| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa |
data dodania: 2010-02-28
|
|
autor: kraka, Katarzyna Krawiec |
Prowansji sen dalszy |
|
| ocena: 4.00 | przeczytano 429 razy |
DZIEŃ 6 – DROGA LAWENDY: Aurel – Monieux – Sault- Gordes – Senanque – Simiane la Rotonde – Banon / 09.07.2009 / czwartek
Olivier powiedział, że lawenda już ładnie kwitnie, więc postanowiłyśmy to sprawdzić. Ja wręcz nie potrafię się doczekać. Już wyjeżdżając z Mison, kilka km od domu zobaczyłyśmy w oddali 2 pola lawendy. FIOLETOWEJ. Nareszcie fioletowej. Pamiętam moje zeszłoroczne rozczarowanie, kiedy mijałyśmy rozległe pola … ZIELONEJ lawendy. A zielona lawenda nie ma w sobie nic magicznego. Tak jak zielone zboże. Zboża mają być złote a lawenda fioletowa. I tyle. Po prostu w zeszłym roku rozminęłyśmy się czasowo z lawendą… Nie potrafiłam tego zaakceptować i przy każdej okazji marudziłam Izie, że gdybyśmy przyjechały ze 2 tygodnie później, to na pewno byłaby fioletowa… No ale od mojego marudzenia lawenda nie zakwitła. Niestety. Tym razem nam się udało.
Droga wije się serpentynami przez Gorges de la Meouge, bardzo wąska i jedziemy bardzo blisko skał, może z 30km/h a ja i tak mam serce w gardle za każdym razem kiedy zbliżamy się do zakrętu. Dobrze pamiętam spotkanie prawie bliskiego stopnia w zeszłym roku, dokładnie zza takiego zakrętu wyjechała nam pani i o mało co byłoby zderzenie… Iza jednak, jak zwykle, wydaje się tym zupełnie nie przejmować. W drodze miga nam jeszcze Mont Ventoux, słynna Góra Wiatrów, może też tam zajedziemy pewnego dnia, ale ja do końca nie jestem przekonana, podobno krajobraz tami iście księżycowy. Chociaż to też może być ciekawe.
Za pierwszy postój obrałyśmy sobie miasteczko AUREL, spokojnie usytuowane na drodze do Sault. Piękne miasteczko, pełne zakamarków, kamiennych domów i… zupełnie wolne od turystów. Podobają nam się typowe prowansalskie domy z żółtego kamienia, pólokrągłe okna, kolorowe okiennice. Wpadamy w szał robienia zdjęć. Jest dobre światło, a z licznych tarasów widokowych rozciąga się pejzaż naprawdę bajkowy. Mieszkańców też nie za dużo, ciekawe czy wyjechali na wakacje czy wyprowadzili się na dobre??
6km od Aurel znajduje się MONIEUX. Podobnie jak Aurel, zbudowane na skale i na pewnej wysokości. Samochód parkujemy na dole i do „centrum” musimy wdrapać się niestety na nogach. Fotografujemy po drodze piękne motyle, prawdopodobnie pazie królowej, ale są też dziesiątki innych, mniejszych i mniej kolorowych. Oprócz tego zgrzyt cykad. Cóż, południe, czas sjesty. Prawie całe miasteczko, składające się z góra 30 osób, zebrało się w jedynej restauracji, gdzie świętowano pewnie urodziny mieszkańca bądź mieszkanki Monieux. Dłuuuuuuugi stół, rozmowy, winko… Niczym kadr z filmu: „moje greckie wesele”. Mijamy po drodze kilka leniwych kotów, które zamieszkują chyba każde prowansalskie miasteczko i schodzimy powoli do samochodu.
Obieramy kierunek na SAULT, które jest jednym z głównych etapów „lawendowej drogi”. Zbudowane na wzgórzu, ok. 776 mnpm, otoczone z każdej strony polami lawendy i zbożem. Sault jest jednym z 6 miasteczek chronionych przez UNESCO z tytułu Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego. Mamy trochę problemów ze znalezieniem parkingu, ale w końcu udaje się nam zostawić samochód na jednej z uliczek. Usadawiamy się w restauracji z tarasem, z widokiem, oczywiście na pola lawendy. Zamawiamy lody, które chyba też mają smak lawendy, w każdym razie „Biała Dama” Izy i moja „Amerykanka” mają identyczny skład i smak. Nie wiem w czym różnica, chyba tylko w nazwie, nawet nie w cenie. Kelner dosyć dziwaczny, w każdym razie dziwnie reaguje na moją prośbę o kartę. Przynosi ją jednak z ociąganiem i pewnym zdziwieniem. Potem, gdy dopiero jesteśmy w połowie deseru każe przygotować 14 euro, bo zaraz będzie wracał. Nie wiem czy nie boi się czy przypadkiem mu nie zwiejemy. Kiedy dajemy mu 50 euro, narzeka, że wolałby drobne ale …. wybacza nam, bo… „jesteśmy blondynkami”. Znika z banknotem i zamiast 14 euro- inkasuje 7. Dziwny gość, naprawdę.
Kręcimy się jeszcze trochę po Sault, które naprawdę zasługuje na miano jednego z sześciu miejsc chronionych przez UNESCO z tytułu Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego. Widać jednak, że miasteczko jest już miejscem typowo turystycznym: otaczają nas sklepiki z pamiątkami (z lawendą i cykadą w roli głównej), knajpki na knajpkach i … oczywiście turyści. Pełno turystów. Osobiście wolę mniej turystyczne miasteczka.
Z Sault do GORDES jest ok. 30km. GORDES jest jednym z „villages perches”, czyli ORLIM GNIAZDEM, tak nazywane są miasteczka „zawieszone” na skałach. Budynki pną się na skale w górę, ciasno skupione wokół zamku, To miejsce jest już naprawdę turystyczne: słychać pomieszane języki: niemiecki, włoski, hiszpański. Wielobarwny tłumek kłębi się po wąskich uliczkach i zalega w knajpkach. Zaczynamy powoli odczuwać zmęczenie… Kupujemy więc małe co nieco do wrzucenia na ruszt – ja wybrałam dawno już niejedzony „quiche lorraine”, bombę kaloryczną11, a Iza kawałek pizzy. Też nieźle. Siadamy na schodkach. Czas się powoli zatrzymuje. Wielobarwny tłum pędzi dalej we wszystkie strony, a nasz świat kurczy się do bolących stóp, pragnienia i kawałka trzymanego w ręku jedzenia. Słońce zaczyna prażyć. Czujemy jego obecność na plecach i ramionach. Decydujemy się powoli wracać. Chcemy w drodze powrotnej zahaczyć jeszcze o opactwo Senanque. Zaczynamy się trochę martwić o benzynę. Nie zostało już jej dużo. Ok, MEA CULPA, MOJA WINA. Przyznaję. Na oko powiedziałam Izie, że nasza dzisiejsza eskapada w jedną stronę nie będzie dłuższa niż jakieś 80km. Tymczasem jest dłuższa. O wiele dłuższa. Iza mówi, że starczy nam jej jeszcze na ok. 50 km ale w każdym razie nie na powrót do domu. A tu stacji benzynowej ani widu ani słychu… Jesteśmy w górach, teren niezaludniony… Oj, będziemy pchać…12. Na razie jednak zjeżdżamy z górki oszczędzając benzynę. Opactwo Senanque jak zawsze piękne, ale tym razem naprawdę zapiera dech w piersiach. Lawenda jest o wiele bardziej fioletowa niż gdzie indziej… Może to LAVANDIN a nie LAVANDE13? A może po prostu mnisi dbają o nią lepiej, wiedząc, że opactwo jest wizytówką Prowansji i wielu turystów przyjeżdża specjalnie do nich zostawiając przy okazji trochę brzęczącej i szeleszczącej gotówki w przyklasztornym sklepiku z pamiątkami. Iza zauważa samotnego mnicha, który zabłąkał się między polami lawendy i zboża i kroczy sobie teraz zatopiony w modlitwie, nie wiedząc nawet, że Iza nie bacząc na świętą medytację robi mu zdjęcie. Opactwo zbudowano w XII w, pozostaje jednak nadal jednym z najczystszych przykładów cysterskiej architektury. Jest w całości utrzymywane przez zakonników: sprzedaż książek, kartek pocztowych, dewocjonaliów a także produkcja miodu i lawendy przynosi moim zdaniem niezłe dochody. A przynajmniej dochody wystarczające na utrzymanie klasztoru w dobrej kondycji. Zastanawiam się nad magią reklamy. Przecież w Prowansji są na pewno podobne klasztory, położone w nie mniej urokliwym miejscu a tylko ten przyciąga tak ogromne rzesze turystów, znajduje się na prawie każdej kartce z Prowansji. Czy rzeczywiście jest taki piękny? Czy po prostu ulegamy sloganowi: „jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Prowansji”, „klasztor Senanque warto zobaczyć” itd. My jednak ULEGAMY, spacerujemy trochę wokół opactwa i wracamy do samochodu.
Droga jednokierunkowa. Nie możemy wrócić do Gordes drogą, którą stamtąd przyjechałyśmy, a szkoda. Miałam nadzieję na jakieś zdjęcie z oddali, no trudno, bierzemy kierunek na Apt i Roussillon. Czerwone miasteczko pozostawiamy jednak na inny dzień mimo, że przejeżdżamy o parę kilometrów obok. Jest już za późno, a nie chcemy się nigdzie spieszyć. W końcu mamy wakacje
11. Quiche lorraine, to po prostu tarta z mieszaniną śmietany, jajek i boczku. Pychota…
12. Na moje pytanie co trzeba robić kiedy benzyny mało a stacji benzynowej niet, Olivier odpowiedział po prostu: TRZEBA PRZEWIDZIEĆ. Odpowiedź prosta i logiczna.
13. Chantal tłumaczyła, że dla celów turystycznych częściej używa się LAVANDIN, to nie jest prawdziwa lawenda, taki zamiennik: używana do celów przemysłowych i pamiątkarskich
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|