PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Ameryka Północna data dodania: 2008-01-24      
autor: Dariusz Edward Strzelecki

W stronę Gwatemali i Jukatanu

ocena: 3.04przeczytano 241 razy


1.

Widok z lotu ptaka na Popocatepetl i Iztaccihuatl, wulkany zwane potocznie Izta-Popo to prawdziwa uczta duchowa. Połacie śniegu na zboczach pięciotysięczników na wysokości samolotu do Villahermozy. Nosy w oknach. Zachwyt w milczeniu. Oto landszaft, na który wspinacze górscy "pracują" czasem kilka dni...

Wczesne popołudnie. Osiemset pięćdziesiąt kilometrów od stolicy kraju. Prawie pusta płyta lotniska w stolicy stanu Tabasco, niczym rozgrzana patelnia. Tu zaczyna się kolejny etap wędrówki. Najpierw jednak trzeba zabezpieczyć bagaże na dachu furgonetki.

Trasa na południe do Palenque w stanie Chiapas. Villahermosę - "Piękne Miasto", opuszczamy szybko i obojętnie. Zmierzch rzeczywiście nie jest najlepszą porą do oglądania ruin Majów, czy otaczającej je dzikiej przyrody. Dzienny plan musimy efektywnie zrealizować. Trzeba także nieco odpocząć. Nazajutrz, niestety, pobudka, przed otwarciem hotelowej restauracji.

W Palenque przed zakwaterowaniem się w hotelu, wizyta w ruinach Majów. Bagaże pozostają na dachu pojazdu. Zachmurzone niebo. Ponoć najwięcej opadów w Meksyku jest właśnie na tym terenie. Optymalna pogoda do penetracji archeologicznego centrum. Oto pozostałości jednego z największych centrów cywilizacji Majów w pełnej krasie...

Niedobitki zwiedzających. Ci, którzy dziś mieli tu być, prawdopodobnie siedzą już w hotelowych basenach, czy przebierają w sklepowych suwenirach. Jakby bardziej słyszalne pohukiwania małp, odgłosy ptaków. Powoli do wieczornego życia budzi się bezkresny zwrotnikowy las okolicznych wzgórz Tumbala. Plac ze starannie skoszoną trawą zabudowany szarymi obiektami o pierwszorzędnym znaczeniu w historii kultur mezoamerykańskich. Ten najbardziej uznany w Palenque obiekt – Świątynia Inskrypcji, cały w rusztowaniach. A więc "nici" z wejścia do krypty, gdzie w 1946 roku znaleziono około półtora metra pod ziemią w "doskonałym stanie" (cokolwiek miałoby to oznaczać) sarkofag ze szkieletem jednego z najważniejszych władców. Grobowiec Pakala Wielkiego z drugiej połowy wieku VII. Tego, który według teorii von Dänikena miał być kosmitą. Wraz z nim kości innych ludzi, być może niewolników poświęconych bogom podczas pogrzebu herszta, być może służby, jakieś ozdoby z jadeitu, naczynia i dary ofiarne. W krypcie ponoć dominuje kolor czerwony na ścianach, jedna z trzynastu barw używanych przez tę grupę Indian. Kolor mający magiczne znaczenie – nieśmiertelność.

Towarzysząca nam od lotniska lokalna przewodniczka zwraca uwagę na płaskorzeźby przy wejściu - gipsowe hieroglify, od których pochodzi nazwa szesnastometrowej piramidy. Szyfr niosący określone znaczenie. Niczym łamigłówka, czy rebus, stanowiący całe myśli o życiu królów i wydarzenia. Około ośmiuset hieroglifów, o których całościową wiedzę posiadają tradycyjnie w swoim czasie kapłani i postawieni wysoko w hierarchii Majów, "urzędnicy". Podobne reliefy zdobią ponoć również ściany sarkofagu Pacala. Tego jednak organoleptycznie nie badamy.

Bez większych emocji podążamy dalej, aby wspiąć się schodami na dziesięciometrową platformę, położoną na środku placu, gdzie zabudowania z korytarzami, salami, dziedzińcami i charakterystyczną wieżą – być może stanowiącą w VII wieku obserwatorium astronomiczne. Z pewnością niegdyś wspaniały kompleks pałacowy, dziś -"zakonserwowane" ruiny.

Większe wrażenie na przybyszach zdaje się robić powstała w końcu VII wieku Piramida Słońca, której zdobycie każdy uważa za punkt honoru. Na szczycie tego najwyższego w Palenque obiektu, zdjęcia i odpoczynek. Z dala od teraźniejszości i cywilizacji jeszcze donośniej brzmi głos dżungli, głos natury, głos wolności. Gdzieś w oddali, piramida Ulistnionego Krzyża, z charakterystycznymi otworami wejściowymi i oknami, niczym "mega dziurki" na klucze przy drzwiowych zamkach. Widoczne piramidy Krzyża, czy Hrabiego zbudowane podobnie jak Piramida Słońca przez poddanych, po okresie panowania Pacala Wielkiego. W tej ostatniej zamieszkiwał podobno w latach trzydziestych XIX wieku Jean-Frederic Waldeck - dziwak, rysownik tworzący obrazy Palenque, samozwańczy hrabia, z wyboru uciekinier od życia.

W gąszczu roślinności odkryć można jeszcze niejeden obiekt, dający wyobrażenie jak wyglądało miasto przed swoim odnalezieniem. W tym kontekście głośno o pracach z 2001 roku, kiedy naukowcy i studenci pod kierunkiem Eda Barnharta prowadzący badania okolicznej dżungli, natrafili na pozostałości około tysiąca nieznanych wcześniej budowli – prawdopodobnie dzielnicy mieszkalnej, licznych kamiennych akweduktów, czy kanałów łączących miasto z rzeką Otolum. Obiekty poddawane stopniowej inwentaryzacji często w fachowych materiałach, określone zostają numerycznie, jako "świątynia I", czy "struktura grupy C".

Nadciągający zmierzch nakazuje odwrót do hotelu. Zejście wąską ścieżką ze wzgórza, z archeologicznego stanowiska wzdłuż strumieni, wodnych kaskad przez wiszący most. Można rzec: ucywilizowana dżungla. Trochę jak ogród botaniczny, trochę jak piesze safari...

Osiem kilometrów od archeologicznej strefy jeden z hoteli. Czterogwiazdkowy "Hotel Plaza Palenque". Sześćdziesiąt trzy dolary USA za dwuosobowy pokój. A jaka kolacja!. Prawdziwa meksykańska kuchnia. Przy okazji dawka geografii dzięki wyeksponowanej na stojaku mapie Meksyku. Dobra chwila, aby przy kawie usystematyzować ogólną wiedzę o kraju, przebytej trasie i dalszych planach. Jeszcze basen, jeszcze jakieś pamiątki w pobliskim sklepiku, widokówki do znajomych. Czy dotrą do adresatów, wrzucone do skrzynki pocztowej na skraju zwrotnikowego lasu?



2.

Szósta rano. Prowincjonalny spokój. Dziś śniadanie w torebkach. Omijają nas przyjemności szwedzkiego stołu i kawa w restauracji "Las Guacamayas". Droga wzywa. Kierunek Yaxchilan przy granicy z Gwatemalą.

Sto trzydzieści kilometrów do przeprawy na rzece Usumacinta. Słońce zagląda przez szyby naszego pojazdu. Coraz więcej uczniów w mundurkach podąża poboczem do pobliskiej wsi. Zbliża się ósma.

1 stycznia 1994 roku Otwarta zostaje strefa wolnego rynku między Kanadą, Stanami Zjednoczonymi i Meksykiem. Słowo "Meksyk" w mediach pojawia się jednak w innym kontekście. Głośno mówi się o najbiedniejszym stanie kraju – Chiapas, Subcomandante Marcosie i powstaniu Zapatystów. Walce o uznanie praw Indian i ich autonomii. Reakcją rządu są zapowiedzi korzystnych zmian. Zawieszenie broni. Względna cierpliwość Indian z Marcosem trwa do dziś, mimo że, jak stwierdzają mniej lub bardziej oficjalnie źródła ze współczesnego ruchu Zapatystów, niewiele w sprawie zostało zdziałane.

Na rozprostowanie kości wybieramy mało urokliwe miejsce w jednej z wsi. Tak, czy inaczej, lepiej tam gdzie ludzie. Zewsząd ostrzeżenia dla turystów, aby na uwadze mieć niepokoje, które w Chiapas, od czasu do czasu, uaktywniają się. Nie chcemy stanowić okupu, nie chcemy zostać potraktowani instrumentalnie. Rząd meksykański walczy z przemocą, "oferując" amnestię dla posiadaczy nielegalnej broni bądź nagradzając każdego skruszonego komputerem. Niewiele to zmienia.

Pracujący nieopodal drogi drwale coś karczują. Okazja do zagajenia rozmowy. Kontakt oparty głównie na migowych gestykulacjach, skutkuje zakupem używanego przez indiańskiego wieśniaka, tasaka. Prawdopodobnie zarabia na tym więcej, niż przez cały dzień fizycznej pracy. Niestety, rączka tasaka to sztuczne tworzywo. Trzeba będzie przerobić. Dające się we znaki stada gryzących muszek, skutecznie wymuszają szybki powrót do furgonetki.

Graniczne formalności wyjazdowe w Echevarria, znanego również pod nazwą Corozal, załatwiamy zaraz po śniadaniu na wolnym powietrzu. Wyjazdowa opłata po dziesięć dolarów USA. Mętna, szeroka rzeka bez mostu stanowi tu przejście dla łodzi motorowych. Usumacinta, ze źródłami gdzieś w lasach Sierra de Santa Cruz w Gwatemali. Rzeka, której bieg kończy basen Zatoki Meksykańskiej. Rzeka - ostatnia przeszkoda na drodze uciekinierów via Meksyk, do Stanów Zjednoczonych, stanowiąca naturalną linię oddzielającą półwysep Jukatan.

Kurs doYaxchilan, jeszcze na terenie Meksyku. Miejsca niedostępnego drogą lądową. Ostatniego w Chiapas. Potem już na drugą stronę.

Niekoniecznie po utwardzonym chodniku, dalej schodami, przenosimy swój dobytek, do przycumowanych na brzegu łodzi pasażerskich, zwanych "lancha".

W dół rzeki. Z obu stron tylko las i błotniste brzegi. Gdzieś na gwatemalskiej stronie dżungli Lacandon, marabuty. Jakieś pół godziny do celu.

Sternik nie jest rozmowny. Niespodziewanie skręca łódź w kierunku meksykańskiego brzegu. Wycisza silnik i usiłuje nam coś pokazać. Małpy. "Pewnie uwiązane i eksponowane dla publiczności!"- żartujemy. Zachowanie nasze usprawiedliwia jedynie niecodzienne dla nas spotkanie oko w oko z naturą. Podobne reakcje, gdy widzimy wygrzewające się na brzegu, krokodyle.

Skrawek ucywilizowanej, wykarczowanej dla turystów dżungli. Świat Majów. Świat bogów obrazowany postaciami zwierząt. Rzeczywistość, gdzie wysoki poziom wiedzy stanowią astronomia, inżynieria, matematyka. Gdzie cywilizacja, w której ludzie posługują się kalendarzami, z których jeden dzieli czas na 18 miesięcy po 20 dni, plus 5 dni "nieszczęśliwych", drugi - "religijny", zawiera 260 dni nazwanych i oznaczonych liczbami. Yaxchilan. Odizolowane miasto, którego zagłada przychodzi w początkowych latach wieku IX n.e. Miasto znane badaczom kultur ze względu na dużą liczbę skomplikowanych reliefów i dobrze zachowanych budowli oraz steli, czyli pionowo ustawionych, rzeźbionych płyt nagrobnych.

"Budowla 33". Piramida zwieńczona ażurową świątynią, czasem określaną jako "gołębnik". Największa w Yaxchilan. Gnamy na najwyższe stopnie, skąd widok ponad drzewami na bezkresny las. Gdzie z pewnością nie każdy w okresie istnienia miasta mógł lub miał ochotę wchodzić. I szkoda, że nie udaje się dorobku i wiedzy Majów kontynuować, że przepada to wszystko, co szczególnie dwaj wielcy władcy Indian z Yaxchilan – "Jaguar Tarcza" i jego syn "Ptak Jaguar", zdołali wnieść dla rozwoju cywilizacji w tym zapomnianym zakątku świata.





strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Meksyk

Informacje o kraju: Meksyk
Flaga - Meksyk


  Gwatemala

Informacje o kraju: Gwatemala
Flaga - Gwatemala


  Belize

Informacje o kraju: Belize
Flaga - Belize








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms