| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa |
data dodania: 2011-07-01
|
|
autor: Krystof, |
Z Gdańska przez Madryt do końca Europy i z powrotem – całą rodziną, wreszcie samolotem |
|
| ocena: 3.25 | przeczytano 92 razy |
Ale jak to? Jaki namiot???
Pora na gwóźdź programu - zabieramy ze sobą do samolotu nasz wielki namiot!
A to trochę ze względu na koszt, ale głównie ze względu na wolność podróżowania.
Bo biorąc pod uwagę wszelkie niedogodności związane z turystyką campingową, to jednak poczucie wolności, jakie ta daje jest ponad wszelką miarę najistotniejsze.
Uwierzcie, że wynajęcie apartamentu na Costa del Sol nie należy do najdroższych. W porównaniu z Chorwacją, to wychodzi nawet tanio!
No bo czy 40 euro za dobę w wyposażonym apartamencie nad morzem (ok. 300 metrów od plaży) to dużo? Zerknijcie tutaj, na kilka propozycji, które brałem pod uwagę.
I nie są to najtańsze miejsca!
http://www.holidaylettings.co.uk/rentals/benalmadena/126527
http://www.holidaylettings.co.uk/rentals/nerja/7807
http://www.holidaylettings.co.uk/rentals/benalmadena/43225
http://www.holidaylettings.co.uk/rentals/marbella/86103
http://www.holidaylettings.co.uk/rentals/benalmadena/115464
No więc taki apartament to fajna rzecz. Są w nim talerze, sztućce, krzesła, klimatyzacja, lodówka, kuchenka, czyli mnóstwo przydatnych sprzętów, których nie będziemy mieli na campingu, i których brak bardzo nam utrudni pobyt lub obciąży bagaż!
Na myśl o kolejnej rezerwacji lasuje mi się jednak mózg, a wakacje przestają cieszyć.
No bo jak tu wszystko ze sobą zgrać – lot, wypożyczenie samochodu, noclegi?! Porezerwować, powpłacać, ograniczyć się i żyć w stresie, że każde opóźnienie lawinowo burzy misterny plan, a rezygnacja wali po kieszeni!?
Lepiej więc po hipisowsku nieco, z własnym garbem, pobrzdękując aluminiowymi kubkami.
Przynajmniej tak to postrzegam teraz – przed pakowaniem się, noszeniem bagażu, odczuwaniem braku miliona rzeczy, których nie dało się spakować.
Jak się spakować do samolotu?!
Przypominam, że nasze limity bagażowe pozwalają nam zabrać 8 kilo bagażu podręcznego i 20 kilo na pokład (jako 1 bagaż). Pomysł na pakowanie mam więc taki:
- bagaże podręczne składać się będą z minimum rzeczy koniecznych do zabrania; każdy do swojej lekkiej torby spakuje bieliznę, koszulki, małą poduszkę, lekki i szybkoschnący ręcznik z sieci Decathlon: http://www.decathlon.com.pl/PL/kingcham-ciemnoniebieski-79748177/, talerz, kubek i nożo-widelec, szczoteczki do zębów, mokre chustki, itp;
- w moim bagażu podręcznym znajdzie się dodatkowo aparat fot z ładowarką i nawigacja, plus notatki, mapy i przewodniki;
- jeden bagaż pokładowy to będzie namiot, dodatkowa plandeka, karimaty i śpiwory,
- w pozostałych trzech bagażach musimy zmieścić ubrania, prześcieradła, ręczniki na plażę, kuchenkę gazową, lekarstwa, kosmetyki i mnóstwo innych rzeczy biwakowo-ubraniowych.
Bagaże podręczne będzie nosił każdy z nas.
Namiotem i jednym bagażem z luku zajmę się ja.
Nie mam jednak zielonego pojęcia, kto będzie nosił pozostałe dwa bagaże, czyli około 40 kilogramów. Nie chcę jednak tym myśleć, bo to mnie stresuje ;@)))
Na lotnisku są wózki, więc dotarcie do metra nie jest problemem. Nie mam jednak pomysłu, jak transportować 104 kilogramy bagażu pomiędzy stacjami metra i do hotelu, ale to sprawa drugorzędna.
KONIEC PLANOWANIA. PRZYLECIELIŚMY I CO DALEJ?
Wypożyczenie samochodu
Znalazłem dobrą (dużą), regionalną (tanią) wypożyczalnię samochodów: www.atesa.es
Wypożyczalnia ta ma swoje punkty w całym mieście i całym kraju.
I kombinuję tak:
- najlepiej byłoby wypożyczyć auto od razu na lotnisku;
najlepiej, ale najdrożej – wypożyczalnia pobiera opłatę lotniskową w wysokości ok. 50 euro; do tego dochodzi fakt, że pobranie auta na lotnisku i zwrot w tym samym miejscu oznaczałby, że auto oddaję w dniu odlotu, czyli dobę później niż przybywam do Madrytu, czyli płacę dodatkowe 30 euro (co daje 80 euro w plecy);
- znalazłem więc wypożyczalnię blisko hotelu, w zabytkowej części miasta – ba, na zabytkowym dworcu Atocha , który warto zobaczyć będąc w Madrycie (projektował go autor wieży Eiffla, czyli Eiffel) i zrobię tak:
* pojadę metrem z dwiema przesiadkami http://www.madryt.com/metro.htm lub autobusem 203 bez przesiadek http://www.emtmadrid.es/aplicaciones/Itinerarios.aspx?linea=203 z lotniska do wypożyczalni na dworcu Atocha, wezmę stamtąd auto i dalej sru - do Cordoby;
* auto zwrócę po 13 dniach na dobę przed odlotem;
* wcześniej zawiozę bagaże do hotelu i wrócimy sobie do niego pieszo, zwiedzając po drodze dworzec i różne inne atrakcje stolicy;
* no a w dzień odlotu weźmiemy po prostu taksówkę i tyle.
Tak to wygląda dziś, ponad pół roku przed wakacjami. Może wpadnę na lepszy pomysł?
Post scriptum – wypożyczyłem citroena berlingo (peugeot partner) na 13 dni za 430 euro. To dobra cena, a samochód duży. Cieszę się!
PS2 – po kilku tygodniach okazało się, że wypożyczalnia doliczyła mi „skądś tam” kilkadziesiąt kolejnych euro .. życie :@(
PS3 Czerwiec, po kilku pechowych wpadkach decyduję się za zakup zwolnienia mnie z franczyzny. Kosztuje mnie to 89 euro.
CZERWIEC, na miesiąc przed wylotem
Został miesiąc. Oto, co wiem.
Bagaż
Mam już mgliste pojęcie na temat rzeczy do zabrania i sposobów ich rozmieszczenia w bagażu głównym i podręcznym. Upewniłem się również, że namiot zalicza się do bagażu typowego. Miałem wątpliwości, ponieważ bagaż mierzony jest według posiadanej długości, szerokości i grubości. A co jeśli pakunek jest kołem, jak w przypadku namiotu? Czy wówczas wagowy policzy długość i szerokość jako średnicę plus średnicę? Jeśli tak, to będzie 90 + 90 centymetrów, czyli za dużo. No ale nie jest.
Zakupy
Lista posiadanych przez nas przedmiotów powiększyła się o rozkładane krzesełka (30 pln za sztukę, 0,8 kg), ręcznik szybkoschnący (39,-), elektryczną (okazała się mniejsza i lżejsza od tradycyjnej) pompkę do materacy (20 pln), zestaw aluminiowych garnków (3 garnki, patelenka, rączka – ok. 50 pln). I najważniejsze – kupiliśmy wreszcie aparat (lumix tz 8 za 7 stów) i statyw do niego (w sumie statywie mały, za 15 pln) plus dodatkową kartę 4 giga (sdhc za ok. 35 pln) i akumulator (ok. 40 pln) o parametrach lepszych niż posiada oryginalny (850 contra 2900 amperogodzin .. zobaczymy). W zasadzie to komplet. Nic więcej nie potrzebujemy. Jeśli nie zaatakuje nas decathlon i nie wymusi jakiegoś zakupu, to obędzie się bez kolejnych wydatków!
Na razie cieszę się, jak gwizdek, że nie dotyczy mnie przegląd samochodu. To zawsze był duży wydatek i spory stres, czy wszystko zagra. Choć faktem jest, że z rozrzewnieniem patrzę na pusty bagażnik i piętrzące się bagaże, które od kilku tygodni gromadzona szafie w dużym pokoju.
Co jeszcze? Rozłożyłem namiot, by go przewietrzyć, co skończyło się ponownym praniem – sąsiedzi mają koty, a te lubią sobie zaznaczyć teren. No i pojawił się dodatkowy, skromny wydatek – zakup nowych szpilek i gwoździ.
Plan pobytu
Tu zaszła największa zmiana! Andaluzję znam już (z opisów i zdjęć), jak własną kieszeń :@) W zasadzie wydaje mi się, że jestem już po zwiedzaniu. Najmniej podobało mi się Costa del Sol. Postanawiam więc go nie oglądać!
Z Madrytu (zgodnie z planem) jedziemy do Kordoby.
Z Kordoby do Sewilli.
Z Sewilli (i tu zmiana) jedziemy na Algarve (zamiast do Kadyksu).
Tam pobędziemy czas jakiś, by w drodze powrotnej odwiedzić Kadyks (z noclegiem w El Puerto de Santa Maria), być może Gibraltar, Rondę, Granadę, Toledo i Madryt.
Wszystko jest jednak mocno płynne, bo rezerwacje mamy jedynie na samochód, zwiedzanie Alhambry i nocleg przed odlotem z Madrytu. Poza tym jesteśmy beztrosko wolni!
Oczywiście, zaczyna mnie kusić Lizbona, Sintra i inne tam takie … bo przecież od listopada Andaluzję mam już w małym palcu! ;@)))
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|