| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa | data dodania: 2007-12-01 |
|
autor: lbt, |
Camino de Santiago, czyli Droga ¦więtego Jakuba |
|
| ocena: 4.49 | przeczytano 2514 razy |
Droga ¦więtego Jakuba, czyli Camino de Santiago, jest szlakiem od wieków przebywanym przez miliony pielgrzymów z całej Europy. U jej kresu w Santiago de Compostella znajduje się grób ¦więtego Jakuba Apostoła. Przebycie tej trasy daje niezapomniane przeżycia, nie tylko duchowe. Najpopularniejsza trasa, Camino Frances, wiedzie przez góry, lasy, pustkowia i wspaniałe miasta. Trasę można przebyć pieszo, na rowerze b±dĽ konno.
My zdecydowali¶my się rozpocz±ć piesz± wędrówkę w Leon, około 350 kilometrów od Santiago.
W języku polskim nie został wydany żaden przewodnik po Drodze ¦więtego Jakuba. My korzystali¶my z przewodnika ze strony internetowej camino.webd.pl. Tu zamieszczamy nasze notatki z podróży.
21.08.2006, poniedziałek
Do Madrytu dojechali¶my o szóstej - 1,5 godziny przed czasem (autobusem Orbis Transport). Wysiedli¶my na drugim przystanku, na dworcu autobusowym, tam posilili¶my się w
międzynarodowym towarzystwie :).Mieli¶my jechać autobusem Allianza, ale nie było takiej kasy. Bilet kupili¶my w kasie Alsa
(19,50€/szt.).
O 7.30 wyjechali¶my do Leon. Jedziemy przez płaskie pustkowie, gdzie wszystko wyschło. Czasem tylko widać nawadniane pola słoneczników. Koło 12
powinni¶my być w Leon (czyta się tak jak się pisze).
Dojechali¶my zgodnie z planem. Nie wiedzieli¶my gdzie się udać, wiec poszli¶my w kierunku katedry, bo wiedzieli¶my, że jest tam informacja
turystyczna. Dowiedzieli¶my się, gdzie s± schroniska i poszli¶my do najbliższego. Miało być donativo, ale jako że my nowi, to musieli¶my
zapłacić 6€ za osobę. W cenę wliczony był credencial, więc ostatecznie nie wyszło tak drogo. W schronisku bardzo miło, ale niestety
oddzielnie mężczyĽni i kobiety (schronisko jest prowadzone przez zakon). Rozlokowali¶my się i umyli¶my. Poszli¶my na poszukiwanie obiadku i
dopiero po chwili u¶wiadomili¶my sobie, że jest sjesta... Obiad będzie wieczorem... Katedrę otwieraj± dopiero o 16, tak wiec spacerowali¶my po mie¶cie i zrobili¶my zakupy w
supermarkecie Alimerka (bardzo tanio). Oto ceny przykładowych produktów:
napój w puszce - 0,30€
4 jogurty - 1,45€
2l woda Primavera - 0,27€
0,5l woda - 0,18€
1 pomidor - 0,15€
winogrono białe - 1,95€/kg
3 soczki w kartoniku - 0,69€
2 brzoskwinie - 0,41€
Katedra w słynie przede wszystkim z pięknych witraży, nam wydała się podobna do tej w Mediolanie. W sklepie w pobliżu
kupili¶my muszle (1,90€/szt., w albergue 3/€szt.). Trochę jeszcze pochodzili¶my w±skimi i urokliwymi uliczkami leońskimi i o 19
znaleĽli¶my się w upatrzonym wcze¶niej barze. Zamówili¶my menu del dia za 8€. Nasz Zestaw składał się z:
przystawki, spaghetti, filetu z kurczaka ze smażonymi ziemniakami, pieczywka, loda, małej butelka wina. Jednym zestawem najedli¶my się do
syta. Jedli¶my ponad godzinę, wszystko było pyszne.
Teraz idziemy już do albergue spać, jutro pobudka o 6 (i ¶niadanie w cenie!).
22.08.2006, wtorek ,22km
Obudzili¶my się przed 6, troszkę oporz±dzili¶my i poszli¶my na ¶niadanie. Dali pieczywo, dżem, ciastka, herbatę, kawę i mleko (w cenie).
Spakowali¶my się do końca (trochę nam zeszło...) i o ¶wicie wyruszyli¶my. Okazało się, że Camino robi kółka po mie¶cie, więc bez potrzeby
nadrobili¶my kilometr. Za to obejrzeli¶my nowe uliczki :).
Do¶ć długo szli¶my przez przedmie¶cia. Szli¶my i szli¶my i szli¶my... Zrobili¶my parę przystanków na jedzenie. Po połowie drogi pojawiły się
Ľródełka z wod±. Był nawet wyłożony kosz z owocami i ciastkami dla pielgrzymów. Było nam raĽnie i przyjemnie. Kolo 13 słońce zaczęło grzać, aż
piekły oczy (mimo, że mieli¶my kapelusze).
Koło 14, trochę zmęczeni i obolali, dotarli¶my do Villadangos, gdzie planowali¶my się schronić na noc. Bali¶my się, że nie będzie miejsc, ale
schronisko (3 €), prze¶liczne, było prawie puste.
Schronisko bardzo ładne i czyste, odnowione chyba w tym roku. Wszystkie udogodnienia. Rozpakowali¶my się, umyli¶my i przeprali¶my nasze rzeczy.
Przeszli¶my się po wiosce i konaj±c z głodu czekamy, aż wła¶ciciel sklepu skończy sjestę.
Wbrew temu, co czytali¶my pielgrzymów jest mało. Wczoraj wszyscy mieli łóżka, a dzi¶, choć jest już przed 17 w schronisku jest mniej niż 10
osób. Jutro nie będziemy się tak spieszyli, bo i tak będ± miejsca. Siedzimy na ławce przed sklepem i wci±ż mijaj± nas pielgrzymi, którzy id±
dalej.
W końcu otworzyli i kupili¶my parę rzeczy:
4 jajka - 0,80€
Sok;
Makaron kolorowy;
Szybciutko wrócili¶my do schroniska i zrobili¶my obiad! Makaron z jajkiem i kabanosem w plasterkach, wszystko przysmażone razem. Była tam
kuchanka wraz z garnkami i pozostawionymi przez wcze¶niejszych pielgrzymów produktami spożywczymi, do użytku mieszkańców.
W schronisku był aparat telefoniczny. Wrzucili¶my pieni±żka i dali¶my sygnał na komórkę. Numer się wy¶wietlił, wiec zaraz się skontaktowali¶my z
domem, żeby zadzwonili na automat ze Skypa. Nagadali¶my się bardzo dużo i komfortowo (bez uczucia uciekaj±cych pieniędzy). Potem zjedli¶my
kolację (Gor±cy Kubek Knorr, sucharki i herbatki). Poszli¶my spać, po 11.
23.08.2006, ¶roda, 28km
Spało nam się ¶wietnie. Aż za ¶wietnie... Obudzili¶my się dopiero około 7.20 i wyszli¶my o 8.30 (mieli¶my wstać o 6). Szukali¶my bajora, które
podobno jest w tej wsi, ale nie znaleĽli¶my. Nie zauważyli¶my jednego znaku, ale miły Hiszpan w ciężarówce wskazał nam drogę. Szło się dobrze. W
San Martin zrobili¶my ¶niadanko koło ko¶cioła. Akurat dzwonili na mszę i wszystkie kobiety ze wsi, tak jak stały, pobiegły do ko¶cioła. Szli¶my
wzdłóż szosy, zbierali¶my jeżyny.
Kolejny dłuższy przystanek zrobili¶my w Hospital de'Orbigo. Do miasta wchodzi się przez wspaniały, długi most. Zrobili¶my zakupy w supermarkecie
i poszli¶my na obiad do parku. Trochę nas zaczepiały hiszpańskie dzieci, ale zjedli¶my sardynki z puszki i pół bagietki ze smakiem. I na deser
jeszcze dwa jogurty. Stwierdzili¶my, że dzi¶ nie dochodzimy do Astorgi i poszli¶my na basen miejski (1.5 €/os). Woda była zimna, ale bardzo
orzeĽwiaj±ca. Po 0,5 godz. wybrali¶my się w dalsz± drogę wstępuj±c jeszcze raz do supermarketu po prowiant.
Były dwie drogi, ale tubylec powiedział, żeby¶my poszli lepiej główn±, bo za 6 kilometrów jest schronisko (nie mówił po angielsku). Szli¶my,
szli¶my i bez sił dotarli¶my do znaku '500m w prawo albergue'. Okazało się, że jest 1500 metrów i jest to schronisko z drogi alternatywnej. Było
tam obrzydle, nieczysto i nieprzyzwoicie, jak na te warunki, drogo - 5€.
Bezsilni i padaj±cy z nóg pielgrzymi postanowili i¶ć dalej (12,5km do Astorgi). Wychodz±c ze wsi zerwali¶my jabłko i gruszkę z przydrożnych
drzew. Po drodze nie było nic, oprócz znaku drogowego ostrzegawczego z sylwetk± pielgrzyma - bardzo ładny. Szli¶my dalej pod górkę, z górki,
skończyła się woda, pod górkę, skończyły się siły, z górki. Przy trasie był jaki¶ młody wilkopies (dziwny i bardzo duży). Przestraszyli¶my się
nie na żarty, ale dzierż±c gaz w ręku minęli¶my go. Za kolejn± gór± dojrzeli¶my w oddali stację paliw, gdzie pielgrzymowe wiórki kupiły wodę.
Poszli¶my dalej. Przy wej¶ciu do Astorgi po 19.30, znaleĽli¶my schronisko. Było po 6€ i bardzo ciasno, 4 ostatnie miejsca. Stawiaj±c
wszystko na jedna kartę wdrapali¶my się na wzgórze gdzie prawym okiem dostrzegli¶my katedrę, a lewym schronisko. Kosztowało tyle samo, ale było
pięknie położone (z balkonu naszego pokoju było widać katedrę), w pięknym kilkuset letnim budynku i bardzo komfortowe. Wyczerpani umyli¶my się,
zjedli¶my kolację (pieczarkowa i cebulowa Knorr, pół bagietki, sardynki z puszki i herbatki). Pojedli¶my winogron, wzięli¶my gar¶ć cukierków i
poszli¶my spać. Zasnęli¶my zanim zd±żyli¶my zapi±ć ¶piwory...
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|