PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2007-12-01      
autor: lbt,

Camino de Santiago, czyli Droga Świętego Jakuba

ocena: 3.47przeczytano 4625 razy


Droga Świętego Jakuba, czyli Camino de Santiago, jest szlakiem od wieków przebywanym przez miliony pielgrzymów z całej Europy. U jej kresu w Santiago de Compostella znajduje się grób Świętego Jakuba Apostoła. Przebycie tej trasy daje niezapomniane przeżycia, nie tylko duchowe. Najpopularniejsza trasa, Camino Frances, wiedzie przez góry, lasy, pustkowia i wspaniałe miasta. Trasę można przebyć pieszo, na rowerze bądź konno.

My zdecydowaliśmy się rozpocząć pieszą wędrówkę w Leon, około 350 kilometrów od Santiago.
W języku polskim nie został wydany żaden przewodnik po Drodze Świętego Jakuba. My korzystaliśmy z przewodnika ze strony internetowej camino.webd.pl. Tu zamieszczamy nasze notatki z podróży.

21.08.2006, poniedziałek
Do Madrytu dojechaliśmy o szóstej - 1,5 godziny przed czasem (autobusem Orbis Transport). Wysiedliśmy na drugim przystanku, na dworcu autobusowym, tam posililiśmy się w międzynarodowym towarzystwie :).Mieliśmy jechać autobusem Allianza, ale nie było takiej kasy. Bilet kupiliśmy w kasie Alsa (19,50€/szt.).
O 7.30 wyjechaliśmy do Leon. Jedziemy przez płaskie pustkowie, gdzie wszystko wyschło. Czasem tylko widać nawadniane pola słoneczników. Koło 12 powinniśmy być w Leon (czyta się tak jak się pisze).

Dojechaliśmy zgodnie z planem. Nie wiedzieliśmy gdzie się udać, wiec poszliśmy w kierunku katedry, bo wiedzieliśmy, że jest tam informacja turystyczna. Dowiedzieliśmy się, gdzie są schroniska i poszliśmy do najbliższego. Miało być donativo, ale jako że my nowi, to musieliśmy zapłacić 6€ za osobę. W cenę wliczony był credencial, więc ostatecznie nie wyszło tak drogo. W schronisku bardzo miło, ale niestety oddzielnie mężczyźni i kobiety (schronisko jest prowadzone przez zakon). Rozlokowaliśmy się i umyliśmy. Poszliśmy na poszukiwanie obiadku i dopiero po chwili uświadomiliśmy sobie, że jest sjesta... Obiad będzie wieczorem... Katedrę otwierają dopiero o 16, tak wiec spacerowaliśmy po mieście i zrobiliśmy zakupy w supermarkecie Alimerka (bardzo tanio). Oto ceny przykładowych produktów:
napój w puszce - 0,30€
4 jogurty - 1,45€
2l woda Primavera - 0,27€
0,5l woda - 0,18€
1 pomidor - 0,15€
winogrono białe - 1,95€/kg
3 soczki w kartoniku - 0,69€
2 brzoskwinie - 0,41€

Katedra w słynie przede wszystkim z pięknych witraży, nam wydała się podobna do tej w Mediolanie. W sklepie w pobliżu kupiliśmy muszle (1,90€/szt., w albergue 3/€szt.). Trochę jeszcze pochodziliśmy wąskimi i urokliwymi uliczkami leońskimi i o 19 znaleźliśmy się w upatrzonym wcześniej barze. Zamówiliśmy menu del dia za 8€. Nasz Zestaw składał się z:
przystawki, spaghetti, filetu z kurczaka ze smażonymi ziemniakami, pieczywka, loda, małej butelka wina.
Jednym zestawem najedliśmy się do syta. Jedliśmy ponad godzinę, wszystko było pyszne.
Teraz idziemy już do albergue spać, jutro pobudka o 6 (i śniadanie w cenie!).

Katedra w Leon


22.08.2006, wtorek ,22km
Obudziliśmy się przed 6, troszkę oporządziliśmy i poszliśmy na śniadanie. Dali pieczywo, dżem, ciastka, herbatę, kawę i mleko (w cenie). Spakowaliśmy się do końca (trochę nam zeszło...) i o świcie wyruszyliśmy. Okazało się, że Camino robi kółka po mieście, więc bez potrzeby nadrobiliśmy kilometr. Za to obejrzeliśmy nowe uliczki :).
Dość długo szliśmy przez przedmieścia. Szliśmy i szliśmy i szliśmy... Zrobiliśmy parę przystanków na jedzenie. Po połowie drogi pojawiły się źródełka z wodą. Był nawet wyłożony kosz z owocami i ciastkami dla pielgrzymów. Było nam raźnie i przyjemnie. Kolo 13 słońce zaczęło grzać, aż piekły oczy (mimo, że mieliśmy kapelusze).
Koło 14, trochę zmęczeni i obolali, dotarliśmy do Villadangos, gdzie planowaliśmy się schronić na noc. Baliśmy się, że nie będzie miejsc, ale schronisko (3 €), prześliczne, było prawie puste.
Schronisko bardzo ładne i czyste, odnowione chyba w tym roku. Wszystkie udogodnienia. Rozpakowaliśmy się, umyliśmy i przepraliśmy nasze rzeczy. Przeszliśmy się po wiosce i konając z głodu czekamy, aż właściciel sklepu skończy sjestę.

Wbrew temu, co czytaliśmy pielgrzymów jest mało. Wczoraj wszyscy mieli łóżka, a dziś, choć jest już przed 17 w schronisku jest mniej niż 10 osób. Jutro nie będziemy się tak spieszyli, bo i tak będą miejsca. Siedzimy na ławce przed sklepem i wciąż mijają nas pielgrzymi, którzy idą dalej.

W końcu otworzyli i kupiliśmy parę rzeczy:
4 jajka - 0,80€
Sok;
Makaron kolorowy;

Szybciutko wróciliśmy do schroniska i zrobiliśmy obiad! Makaron z jajkiem i kabanosem w plasterkach, wszystko przysmażone razem. Była tam kuchanka wraz z garnkami i pozostawionymi przez wcześniejszych pielgrzymów produktami spożywczymi, do użytku mieszkańców.
W schronisku był aparat telefoniczny. Wrzuciliśmy pieniążka i daliśmy sygnał na komórkę. Numer się wyświetlił, wiec zaraz się skontaktowaliśmy z domem, żeby zadzwonili na automat ze Skypa. Nagadaliśmy się bardzo dużo i komfortowo (bez uczucia uciekających pieniędzy). Potem zjedliśmy kolację (Gorący Kubek Knorr, sucharki i herbatki). Poszliśmy spać, po 11.

  Pierwszy przystanek
  Schroniska w Villadangos


23.08.2006, środa, 28km
Spało nam się świetnie. Aż za świetnie... Obudziliśmy się dopiero około 7.20 i wyszliśmy o 8.30 (mieliśmy wstać o 6). Szukaliśmy bajora, które podobno jest w tej wsi, ale nie znaleźliśmy. Nie zauważyliśmy jednego znaku, ale miły Hiszpan w ciężarówce wskazał nam drogę. Szło się dobrze. W San Martin zrobiliśmy śniadanko koło kościoła. Akurat dzwonili na mszę i wszystkie kobiety ze wsi, tak jak stały, pobiegły do kościoła. Szliśmy wzdłóż szosy, zbieraliśmy jeżyny.
Kolejny dłuższy przystanek zrobiliśmy w Hospital de'Orbigo. Do miasta wchodzi się przez wspaniały, długi most. Zrobiliśmy zakupy w supermarkecie i poszliśmy na obiad do parku. Trochę nas zaczepiały hiszpańskie dzieci, ale zjedliśmy sardynki z puszki i pół bagietki ze smakiem. I na deser jeszcze dwa jogurty. Stwierdziliśmy, że dziś nie dochodzimy do Astorgi i poszliśmy na basen miejski (1.5 €/os). Woda była zimna, ale bardzo orzeźwiająca. Po 0,5 godz. wybraliśmy się w dalszą drogę wstępując jeszcze raz do supermarketu po prowiant.
Były dwie drogi, ale tubylec powiedział, żebyśmy poszli lepiej główną, bo za 6 kilometrów jest schronisko (nie mówił po angielsku). Szliśmy, szliśmy i bez sił dotarliśmy do znaku '500m w prawo albergue'. Okazało się, że jest 1500 metrów i jest to schronisko z drogi alternatywnej. Było tam obrzydle, nieczysto i nieprzyzwoicie, jak na te warunki, drogo - 5€.
Bezsilni i padający z nóg pielgrzymi postanowili iść dalej (12,5km do Astorgi). Wychodząc ze wsi zerwaliśmy jabłko i gruszkę z przydrożnych drzew. Po drodze nie było nic, oprócz znaku drogowego ostrzegawczego z sylwetką pielgrzyma - bardzo ładny. Szliśmy dalej pod górkę, z górki, skończyła się woda, pod górkę, skończyły się siły, z górki. Przy trasie był jakiś młody wilkopies (dziwny i bardzo duży). Przestraszyliśmy się nie na żarty, ale dzierżąc gaz w ręku minęliśmy go. Za kolejną górą dojrzeliśmy w oddali stację paliw, gdzie pielgrzymowe wiórki kupiły wodę. Poszliśmy dalej. Przy wejściu do Astorgi po 19.30, znaleźliśmy schronisko. Było po 6€ i bardzo ciasno, 4 ostatnie miejsca. Stawiając wszystko na jedna kartę wdrapaliśmy się na wzgórze gdzie prawym okiem dostrzegliśmy katedrę, a lewym schronisko. Kosztowało tyle samo, ale było pięknie położone (z balkonu naszego pokoju było widać katedrę), w pięknym kilkuset letnim budynku i bardzo komfortowe. Wyczerpani umyliśmy się, zjedliśmy kolację (pieczarkowa i cebulowa Knorr, pół bagietki, sardynki z puszki i herbatki). Pojedliśmy winogron, wzięliśmy garść cukierków i poszliśmy spać. Zasnęliśmy zanim zdążyliśmy zapiąć śpiwory...


Hospital de'Orbigo




strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


4. 2015-01-27 19:40:54
gość:
dziwne


3. 2012-08-25 02:16:35
gość: maciek j.
W ubiegłym roku przeszedłem z Polski do Santiago. Tu: http://www.reconnet.pl/viewtopic.php?t=3539 relacja (jeszcze nie skończona) Pozdrawiam Maciek


2. 2011-03-12 21:16:37
gość:
piękne zdjęcia ,bardzo fajne opisy ,też wybieram się w tym roku na camino ale rowerem , dlatego poszukuję relacji ludzi którzy właśnie w ten sposób odbyli swoją pielgrzymkę--wszystkie info w tej kwestii są dla mnie drogocenne pozdrawiam życzę następnych udanych wypraw


1. 2010-11-28 10:51:07
gość: gertruda
ia tesz bym chciala isc ,ale moja rodzina powiedzjala ze musze jsc do psychiatry .CHcialam bym zapytac czy moge sie wybrac w ta droge w styczniu to dlamnie wazne .Slyszalam ze potszebna jest paszport pielgrzyma ,


  Mapapowiększ 

  Hiszpania

Informacje o kraju: Hiszpania
Flaga - Hiszpania








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms