PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2010-12-01      
autor: Piotr

Jak poznać zalążek Birmy w tydzień?

ocena: 3.08przeczytano 413 razy


Rozochoceni widokiem szybko wynajęliśmy rowery i całą ósemką z aparatami ruszyliśmy w teren. Większość świątyń stoi odsłonięta w szczerym polu i jest ogólnie dostępna dla turystów. Niektóre mają ponad tysiąc lat. Na większość z nich można się również wspiąć. Robią niesamowite wrażenie. Każda z nich jest inna.



Niektóre przypominają świątynie Azteckie, różnią się od nich tym, że na szczycie zakończone są kopułą.



Większość z nich ma w środku jeden lub więcej posąg Buddy. Pełno tutaj dzieci sprzedających pamiątki. Tłumaczą się, że zbierają pieniążki na naukę. Według miejscowych nauka dziecka w szkole kosztuje tutaj około 15 dolarów miesięcznie. Co przy zarobkach rzędu 20-25 dolarów rocznie dla niektórych rodziców jest nie lada problemem. Dlatego z chęcią kupowaliśmy te pseudo „ręcznie robione pamiątki” rodem chyba z chińskich fabryk. Ludzie są tutaj bardzo przyjaźni, ale widać też przygotowani na turystów. Teren jest suchy i łatwo rowerem złapać przysłowiową gumę (Pełno tutaj roślinności z długimi, ostrymi kolcami). Ale, od czego są lokalni mieszkańcy. Pomoc można znaleźć, co kawałek. Na zwiedzanie całej okolicy rowerami mieliśmy całe dwa dni. W okolicy świątyń płynie ogromna rzeka, rośnie dużo zieleni, więc widoki są przepiękne. W niektórych miesiącach jest możliwość obejrzenia całej panoramy Bagan z balonu, ale przyjemność ta ma kosmiczną nawet jak dla nas cenę – 160 dolarów od osoby. Po dwóch intensywnych dniach przejażdżki rowerowej udaliśmy się do Inle Lake. Wyruszyliśmy wcześniej znając opieszałość naszego kierowcy. Droga do Inle prowadzi z Bagan przez góry.



Stan wielu dróg w wielu miejscach jest tragiczny a w prowadzeniu auta przeszkadzały tiry przewożące ogromne pale wysokich drzew. Widać, że prastara ogromna dżungla w tym rejonie została praktycznie wykarczowana do zera. Przy budowie dróg, w kamieniołomach pracują zarówno kobiety jak i mężczyźni. Kruszą oni kamień i niosąc go w koszach na głowie wysypują na remontowaną drogę tworząc podkład pod asfalt. Jezioro Inle Lake jest jednym z najbardziej malowniczych miejsc w Birmie. Ze wszystkich stron otoczone jest górami a większość jego obszaru jest bardzo płytka. Na środku jeziora znajduje się jego główna atrakcja - miasto na wodzie.



Domy oraz świątynie są budowane tutaj na palach kilka metrów nad taflą wody, a wszyscy mieszkańcy poruszają się między budynkami łodziami.
Inle Lake słynie z plantacji warzyw.



Rosną tutaj jedne z najlepszych pomidorów na świecie. Z racji tego, że jezioro jest bardzo płytkie łatwo porasta wodorostami. Lokalni mieszkańcy zbierają je do łodzi wypełniając je dosłownie po brzegi.



Usypują z nich później kopce wystające ponad wodę, służące jako nawóz, na których sadzą różne warzywa. Wodne miasteczko oferuje również turystom wycieczkę po mini muzeach. W drewnianych chatach przedstawiane są tradycyjne sposoby przetapiania i obróbki brązu, srebra. W innym miejscu pokazane są metody uzyskiwania nici z łodyg kwiatu lotosu oraz maszyny, dzięki którym splata się już gotowe kawałki materiału. Taki mały Biskupin w Birmie. Na koniec pokazano nam, w jaki sposób robi się lokalne papierosy oraz świątynie, w której tresuje się koty. Dodatkową atrakcją są lokalni rybacy, którzy w jedym momencie potrafią rękoma wyjmować sieci z wody, stać na jednej nodze wiosłując do przodu drugą nogą.



My ze względu na koszty nie nocowaliśmy na jeziorze. Na samym jeziorze znajdują się jednak ośrodki gdzie można całkowicie odciąć się od świata wynajmując bungalow, do którego dostęp jest oczywiście tylko łodzią.







Po dwóch dniach pobytu w Inle Lake zapakowaliśmy się w naszego busa i z mozolną sześćdziesiątką na liczniku wróciliśmy z powrotem do Yangonu skąd odlecieliśmy do Bangkoku.

Polecamy wszystkim Birmę ze względu na cudowne świątynie, cudownych ludzi jak i niskie koszty. Wyborne jest tutaj również jedzenie. W Yangonie polecamy najlepszą restaurację Monsoon. Każdy z nas wybrał inne danie i każde było wyborne i tanie. Jedzenie w Birmie nie jest drogie. Idzie się dobrze najeść za trzy-cztery dolary. Ja za cztery dolary w restauracji View Point koło Inle Lake jadłem najlepszą wołowinę w swoim życiu. Polecamy!!!

Jeśli chodzi o dzikie zwierzęta nasza wyprawa wydawała się być dość uboga. Nastawiliśmy się na szukanie jednych z najbardziej jadowitych węży świata zamieszkujących tereny Birmy. Ale udało nam się tylko odnaleźć siedliska skorpionów.

Kolejne opowieści wkrótce…



strona: 1 | 2

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Myanmar (d. Birma)

Informacje o kraju: Myanmar (d. Birma)
Flaga - Myanmar (d. Birma)








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms