PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2012-03-15      
autor: kraka, Katarzyna Krawiec

Chiny 2011

ocena: 3.13przeczytano 210 razy


4 sierpnia 2011 r. - ostatni dzień.
Nie napisałam wczoraj, bo zapomniałam, że chwyciła mnie burza stulecia:(. Byłam akurat w metrze i z podziemia coś tam słyszałam, że grzmi, ale dopiero jak zmieniłam linię, na taką która w większości kursuje po powierzchni, to zdębiałam. Ściana deszczu, ale to jeszcze nic. Błyskało się i grzmiało tak, że cała stacja się trzęsła i zaczęła przeciekać. Nie wiedziałam, czy mam zostać na stacji, czy wsiąść do metra, chyba piorun bardziej celuje w coś, co się rusza, i jeszcze jest pod napięciem, co nie? Od razu mi się przypomniała katastrofa pociągu w Chinach 2 tygodnie temu w sobotę, jak dwa superszybkie pociągi relacji Pekin – Szanghaj (nota bene ten sam, którym my jechałyśmy), po tym jak w jeden trzasnął piorun, się wykoleiły... Wyobraźnia pracowała, no ale na coś trzeba było się zdecydować...
Stwierdziłam, że pojadę i jak najszybciej postaram się zmienić linię na podziemną. Ufffff, udało się, jeździłam sobie tak z 30 minut, z metra w ogóle nie wysiadłam i żadnej świątyni nie zobaczyłam... :( Ale Szanghaj po pierwszym, niekorzystnym wrażeniu 3 tygodnie temu, zaczyna mi się podobać. Niesamowity kocioł i mieszanka tradycji z nowoczesnością, różnych kultur, a przy tym wcale nie zatłoczony turystami...
Nasza dzielnica (od tego momentu pisało mi rozstrzeloną czcionką, więc przepisuję. Docenić poświęcenie:))) jest jakby zawieszona między turystyczną częścią Starego Miasta a nowoczesnym Bundem. Nie odważyłabym się tu zjeść niczego, bo brudno niesamowicie, ale życie towarzyskie kwitnie, ludzie zbierają się na ulicy, siadają przed "mieszkaniami" i sobie jedzą i gawędzą... Popijają też miejscowego sikacza. Poszłam sobie wieczorkiem na przechadzkę po naszej dzielnicy, kiedy jeszcze trwał targ spożywczy, ale właściwie to się już zwijał, bo pora kolacji mijała... Co ludzie mieli kupić i zjeść, to kupili i zjedli. Widziałam, jak wyrabiają makaron do chińskich zupek – gotują na parze w wielkich naczyniach, podobnie jak buły i pierożki, a potem suszą na ladach.
Z tego co widziałam, uwielbiają tu kurze łapki pod każdą postacią: od gotowanych, po pieczone, smażone na głębokim tłuszczu, po sprzedawane w próżniowych opakowaniach w supermarketach.
Gdy targ powoli ustępował – ulica stawała się bardziej przejezdna – niektóre kramiki odjechały w sobie tylko znanym kierunku, inne po prostu cofnęły się w głąb "mieszkań" czyli garaży. Warunki, w jakich żyją ci ludzie, są po prostu okropne i niesamowicie kontrastują z wizerunkiem pocztówkowego Szanghaju. Myślę jednak, że to nie wynika z biedy, może tylko częściowo, w każdym razie ci ludzie żyli tu, gdy miasto zaczęło się rozrastać i tu po prostu pozostali i jest im dobrze, do takich a nie innych warunków są przyzwyczajeni. A że kłóci się to z naszą wizją godnego życia, to... nasz problem... Taki garaż – mieszkanko, to mała klitka – pokój, sypialnia, salon, łazienka, składzik na narzędzia i kuchnia w jednym. Po prostu pomieszczenie wielofunkcyjne:)
Nadeszła widocznie pora wieczornej toalety, bo ludzie wyszli z garaży, wystawili miski, większe i mniejsze balie, i rozpoczęło się rodzinne szorowanie, mycie włosów oraz pranie. Część już sobie spokojnie kimała na rozkładanych krzesłach. Żyć nie umierać. Życie na ulicy w pełnym wymiarze...
Dzisiaj w nocy lecimy do Moskwy.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Chiny

Informacje o kraju: Chiny
Flaga - Chiny








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms