PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Recenzje>Książki data dodania: 2013-03-27      
autor: lbt,

''Szkatułka pełna Sahelu. Subsaharyjska ballada.'' - Mirosław Kowalski

ocena: 2.75przeczytano 92 razy


Trudno czytać "Szkatułkę" nie myśląc o konflikcie w Mali, interwencji wojsk francuskich oraz obecnej sytuacji w tym kraju. Czytamy bowiem o świecie, który już w pewnym sensie nie istnieje, który został zmieniony przez wojnę.
Autor podróżował przez Sahel w 2007 roku, nie napotkał wrogości, czy przeciwnosci, których można się nie było spodziewać wybierając się do Afryki. Gdy odwiedzałem Afrykę Zachodnią na początku tego roku wjazd do Mali, a także do części Sahelu leżącej w Burkina Faso był zabroniony, a wojska francuskie toczyły walki z rebeliantami.



Książka właściwie jest relacją z podróży, kolejne etapy odbywamy wraz z autorem. Choć początkowo taka forma dziwi, jest przecież taka nie książkowa, to już po pierwszym rozdziale rozumiemy (i pochwalamy!) pomysł autora. Ilość dygresji, nawiązania do historii i przygód europejskich odkrywców tych terenów, a także rozmowy z napotkanymi ludźmi ciągnące się czasem przez kilka stron nadają książce niepowtarzalny nastrój. Właśnie dzięki temu można poczuć klimat Afryki, choć trochę spróbować zrozumieć ją i ludzi ją zamieszkujących.

Na miejscu już, autor podróżuje lokalnymi środkami transportu godząc się na wszystkie niedogodności, które za tym idą, ale równocześnie zyskując obraz realnego świata Sahelu i niepowtarzalne kontakty z ludźmi. Opisy odwiedzanych miejsc są niezwykle plastyczne, można wręcz poczuć ziarna piasku w ustach, gdy czytamy o pustyni, wyobrażać sobie dokładnie wioski Dogonów, czy wielbłądy odpoczywające na skraju Timbuktu.

To zastanawiające. Myśl o nich może pojawić się, kiedy budzę się rano, kiedy się ubieram, jem, jadę do pracy. Przychodzi zazwyczaj dość niespodziewanie, zakłócając trochę porządek mojego środkowoeuropejskiego dnia. Dlaczego tak jest? Dlaczego Dogoni, Bozo, Tuaregowie weszli na trwałe do mojego życia? Co sprawiło, że stali się częścią mojej duszy? Przecież tylko ich odwiedziłem, przyjrzałem się temu, co robią. Czy ta wizyta musiała tak głęboko we mnie pozostać, tak mocno się zakorzenić?
Za sprawą książki autor przeniósł część swoich uczuć na czytelników, a to chyba jest największą pochwałą jaką może zyskać książka. Właśnie dzięki niej zacząłem marzyć o Timbuktu. Choć miasto, jak wynika z opisu, najlepsze czasy ma już za sobą to w dalszym ciągu przyciąga swoją egzotyką i mityczną nieosiągalnością.

Niecierpliwie czekam na ustabilizowanie sytuacji w Mali, gdy turyści znów będą mogli je odwiedzać. Może wtedy uda się spełnić to marzenie?

strona: 1

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:









© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms