PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2010-02-28      
autor: kraka, Katarzyna Krawiec

Prowansja pachnąca lawendą

ocena: 0.00przeczytano 396 razy


Dzień 6

Dzisiaj „lawendowy” dzień. Wyruszamy na poszukiwanie lawendy. Przed nami Sault50 , Gordes i Roussillon. Miasteczka z pierwszych stron przewodników, jedne z najpiękniejszych we Francji, otoczone polami lawendy. Tak przynajmniej piszą. A jak będzie – zobaczymy.
Przejeżdżamy przez przełęcz Gorges de la Meouge51 . Znowu serpentyny 52 wijące się jak węże, przepaście, których dna nie widać. Tak jest do samego Sault. Lawendy jest bardzo dużo, pola ciągną się po prawej i po lewej stronie. Od razu widać, że Sault jest jednym z głównych producentów fioletowej rośliny. Lawendowy raj ciągnie się aż do murów miasteczka. Szkoda tylko, że fioletowa zazwyczaj lawenda jest… ZIELONA !! 53 Gdzieniegdzie nieśmiało pokazują się fioletowe kwiatuszki, ale daleko im do intensywnej barwy fioletu krzyczącej z każdej pocztówki. Musimy się nieźle nagimnastykować, żeby pod odpowiednim kątem, w odpowiednim oświetleniu i z odpowiedniej odległości wydobyć z zielonych pędów trochę fioletowego uśmiechu.
Na pocieszenie kupuję sobie mydełka i saszetki lawendy. Sprzedawca w sklepie informuje, że lawenda w pełni zakwitnie za około 7-10 dni. Tylko, że my niestety wtedy będziemy już w Polsce.

Następny punkt programu: Gordes. To około 80 km od Sault. Zatrzymujemy się od czasu do czasu przy polach gdzie lawenda nieco pośpieszyła się z kwitnięciem i robimy zdjęcia. W końcu Prowansja to lawenda… Chociaż pomału zaczynam zmieniać zdanie. Prowansja to WSZYSTKO. Góry, jeziora, plaże, maki, lawenda… Wszystko54

Przed nami pojawia się Gordes. Rzeczywiście miasteczko sprawia wrażenie zawieszonego między niebem a ziemią. Z daleka wygląda jak wielka, postrzępiona skała, dopiero kiedy podjeżdżamy bliżej można rozróżnić poszczególne kontury zabudowań. BAJKA. Brakuje tylko księżniczki na wieży (wieża na pewno by się znalazła) i rycerza przybywającego na ratunek. Chcemy zrobić zdjęcie, ale niestety jest to niemożliwe, za dużo samochodów za nami i przed nami, nie za bardzo możemy się zatrzymać.
Po drodze zabieramy parę autostopowiczów, którzy jadą bardziej na południe. Za bardzo nie możemy im pomóc, podwozimy ich tylko do Gordes, dalej muszą radzić sobie sami.
Od razu widać, że miasteczko jest turystyczne. Wszystkie parkingi są płatne i … pełne. Wyskakujemy jednak bez żalu z 2.5 euro. Parkować i tak trzeba. Kręte uliczki, stare domy… Gdyby nie turyści, można by powiedzieć, że czas się tu zatrzymał: XIII, XIV wiek zaklęty w kamiennych murach. Znajdujemy jedną wyjątkowo urokliwą uliczkę: słońce wypełnia ją jak złocisty miód butelkę i zatapia wszystko w brzoskwiniowej pozłocie, niestety wcale nie orzeźwiającej jak wspomniany owoc… Oczywiście przerwa na zdjęcia.
Zastanawiamy się jeszcze nad Villages des borries55 , to co prawda niedaleko, parę kilometrów od Gordes, ale jest tak gorąco, że porzucamy ten pomysł. Na drzewach nie drgnie ani jeden listek, powietrza brakuje a to, które jest – wydaje się być tak gęste, że aż trudno nim oddychać.
Decydujemy się na Abbaye de Senanque, cysterskie opactwo, podobno jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Prowansji, na równi z lawendą56 . To również niedaleko, jakieś 3,4 kilometry od Gordes. Z daleka widzimy już zaparkowane 57 samochody, więc na pewno trafimy bez trudu.
Jest. Wyrasta nagle pomiędzy płaskowyżem Vaucluse, polami lawendy58 i polami pierzastego, złotego zboża. Widoczek rzeczywiście pocztówkowy. Opactwo można zwiedzać, żyje tam sobie jeszcze w spokoju paru mnichów, którzy żyją z uprawy lawendy, wyrobu miodu i …. turystów oczywiście. Nie widziałyśmy żadnego, pewnie o tej porze odprawiali swoje modły59 .
Wracając z opactwa Senanque, na wpół uduszone od upału i prawie ślepe od białego żwiru ( i kurzu) na drodze, instalujemy się w rozpalonym, niebieskim , blaszanym pudełku i jedziemy na podbój Roussillon, oddalonego o około 20 km (wg Feli) a 14 km wg drogowskazów. Za parę minut widzimy już wyrastające z ziemi czerwone skałki ochry60 . Jak dla mnie wyglądają mało romantycznie: jak kawałki wątroby  - ale potem z bliska musze przyznać, że są naprawdę ładne. Miasteczko Roussillon61 również jest piękne. Jedyną trudnością, którą napotykamy jest brak miejsca na zaparkowanie. W końcu znajdujemy jedno, parkomat żąda 3 euro za trzy godziny, ale bierze sobie 4 i nie wydaje reszty. Jest co oglądać: samo miasteczko utrzymane jest w tonacji brązowo-pomarańczowo-czerwonej. Malutkie, to prawda ale bardzo zatłoczone. Dużo turystów, ale nie ma się co dziwić: każdy domek, uliczka, każdy szczegół: okiennica czy drzwi – jest warty zobaczenia.
Idziemy Sentiers des Ochres, ścieżką ochry. Była tutaj kiedyś wydobywana i resztki kopalni można zwiedzać. 100 metrów od centrum miasteczka, 2.5 euro na bilet wstępu i już jesteśmy jesteśmy innym, kolorowym świecie. Krajobraz księżycowy: dominuje jeden kolor w wielu odcieniach: czerwony, rdzawy, pomarańczowy, brązowy. Do tego trzeba dodać niebieski 9niebo) i zielony (drzewa) i już mamy całą paletę żywych barw. Pejzaż kontrastów; trzeba mrużyć oczy. Słońce daje popalić: wielkie, nieruchome, gorące, przygląda nam się z góry, odbiera przedmiotom i ludziom kolor, barwiąc wszystko na złoto i czerwono. Czujemy się jak w wielkim, hutniczym piecu.
Po przejściu kopalni mamy pomarańczowe od pyłu nogi. Zagłębiamy się jeszcze w miasteczko, ale padamy przy najbliżej kafejce, gdzie niestety wszystko „wyszło”. Nie udaje nam się zjeść ani pizzy, ani zapiekanki, ani niczego innego, mimo iż te dania figurują w karcie. Wypijamy za to z wielką przyjemnością po szklance zimnego napoju.
Jesteśmy wykończone. Wracając udaje nam się jeszcze zobaczyć Les Roches des Mees62 , skałki podobne do „Panienek”, co prawda widzimy je z daleka ale i tak są imponujące. Jeszcze ładniej wyglądają myślę w zachodzącym słońcu: taka grupka kamieni na tle porośniętych drzewami wzgórz. Robię zdjęcia, ale tylko z samochodu, na podjazd bliżej nie mamy już siły. Jeszcze dodatkowe 20 minut w samochodzie?
O nie, dziękuję bardzo.

50. jeden z największym producentów lawendy
51. Gorge to po francusku gardło
52. na jednej z takich serpentyn mamy bliskie spotkanie z samochodem, którego kierowca chciał sobie skrócić zakręt i trochę wjechał na nasz pas. Obyło się jednak tylko na strachu.
53. Po powrocie okazało się, że nasza ogródkowa lawenda kwitnie fioletem, aż kłuje w oczy. I jak tu nie powiedzieć, że świat stanął na głowie?
54. Robactwo niestety też i to w nadmiarze
55. borries – małe kamienne chatki służące kiedyś jako spichlerze, schronienia, „składziki” na narzędzia
56. prawda, przechodząc obok sklepików z pamiątkami ZAWSZE wypatrzyłyśmy pocztówkę z cysterskim opactwem.
57. Wszędzie i byle jak. Nie trzeba się potem dziwić, że samochody Prowansalczyków są w takim kiepskim stanie: noszą ślady licznych kolizji i „spotkań trzeciego stopnia”.
58. Tym razem ta była NAPRAWDĘ fioletowa
59. buissness jednak równie dobrze im wychodzi: Iza zgubiła się chyba na godzinę w butiku i wyszła stamtąd taszcząc jakieś pocztówki, książeczki itp
60. naturalna skała pylasta o barwie od żółtej do brązowej. Powstaje przez zmieszanie glinokrzemianów i substancji barwnych, głównie tlenków żelaza. Ilość i rozdrobnienie tlenków wpływa na uzyskaną barwę. W Roussillon spotkałyśmy ochrę pomarańczową, prawie czerwoną, żółtą i bladoróżową
61. tego nie sprawdziłam, ale nazwa pewnie pochodzi od skałek, roux, rousse – to po francusku rudy. A według legendy nazwa pochodzi od tragedii dwojga kochanków. Zazdrosny mąż damy Sirmonde, zabił jej kochanka i podał jej do zjedzenia serce tegoż (fuuuuj!!!) Zrozpaczona dama (poniewczasie, ponieważ owe serce spożyła i na pewno jej smakowało) rzuciła się z wieży na skały otaczające zamek. Jej krew zabarwiła kamienie na rdzawoczerwony kolor.
62. Mieszkańcy miasteczka mnożą legendy na temat powstania skał, ze względu na ich „ludzki” kształt; wg niektórych jest to procesja zaklętych w kamienie mnichów. Inni nazywają je Pokutnikami.


strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Szwajcaria

Informacje o kraju: Szwajcaria
Flaga - Szwajcaria


  Francja

Informacje o kraju: Francja
Flaga - Francja



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki