PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2011-07-01      
autor: Krystof,

Z Gdańska przez Madryt do końca Europy i z powrotem – całą rodziną, wreszcie samolotem

ocena: 3.07przeczytano 145 razy


Witajcie!

Oto początek dziwnej relacji. Rozpoczyna się bowiem ona w okolicach listopada, a jaki miesiąc jest teraz, każdy wie najlepiej – problem w tym, że teraz jest czerwiec 2011, a nie mam jeszcze pojęcia, kiedy relacja zawiśnie w Internecie :@)

Początek opowieści wciąż zmieniam, bo nie pasuje do przebiegu. Teraz akurat jeszcze jesteśmy przed wyjazdem. Zobaczcie sami, co pisałem w listopadzie i co będzie dalej …

LISTOPAD

Jest prawie przełom roku - jest przełom w pomyśle na relację!

Będzie to relacja długa i wieloetapowa.
Pomocna w zaplanowaniu wyprawy (a priori) i bezwzględnie weryfikująca plany (a posteriori).
Zapraszam do relacji przed wyjazdem!

A dlaczego?
Bo po zakończeniu relacji z pobytu we Włoszech postanowiłem rozpocząć kolejny opis już w trakcie planowania i przygotowywania wyjazdu.
Będzie więc o wyborze miejsc, tras, środków lokomocji, atrakcjach.
Będzie też o sposobach na oszczędzanie, bo kolejne wakacje muszą się odbyć z ograniczonym budżetem.
No i będzie o kosztach stałych – czasem niskich, czasem wysokich, jeśli okaże się, że bezpieczeństwo i wygoda będą ważniejsze niż pieniądze.
No i oprócz opisu działań, linków, sugestii, zdobytych informacji będąteż pytania do tych, którzy wakacje w Andaluzji mają już za sobą.

Czyli w sumie nic nowego, tyle, że postanowiłem nadać mojemu postowi nieco patosu ;@))))

Pozdrawiam, Krystof

PS> A może wcale nie wytrwam w postanowieniu? Co wtedy?

PLAN

Andaluzja


Do zwiedzania Andaluzji przygotowujemy się od kilku lat. Co roku pojawiają się jednak kolejne przeciwności, które powodują, że wyjazd odkładamy na następne lata.
A to za drogo, a to dzieci za małe, a to za gorąco, a to za dużo do zobaczenia… Rzecz w tym, że do Chorwacji albo do Włoch, to sobie można łatwo wyskoczyć, bo jest blisko, a taka Andaluzja to pewnie będzie jednorazowa i szkoda było by zmarnować wyjazd.
No ale wreszcie nadszedł ten czas! Dzieci będą w miarę duże, choć nie za duże – synek będzie miał 5 lat, a córeczka 9, do tego skurczyła się bardzo mapa tras, na które chcielibyśmy wyruszyć.
To znaczy miejsc jest dużo, ale wakacje w roku są tylko jedne, więc musimy wybrać taki cel, który spełni poniższe warunki:
- miejsce musi być nad ciepłą wodą – to jest konieczność, bo tak lubimy odpoczywać (odpada więc na razie północna Francja i nadatlantycka Hiszpania, chyba, że przejazdem);
- chcemy zobaczyć coś nowego (szkoda nam kasy i czasu na wyjazdy w te same rejony, choć nie wykluczam, że – ze względu na kasę – za rok nie odwiedzimy po raz piąty Chorwacji);
- no i chcemy w takie miejsce dojechać w ciągu dwóch dni – tydzień spędzony na dojazd i powrót to już za dużo – nie mam tyle urlopu.

Andaluzja samochodem

Możliwości dotarcia do Andaluzji samochodem z Gdańska jest oczywiście wiele. Je preferuję i podaję dwie z nich (to dla tych, którym nie chce się szukać i obliczać).

Trasa południowa
Ta trasa prowadzi z Gdańska przez Berlin, okolice Freiburga (tu, po przejechaniu ok. 1000 kilometrów dobrze jest się przespać), Lion, Perpignan (tu dobijamy do drugiego tysiąca), Barcelonę (2300 kilometrów od domu – proponuję drugi nocleg). Z Barcelony do Madrytu jest do przejechania kolejny tysiąc, więc wypadało by zobaczyć Barcelonę i pomoczyć tyłki przez dwa dni na Costa Brava, co jest bardzo przyjemne, lecz wydłuża dojazd.
Taki model dojazdu zabiera trzy dni (2 noclegi) i wynosi ok. 3025 kilometrów.
Pozytyw jest taki, że daje możliwość odpoczynku nad morzem.

A tak wygląda trasa „północna” – o 200 kilometrów krótsza.
Z Gdańska biegnie ona przez Berlin i Hannover w Niemczech (preferowany nocleg po przejechaniu ok. 1000 kilometrów w okolicach zagłębia Ruhry), Belgię, Paryż i Bordeaux we Francji (i drugi nocleg – gdzieś w kraju Basków po francuskiej lub hiszpańskiej stronie), potem przez San Sebastian i Burgos prosto do Madrytu z wjazdem od północy.
Ten wariant kusi nas ze względu na odwiedzenie zatoki biskajskiej i kraju Basków, dokąd chyba nie pojedziemy na wakacje, a przejazdem to już chętnie.

Różnica w kilometrach i opłatach jest prawie żadna, szczególnie jeśli przyjąć, że chce się objechać Paryż większym łukiem.

Najciekawiej byłoby zatem pomieszać te trasy robić pętlę, a po drodze zobaczyć Lion, Carcassonne, Narbonne, Gironę, Barcelonę i wiele innych na południu oraz Akwizgran (siedziba Karola Wielkiego), Paryż, Bordeaux i oceaniczne pływy na północy.

Tylko urlop musiałby trwać wówczas miesić, a nie na przykład dwa tygodnie.
No i – idąc tym tropem – można by wydłużać trasę o kolejne miejsca, które leżą „tylko” dwieście kilometrów dalej, i dalej, dalej, i dalej.

Tak, czy tak – trzy tysiące kilometrów dojazdu to za dużo.
Sześć tysięcy na wakacje to jest w porządku (tyle wyszło nam na przykład do Grecji), ale łącznie zwiedzania, a nie samego dojazdu.
Oczywiście – mowa o subiektywnym odczuciu czteroosobowej rodziny z dziećmi i wziąwszy pod uwagę powyższe założenia, że wakacje, to nie tylko zwiedzanie i jeżdżenie, a również relaks nad wodą.

Samochód odpada, dokąd więc pojedziemy na kolejne wakacje?

Inspiracja narodziła się przypadkowo w momencie oglądania lotów do Lizbony. Tam na pewno nie pojedziemy autem, więc przyglądałem się cenom Lufthansy, które zachęciły mnie do zmeliorowana głębiej tego tematu …

Portugalia

Lot Lufthansą z Gdańska do Lizbony i z powrotem miał kosztować naszą rodzinę ok. 2500 pln.



strona: 1 | 2 | 3 | 4

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:









© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms