PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2010-10-06      
autor: kraka, Katarzyna Krawiec

Tajlandia, raj utracony

ocena: 3.34przeczytano 320 razy


tuk tuki
prawie... Wietnamka
Smażona szarańcza
Świątynia Wat Arun
Targ rybno-warzywny
Złoty Budda
schody do nieba, świątynia Wat Arun
przed świątynią Wat Pho
Trzy demony przed Wielkim Pałacem
Wielki Pałac w Bangkoku
Most na rzece Kwai
Wodospady Erawan
Wodospad Erawan
Okolice Kanchanaburi
Ayutthaya
Ruiny Ayutthai
dziewczynki z plemienia Lahu
dziewczynka z plemienia Lahu przed Doi Suthep
 jedno z wcieleń Oświeconego
Chińczyk składający ofiarę
pejzaż z wioski
Pola ryżowe
Pałac - chaing Rai
Wejście do Białej Świątyni
White Temple
Demon przed Białą Świątynią
Budda niedaleko granicy z Birmą
Long-necks Karen
Wyspa Koh Ngai
Motyl na wyspie Koh Ngai
Cisza przed burzą
Koh Ngai
Statek


Dzień 1 – W-wa / Bangkok

Alleluja!! Jesteśmy już na Okęciu, ale myślałam, że Tajlandię będę podziwiać znowu tylko na stronach przewodnika. Dotarcie na lotnisko graniczyło z cudem: albo nie zauważyłyśmy znaków kierujących na MIĘDZYNARODOWY PORT LOTNICZY, albo … po prostu ich nie było. Wydaje mi się, że to drugie… Paniczny stres ogarnął mnie dopiero, kiedy GPS stwierdził „osiągnąłeś cel”, a tymczasem lotniska ani widu ani słychu. Zapytany po drodze miły pan pokierował nas … w dokładnie przeciwną stronę. Czyli… czekała nas ponownie przeprawa przez całą Warszawę i lśniące w słońcu sznury aut sunących do stolicy. Przed chwilą jechałyśmy zadowolone w przeciwną stronę współczując, z niejaką wyższością kierowcom jadącym do centrum, do pracy, a teraz same stoimy w ogonku… Utknęłyśmy na dobre, a teoretycznie na lotnisku powinnyśmy być już za 20 minut… Niemożliwe do zrealizowania, skoro nadal jesteśmy w lesie.

Z daleka widzimy już startujące i lądujące samoloty, więc przynajmniej tego, że jedziemy w dobrym kierunku jesteśmy pewne. W najgorszym razie nasz samolot zobaczymy z naszej kolejki :-)

Po kilkunastu kilometrach trafiamy w końcu na 1, słownie PIERWSZY drogowskaz na Okęcie. Nie mamy czasu na rozglądanie się czy może jednak jest ich więcej tylko zdyszane wbiegamy na lotnisko, zastanawiając się co zrobimy, jeśli okaże się , że nie trafiłyśmy na to właściwe lub nie na ten terminal… Nasze obawy jednak są nieuzasadnione, znajdujemy odprawę do Kijowa, jesteśmy jedynymi pasażerkami, więc odbywa się to błyskawicznie. Czyżby reszta już odleciała?? – w poczekalni również nikogo nie ma. Może to dobry sposób na uniknięcie kolejki? Przybycie na ostatnią chwilę jest jednak dla mnie zbyt stresujące.

Odlot jest planowo, o 9.20. Maszyna … to jakiś mini samolocik. Latanie nie należy do moich ulubionych sposobów przemieszczania się, ale w tym środku lokomocji naprawdę można dostać klaustrofobii: Po lewej stronie jeden rząd malutkich fotelików, po prawej podwójny i … tyle. Lot jednak jest dosyć przyjemny, godzina czterdzieści minut szybko mija. W Kijowie znajdujemy stanowisko odprawy transferowej, ale Bangkoku jak nie ma tak nie ma. Pamiętamy o tym, żeby przesunąć zegarki o godzinę. Wyjątkowo niemiłe (a może po prostu potwornie znudzone) panie wykrzykują co chwilę z wybitnie silnym akcentem rosyjskim porty docelowe: „Tjel Aviv”, „Wuarszawa” a Bangkoku jak nie ma tak nie ma. Trochę się miotamy po lotnisku, ale w końcu wracamy i nasza cierpliwość w końcu zostaje wynagrodzona: słyszymy : „Buangkok”, odprawiamy się, kierowca autobusu o mało co nie zderza się z kołującym samolocikiem i … już siedzimy w samolocie. Tym razem to prawdziwy kolos, z trzema rzędami podwójnych ( a w środku nawet potrójnych) foteli. Nie wiem jak wytrzymam ponad 9 godzin lotu, ale …. Trudno. Jakoś dam radę.

LECIMY….

LECIMY….

W końcu nadchodzi lunch time, zawsze to jakaś rozrywka. Widzę, że sąsiedzi z prawej dostali rybkę, nie chcę rybki! Może znajdzie się dla mnie jakiś kurczaczek? Wedle życzenia znalazł się i kurczaczek. Z makaronem, co prawda, ale dobry, do tego jarzynka, bułeczka, masełko, serek, kawa, ciasteczko. Jak na tanie loty, to nieźle. Dopiero 3 godzina lotu a czuję jak klimatyzowane powietrze wyciąga ze mnie ostatnią kroplę wody. Gruba warstwa kremu pomaga tylko na chwilę. Trochę przysypiam, czas mija szybciej. Znowu dostajemy posiłek: jakieś krokiety, kiełbaskę, sałatkę. Jem bardziej z nudów niż z rzeczywistego głodu. Podobnie z nudów słucham muzyki, którą obsługa nam oferuje, ale zdaje się, że mają do wyboru tylko z 10 piosenek, które słuchane na okrągło już przyprawiają mnie o ból głowy.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Tajlandia

Informacje o kraju: Tajlandia
Flaga - Tajlandia








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms