PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2011-07-02      
autor: tese112, Wiktor Rozmus

Grossglockner 2:1 Relacja z wyprawy

ocena: 4.69przeczytano 135 razy


Po pół godziny wolnej wspinaczki, monotonnie pokonując kolejne punkty, w końcu docieramy do szczytu Kleinglockenra (3770m n.p.m. – o 28m niższy od Grosa). Widoczność bardzo mała, do tego wieje 30-40km/h, ale przynajmniej trochę się ociepliło, jest całe 6ºC. Z każdym mocniejszym podmuchem wiatru, drobne kryształki lodu wbijają się boleśnie w twarz. Niestety, teraz trzeba zejść kawałek w dół, na przełęcz zwaną Obere Glocknerscharte z dużą ekspozycją, na wysokości 3766m n.p.m. i wspiąć się ostatnim skalnym odcinkiem (32m w pionie), na najwyższy szczyt Austrii. Mozolnie pokonujemy ostatnie skały, uważając na mniej doświadczone dziewczyny z ekipy, aż nareszcie po 15 metrach teren nareszcie przechodzi w mniej stromy. Dla osób sprawnych we wspinaczce odcinek ten jest bardzo prosty i wycenić go można zaledwie na łatwe wspinaczkowe II, jednak osobom mało wprawionym może zająć sporo czasu. Tym bardziej, że miejscami zalega śnieg a sama wspinaczka odbywa się najczęściej w rakach, rękawiczkach i na sporej wysokości n.p.m. Tutaj już na samych nogach wchodzimy na małą, usianą wystającymi skałami połać śniegu i po chwili przez gęstą, nieustannie przelatującą mgłę widzimy kontur krzyża przytwierdzonego do skał za pomocą wyciągów. Ostatnie kroki i przypinamy się bezpiecznie do stalowej konstrukcji. O 10:53 po 5:31h od wyjścia z dolnego schroniska piątka zdobywców staje na najwyższym szczycie Austrii. Nie jest bardzo zimno, całe 3ºC, ale silnie wiejący wiatr sprawia, że odczuwamy dużo mniej i na wszystkim osiada szron. Warstwa chmur nie może być duża, bo jest bardzo jasno jak na takie zachmurzenie. Nie zabawiamy tu długo, wyciągam z plecaka resztę niedopitej wiśniówki z poprzedniego dnia. Wystarcza w sam raz dla każdego po łyku, na rozgrzanie. Robimy sobie wspólne zdjęcie i klarujemy linę do zejścia. Anka i Kaśka pójdą pierwsze, potem ja, druga Kaśka i Rafał na końcu. W momencie gdy opuszczamy szczyt, gęsty dywan na chwilę się rozstępuje i przez parę sekund widać ciemnobłękitne niebo.

Zejście zajmuje nam więcej czasu niż wejście na górę, głównie dlatego, że prędkość całego zespołu wyznacza najwolniejsza osoba. W końcu, po prawie siedmiu godzinach od momentu stanięcia na szczycie wracamy do schronu. Jeszcze podczas zejścia na grani zaskoczyły nas opady śniegu, poniżej EJB był to już śnieg z deszczem a już przed samym schroniskiem Studlhutte pada intensywny deszcz. Zupełnie przemoczeni docieramy do namiotów, wyłączam stoper, mamy za sobą 12 godzin akcji. Teraz doceniam zimowy schron i piec z brykietami w środku, będzie gdzie się wysuszyć.


Zakończenie

Grossglockner będzie ogólnie prostą górą dla ludzi doświadczonych. Dla amatorów może być śmiertelnie niebezpieczna, chyba, że idą z przewodnikiem. Wystarczy popatrzeć na statystyki wypadków z samej tylko Polski. Sierpień 2007r. – szczelina śnieżna, dwóch Polaków ginie, trzy osoby ciężko ranne. Szli „prostą” połacią śnieżną powyżej schroniska EJB. Listopad 2010r. – Pogorszenie warunków pogodowych i zgubienie drogi, jeden z Polaków znaleziony tego samego dnia, kolejna dwójka po kilku kolejnych dobach poszukiwań zamarznięta. Ogólnie: „nieprzygotowani do wspinaczki ryzykanci, którzy na własne życzenie pakują się w kłopoty” – tak o Polakach mówią alpejscy ratownicy. Nie pogarszajmy tych statystyk i opinii, zanim wybierzemy się do Austrii dobrze sprawdźmy warunki pogodowe i realnie oceńmy nasze możliwości.

Więcej informacji praktycznych, zdjęcia, mapki, zrzut ścieżki z GPS itd. dostępne na www.elbrusexpedition.wiktor.boo.pl.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Austria

Informacje o kraju: Austria
Flaga - Austria








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms