PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2011-04-18      
autor: arec, Arek Braniewski

Ryba miecz po sardyńsku

ocena: 3.11przeczytano 159 razy


Żeby zobaczyć Szmaragdowe Wybrzeże, na którym wypoczywają gwiazdy, podziwiać plenery „Bonda”, poczuć się jak kierowcy rajdowi oraz własnoręcznie zrywać pomarańcze, wybraliśmy się na Sardynię. Przy okazji, poznaliśmy siłę wiatru w górach i przekonaliśmy się jaki jest poziom angielskiego kelnerów.

Polecieliśmy pod koniec listopada, czyli już po sezonie turystycznym. Punktem startowym, już na Sardynii, jest dla nas lotnisko niedaleko Alghero w północno-zachodniej części wyspy. Wypożyczamy małe, włoskie auto i zaopatrzeni w mapy kupione w Polsce, ruszamy na podbój „małego kontynentu”, jak często nazywa się Sardynię. Najpierw jedziemy na Capo Caccia do Jaskini Neptuna – jednej z największych atrakcji wyspy. Jak na złość, jaskinia jest zamknięta z powodu wzburzonego morza. Do tego, pada. Nie może być gorszego początku wakacji. Zastanawiamy się czy to był dobry pomysł, żeby jechać po sezonie. Później już nie mamy takich wątpliwości – wiemy, że Sardynia równa się przygoda!



Czterdziestokilometrowy odcinek z Alghero do Bosy to trasa turystyczna, która wiedzie wzdłuż wybrzeża. Widoki, które podziwiamy to coś cudownego. Górzysty teren z zielonymi łąkami, na których pasą się owce. Do tego, obraz spienionego morza. Droga wije się nieustannie. Rzadko kiedy mijamy inny samochód. Pokonanie tego odcinka zajmuje nam niemal dwie godziny. A to dlatego, że zatrzymujemy się na licznych przydrożnych zatoczkach, żaby fotografować albo po prostu cieszyć się surowym i zachwycającym widokiem.

Bosa to małe miasteczko z urokliwymi kolorowymi domami. Zbliża się pora obiadowa, a my mamy nieodpartą chęć na prawdziwe włoskie jedzenie. Wybieramy pierwszą otwartą restaurację. Kelner niestety nie mówi po angielsku. My zaś nie mówimy po włosku. Jak się później okaże, w żadnej restauracji, które odwiedzimy obsługa nie zna angielskiego! Gdy już wybraliśmy dania z menu, dowiadujemy się, że tych dań dziś nie ma. Kelner poleca za to dwa dostępne dania. Wybieramy jedno z nich, nie wiedząc co będziemy jedli. To ryba, zresztą bardzo smaczna. Ciekawość nakazuje spytać co to za ryba. Wyszukuję w słowniczku jak spytać po włosku co to jest i kieruję pytanie do kelnera. Odpowiada, a ja proszę go o zapisanie, żebym mógł później sprawdzić. On jednak rysuje rybę z wydłużoną górną szczęką. Obok rysuje miecz i już wszystko jasne – pesca spada to ryba miecz!



Jadąc przez sardyńskie wybrzeże podziwiamy przepiękne naturalne krajobrazy. Nie potrafimy tylko zrozumieć dlaczego przy drogach jest tak dużo śmieci. Nie tylko papierków. Widzimy też stare pralki, lodówki. Ale to problem nie tylko Sardynii. W Neapolu sytuacja jest dramatyczna. Góry śmieci zalegają na ulicach, bo zakłady oczyszczania miasta są kontrolowane przez mafię.

Zmierzamy do stolicy wyspy – Cagliari. Unikamy autostrad, wybierając kręte drogi krajowe. Odnoszę wrażenie jakbym już kiedyś jechał tymi drogami. Jednak nigdy wcześniej nie byłem na Sardynii. Już wiem! Przypomina mi się sardyńska sceneria z kultowej gry komputerowej Colin McRae Rally, w którą grałem z 10 lat temu! Jak widać, trasy zostały bardzo wiernie odwzorowane. Sardynia jest doskonałym miejscem do organizacji rajdów samochodowych. Od 2004 co roku właśnie tu odbywa się Rajd Włoch. Bazą rajdu jest Olbia w północno-wschodniej części wyspy. Mój towarzysz podróży, którym jest ojciec, ma z Sardynią skojarzenia filmowe. Wspomina plenery filmu o przygodach Jamesa Bonda z 1977 roku – „Szpieg, który mnie kochał”.



strona: 1 | 2

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Włochy

Informacje o kraju: Włochy
Flaga - Włochy








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms