PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2012-03-15      
autor: kraka, Katarzyna Krawiec

Chiny 2011

ocena: 3.13przeczytano 210 razy


Nasza taksówka do Maglev kosztowała tylko 70 yuanów. Recepcjonista w naszym hostelu stwierdził, że na lotnisko powinna kosztować około 200 – 250. Aż się we mnie zagotowało. 2 dni temu dałyśmy 400. Przypominam, że właśnie hostel zaproponował nam przysłanie taksówki po nas na lotnisko za około 400 yuanów. Mam ten mail i mogę mu pokazać, ale recepcjonista umył ręce i stwierdził, że to nie on pisał tylko niejaki Steven. Ciekawe, wygląda na to ze Steven ma inne ceny:))) Podejrzewam, że nie ma stałych cen, turystów doi się jak krowy i wyciska jak cytrynę, w zależności od ich naiwności. No i zmęczenia pewnie też. Taksówka przyjechała, ale spóźniona. Dobrze, że zapytałam się recepcjonisty czy to nasza stoi już przed hotelem. Zrobił zdziwioną minę, i powiedział że chciałyśmy na jutro. Dziwna logika. Wie, że przed chwilą się wymeldowałyśmy z pokoju, to niby gdzie miałybyśmy spać tej nocy??? U niego na sofie? Tak wiec, znowu niespeszony, zadzwonił raz jeszcze, po czym dał nam karteczkę z numerem taksówki, do której mamy wsiąść, po czym... kazał nam wsiąść do zupełnie innej.:)) Powoli przestaję się dziwić:) Taksówkarz oczywiście nie znał angielskiego, na pytanie czy jedziemy na MaGLEV station, wyprodukował kilka dźwięków o różnorodnej intonacji, ale co to miało znaczyć nie wiem, on zresztą pewnie też nas nie zrozumiał, no to jest 1:1. Pozostawało mieć nadzieję, że recepcjonista wytłumaczył mu gdzie jechać. Recepcjonista widocznie przekazał, bo odstawił nas w żądane miejsce (70 yuanów na 3 osoby). Kupiłyśmy bilety na kolejkę (50 yuanów), przedtem zwiedziłyśmy muzeum kolejki, a potem przeszłyśmy na stację. Na stacji stały aparaty z chłodną mgiełką. Bardzo pożyteczny wynalazek. Podobne były tez wczoraj na Bundzie. Kolejka przyjechała i...zawiozła nas na lotnisko w 8 minut (301km/h.) Odprawa przeszła sprawnie, z tym, że plecak Marioli i Ewy wrócił do kolejnego sprawdzenia. Nie wydano nam wiec biletów, najpierw przeszukano plecaki i....trzeba było zostawić zapalniczkę. I tyle:). Wszędzie trąbiono, że do stanowiska odprawy jest daleko i żeby sobie zarezerwować czas, można też wynająć mały samochodzik. My przeszłyśmy na piechotę, rzeczywiście, około kilometra dreptałyśmy. Samolot był dodatkowo opóźniony o pół godziny, tak więc luzik. Normalny samolot, nie jakiś mały szybowiec, czego się obawiałam... Ewa zauważyła już w środku, że wydobywają się z niego kłęby pary. Pewnie jonizowane powietrze – wersja optymistyczna. Dla mnie wyglądało to jakby się paliło – wersja pesymistyczna. Trzymajmy się więc wersji optymistycznej.
Z nudów wzięłam słuchawki, ale opera w chińskim wykonaniu jest nie do przejścia. Naprawdę.

Pierwsze chwile po opuszczeniu lotniska nie zapowiadają większych atrakcji. Podobno chińskie malarstwo i poezja od stuleci czerpały inspiracje z krasowego pejzażu okolic Guilin. Nawet na banknocie (chyba 20 yuanów) jest obrazek przedstawiający krajobraz Guilin – na odwrocie oczywiście MAO). Mam nadzieje, że kilka kilometrów za miastem widoki będą nieziemskie. Powstanie tych formacji datuje się na czterysta milionów lat temu, kiedy to na dnie morza gromadziły się osady wapienne. Wytworzone w ten sposób skały wypiętrzyły się kilkadziesiąt milionów lat temu. Poddane działaniu wody i powietrza zaczęły ulegać erozji, która nadała im dzisiejsze niezwykle kształty. Mam nadzieję, że nie będzie mgły, bo wtedy z fajnych zdjęć nici. Z przewodnika wyczytałam, że najlepiej wejść na jakieś wzgórze i stamtąd podziwiać okolice. Nazwy okolicznych wzgórz zawierają w sobie typowo chiński sposób opisywania. A wiec mamy Wzgórze Księżycowe, Wzgórze Ujarzmiające Fale, Jaskinia Zwróconej Perły (zwróconej????), Jaskinię Trzcinowego Fletu, Park Siedmiu Gwiazd i tak dalej. Kuchnia prowincji Guilin jest podobno wyjątkowa, my na razie jadłyśmy tylko kurczaka Da – Cien. W każdym razie, jedzenie przygotowywane jest z miejscowych produktów, a każda wioska szczyci się "swoja" unikatową potrawą. Kuchnia jest bardzo aromatyczna. Słynna jest kaczka, którą podaje się w pniu bambusa, siekany korzeń lotosu w sosie cytrynowym czy ostra sałatka z siekanej mięty.

Kurczak Da – Cien.
Składniki:
0.5 kg mięsa z udek kurczaka lub piersi,
1 zielona papryka - pocięta w kawałki 1 x 2,5 cm,
2 duże czerwone papryczki chilli pocięte w kawałki 1 x 2.5 cm,
4 ząbki czosnku pocięte w plasterki,
1 białko ubite z 2 łyżkami mąki kukurydzianej,
olej do smażenia
Marynata:
1 łyżka sosu sojowego,
1 łyżka wina ryżowego,
Sos:
2 łyżki wody (wrzątku),
1 łyżka karmelu,
1 łyżka ciemnego sosu sojowego,
1 łyżka jasnego sosu sojowego,
2 łyżki wina ryżowego,
2 łyżki cukru,
1 łyżka octu,
0,25 łyżeczki soli,
1 łyżeczka oleju sezamowego,
2 łyżeczki mąki kukurydzianej,
Sposób przygotowania:
Mięso kurczaka pokroić na kawałki 1 x 1 x 2,5 cm. Wymieszać ze składnikami marynaty i marynować 30 min. Paprykę i chilli pociąć na kawałki wielkości mięsa. Białko ubić z mąką kukurydzianą, wymieszać z kurczakiem. W miseczce roztopić karmel w 2 łyżkach wrzątku. Dodać pozostałe składniki sosu, dokładnie wymieszać. W woku rozgrzać 2 łyżki oleju, i ciągle mieszając usmażyć mięso, aż zmieni kolor (udka ok. 2 min, piersi ok. 1 min). Przełożyć na talerz. Wok rozgrzać ponownie + 2 łyżki oleju. Włożyć paprykę, chilli i czosnek, smażyć kilkanaście sekund, mieszając. Dodać sos, mięso, wymieszać, smażyć jeszcze kilkanaście sekund szybko mieszając. Potrawa gotowa.




strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Chiny

Informacje o kraju: Chiny
Flaga - Chiny








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms