobry pomysł. Trzeba trochę podejść do góry, to fakt, ale w centrum miasteczka trudno znaleźć jakiekolwiek wolne miejsce na parking.
35. Droga nie należy do łatwych, jest wąska, kręta, miejsca widokowe są liczne, ale niezbyt duże: kierowcy często zostawiają samochody na poboczu, co stwarza dodatkowe niebezpieczeństwo
36. Verdon – znaczy po prowansalsku „dar zieleni”
37. to nie jedyna droga, ale podobno z tej właśnie roztaczają się najpiękniejsze widoki. „Crete” znaczy po polsku urwisko, gzyms.
38. Prowansja 230 mln lat temu jest pokryta przez morze, osady na dnie morza kumulują się, spiętrzają i w postaci białego wapienia obecnie możemy je teraz podzwiać. Z białego wapienia zbudowane są skały Kanionu Verdon, Mont Ventoux a także wzgórza Luberon
39. Do Sisteron będziemy jeszcze wracać ze dwa razy. Blisko Mison, ok. 7 kilometrów


strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Szwajcaria

Informacje o kraju: Szwajcaria
Flaga - Szwajcaria


  Francja

Informacje o kraju: Francja
Flaga - Francja



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki