PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2008-01-30      
autor: Daniel1984, Daniel Braciszewski

Szlakiem "Kazachstańskiej drogi"

ocena: 3.09przeczytano 751 razy


Długo będę wspominać miejsce, gdzie spałem przez miesiąc, gdyż "mieszkałem" to za dużo powiedziane, a mianowicie dom rodziny Ujgurów, mieszczący się w pobliżu Ambasady. Praktycznie to był jedyny plus mojego miejsca zamieszkania. Warunki były dość specyficzne, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Przez miesiąc spałem na materacach na podłodze w tzw. pokoju reprezentacyjnym, gdyż była to najważniejsza część domu i każdego ranka musiałem wszystko uprzątnąć na wypadek, gdyby do gospodarzy przyszli goście. Było to niezbyt przyjemne, gdyż nie miałem gdzie położyć swoich ubrań i innych rzeczy przywiezionych z Polski, więc przez cały miesiąc się nie rozpakowałem i miałem nakaz trzymania swojego dobytku w skrytce, która była najzimniejszym pomieszczeniem w całym domu. Ubikacja była na zewnątrz w postaci drewnianej i zawsze przechylonej budki, za którą powiewały flagi Ambasady Korei Południowej. Łazienka znajdowała się w innym dobudowanym pomieszczeniu i nazywana była "banią" przez gospodarzy, chociaż znacznie odbiegała od typowych wyobrażeń "rosyjskiej bani", nie wspominając już o warunkach sanitarnych... Warto dodać, ze wodę zimną nalewało się z węża do pieca, jeśli był rozgrzany, co zdarzało się dość rzadko, a stamtąd do garnka, skąd przelewało się do wspólnej miski, dodając zimną wodę dla uregulowania temperatury. Całej czynności towarzyszyły czasem szczury. Rodzina spędzała większość dnia w jadalni, znajdującej się częściowo pod powierzchnią ziemi, wokół okrągłego stołu, kucając przy jedzeniu. W nocy w tym miejscu było dodatkowe łóżko. Ujgurzy wynajmowali pokoje także w innych przybudówkach, głównie Uzbekom pracującym na budowie, a także każdemu, kto zdobył zaufanie gospodarza podczas krótkiej rozpoznawczej rozmowy. Z reguły na noc przychodziły osoby mające zamiar następnego dnia udać się do Ambasady Korei Południowej. Powierzchnia działki była także wykorzystywana jako parking dla przypadkowych samochodów za drobną opłatą. Rodzina obchodziła święta muzułmańskie, czego byłem świadkiem, a także przeprowadziła domowy chrzest i obrzezanie dokonane przez najstarszą osobę narodzonemu 40 dni wcześniej dziecku.

Pobyt w Ambasadzie zakończyłem 26 października, gdyż 30 października miałem już pociąg do Polski.

Ostatnim przystankiem podczas mojej podróży była nowa stolica – Astana – symbol i duma rozwijającego się kraju, na którą przeznaczane są niewyobrażalne środki finansowe. Dojechałem tam samochodem dostawczym należącym do Ambasady RP w towarzystwie kierowcy Ambasadora, który zawoził akurat niezbędne wyposażenie dla powstającego wtedy Przedstawicielstwa Ambasady RP w Astanie, które obecnie już funkcjonuje na pełnych zasadach. Podróż przez step z południa na północ trwała 14 godzin, pokonaliśmy około 1200 km, minęliśmy jezioro Bałchasz, przejechaliśmy przez Karagandę i inne ośrodki przemysłowe. Wyjechaliśmy bardzo wcześnie, więc po drodze wielbłądów nie widzieliśmy, ale za to spotykaliśmy stada dzikich koni i pasące się bydło. Innych atrakcji nie było, tylko monotonny krajobraz i nieliczne wsie, nawiasem mówiąc w opłakanym stanie.

Nocleg miałem zapewniony, po wcześniejszym telefonicznym umówieniu się, w katolickiej Kurii Biskupiej, wzniesionej niedawno, gdzie miałem okazję spotkać się z niezwykle miłymi osobami i poznać księży sprawujących swoją misję na tak trudnym terenie, często w ciężkich warunkach lokalowych i klimatycznych, wśród wielonarodowościowej społeczności.

Miasto to wielki plac budowy, ale za to jaki! Same wieżowce i apartamentowce oraz budowle spełniające rangę symbolu. Cała elita ma się tu przenieść w przyszłości. Miasto wznoszone na stepie, stworzone specjalnie rzeki sztucznie spiętrzone, nowe mosty i plaże, fontanny i pomniki, a elementy architektoniczne i budynki o największym znaczeniu znajdują się w jednej linii, na której jest też Pałac Prezydenta, a obok nowe gmachy urzędów publicznych. Stolica Kazachstanu będzie pierwszym na świecie zadaszonym miastem. W ciągu roku zostanie przykryta przezroczystym namiotem. Będzie miał wysokość 150 metrów. Zaprojektował go brytyjski architekt Norman Foster. Zostanie wykonany ze specjalnego tworzywa, które przepuszcza promienie słoneczne.

Temperatura w stolicy Kazachstanu spada w ciągu dość długiej i mroźnej zimy do -40 stopni Celsjusza, dlatego pomyślano o ułatwieniu życia jej mieszkańcom. Namiot przykryje powierzchnię o wielkości równej 10 boiskom do piłki nożnej. Kiedy na zewnątrz temperatura będzie bardzo niska, w zadaszonym mieście będzie kilkanaście stopni powyżej zera.

Stara część miasta, dawna Akmoła, a jeszcze wcześniej Celinograd i Akmolińsk, jest stopniowo przebudowywana, domy są burzone, a na ich miejscu powstaje nowoczesna zabudowa. Natomiast nowe centrum powstaje na dawnym stepie, gdzie kontrastuje ona z pamiętającymi odległe czasy domami, przez co ma się wrażenie, jakby się było w dwóch światach równocześnie, przemieszczając się w czasie co chwilę. Kazachowie najpierw stawiają jakąś symboliczną budowlę, a potem dookoła niej wznoszą normalną zabudowę, minimum kilkunastopiętrową, i tworzą parki czy inne miejsca dogodne dla spędzania wolnego czasu. Tak jest w przypadku najbardziej charakterystycznych elementów architektury Astany: Piramida Zgody i Pokoju – Pałac Prezydenta – Bajterek – Budynek KazMunaiGazu w formie wrót. Wszystkie te budowle znajdują się w jednej linii, a wokół nich stopniowo powstaje zabudowa, miejsca spacerowe, fontanny i mała architektura.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Kazachstan

Informacje o kraju: Kazachstan
Flaga - Kazachstan








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms