PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Afryka data dodania: 2010-03-01      
autor: kopernik18

Kenia - safari, zaćmienie słońca, pociąg i wybrzeże

ocena: 5.00przeczytano 877 razy


Część 9: Na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego (ciąg dalszy)

Po porannej kąpieli o wschodzie słońca i płoszeniu ptaków śpiących na katamaranach wypożyczamy rowerek wodny. Też się da tu co nieco utargować, chociaż właścicielem jest biały. Płyniemy jakieś sześć kilometrów do cypla w Nyali. Tam zawracamy i żwawo z powrotem. Na szczęście jest nad nami chmura, bo mimo poranka jest już całkiem gorąco. Pozwalam sobie na małą kąpiel dla ochłody (oczywiście bez maski i rurki). Po półtorej godziny zadowoleni oddajemy rowerek. Zaczyna się już odpływ i tak

Poranny przypływ
Odpływ

dłużej byśmy nie popływali. Ruszamy więc na spacer po naszej lagunie w poszukiwaniu tego, co można zobaczyć bez zanurzania głowy do wody. A jest na co popatrzeć. Tu nie zdążyła odpłynąć kolorowa rybka. Tam połyskuje jeżowiec. Gdzie indziej kołyszą się jakieś obślizgłe stwory. Kenijczyk bierze je do ręki, bo są niejadowite. Zatem po chwili namysłu pozuję z takim stworzeniem podobnym do grubej parówki trzymając go w ręku. Tak jak my, ale nie tylko po to, by popatrzeć, rozglądają się

Na głębszej wodzie
Ibis

po płytkiej wodzie czapla i ibis. Ooo są też jakieś muszelki - cieszy się Agusia. Ale po chwili z przestrachem odrzuca jedną do morza, bo muszelka ma mieszkańca. Malutki krab starał się tylko bronić własnego mieszkania! Wracamy na plażę, by zakupić batiksy. Zachodzimy do "sklepu" i wybieramy trzy obrazy. Zasiadamy do cienia, ponieważ zapowiadają się długie negocjacje. W końcu zadowoleni są wszyscy i w miłej atmosferze się rozstajemy. Nie mają zbyt wielu kupujących,

Kolejny przypływ
Sala Królestwa Świadków Jehowy

więc jesteśmy cennym nabytkiem. Kierując się informacjami od Bonifacego ruszamy matatu do Nyali na wieczorne zebranie. Konduktor z pasażerami ustalają o jakie miejsce nam chodzi i wysiadamy pod tabliczką informującą w którym kierunku jest Sala Królestwa. Od razu spotkaliśmy naszą siostrę Suzanne. Razem dotarliśmy do Sali, która była nieopodal. W trakcie zebrania zaszło słońce i zrobiło się zupełnie ciemno. Zebranie było po angielsku, zatem mogłem więcej z niego skorzystać. Program był taki jak u nas w zborze więc znów mogliśmy cieszyć się naszą ogólnoświatową jednością

Na plaży
Afrykański targ

w wielbieniu Boga. Bardzo miło było poznać kolejne osoby z tego egzotycznego dla nas kraju. Zaopatrzyliśmy się jeszcze w trochę traktatów i ruszyliśmy ciemną nocą do domu. Nie ma tu latarni a każdy sprzedający oświetla swój sklepik przenośną lampką. Ostatniego dnia rano czeka nas wielkie pakowanie. Do dziesiątej nasze bagaże leżą złożone w recepcji a my ruszamy na zwiedzanie Sali Zgromadzeń w pobliskiej Mtwapie. Jadąc z Gede dostrzegliśmy tabliczkę informującą o tym naszym obiekcie

Na Sali Zgromadzeń
Sala Zgromadzeń Świadków Jehowy

przygotowanym na większe spotkania. Dojechaliśmy do głównego postoju matatu, przeszliśmy przez typowy afrykański targ i ruszyliśmy dalej. Tylko pytanie, jak daleko jest do tej Sali. Nikt za bardzo nie wie. Zatrzymujemy matatu i oczywiście konduktor wie, gdzie to jest i zapewnia nas, że to jeszcze kawałek. Po ujechaniu może dwustu metrów za zakrętem jest wypatrywana przez nas tabliczka. Oczywiście opłatę za przejazd zainkasował. Oj, nie ładnie. Na Sali spotykamy dwóch braci opiekujących się tym obiektem i chętnie nas oprowadzają. Mają tu ciągle sporo pracy, ponieważ kurz z pobliskiej drogi ciągle wpada to tego amfiteatru, bez bocznych ścian. Nie ma też

Kwiaty i owoce akacji
Kwiaty

bieżącej wody ale bracia już wykopali głęboką studnię i niedługo będą mogli zasadzić i utrzymać jeszcze więcej roślin. Mieszkają tu z jednym pionierem w małym domku. Są tam trzy pokoje, prysznic a na zewnątrz blat kuchni, stół i ława. Wszystko co potrzeba do kawalerskiego życia w Afryce. Żegnamy naszych miłych gospodarzy i wracamy do hotelu. Rozkładamy się na basenie i oddajemy się błogiemu lenistwu. Czytamy co nieco, obserwujemy odpływ a potem przypływ uwieczniając go na zdjęciach robionych regularnie co 15 minut. Pływamy w basenie i zamawiamy frytki. Mniam, mniam. Dużo porcja z warzywami bardzo nas cieszy. Jeszcze ostatnia kąpiel w morzu, które znów przypłynęło pod hotel i prysznic.

Palma i księżyc



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


2. 2011-06-08 20:59:35
gość: aleksandra
Piękny artykuł. Też się wybieramy wraz z mężem do Kenii, chociaż nie wiem, czy uda się w tym roku. Z całą pewnością spotkanie z tamtejszymi braćmi będzie niezapomnianym przeżyciem. Pozdrawiamy serdecznie ze zboru w Bełchatowie.


1. 2011-01-16 15:37:23
gość: Urszula
Cudownie opisaliście to wszystko. Wiele informacji o tym pięknym kraju i braciach, którzy tam się trudzą. Pragnę tam pojechać w tym roku. Czy można zasięgnąć u Was informacji?


  Mapapowiększ 

  Kenia

Informacje o kraju: Kenia
Flaga - Kenia



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY









© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki