PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2008-02-19      
autor: Annak,

"Widzę... Gdzie? Przed oczyma duszy mojej."

ocena: 5.00przeczytano 451 razy


Od pewnego czasu chciałam zrealizować swoje marzenie i wybrać się śladami Wielkich Polaków przede wszystkim na Litwę, ale także na Białoruś. Wielokrotnie opowiadałam historie dotyczące dzieciństwa i wczesnej młodości naszych wieszczów narodowych oraz późniejszego życia - szczególnie Adama Mickiewicza. Przekazywać wiadomości młodym ludziom, rozbudzać ich zainteresowanie naszą narodową literaturą i historią, to we współczesnych czasach nie lada sztuka. Najlepiej więc byłoby najpierw samemu zobaczyć i poznać te miejsca.

Wszystko zaczęło się raczej przypadkowo
i nieco nieświadomie, i także niechronologicznie, jeżeli weźmiemy pod uwagę biografię poety. Kierunek - Paryż - 1995 roku. Tradycyjna wycieczka... Brak szans, żeby zwiedzić coś na własną rękę. Nic bardziej mylnego. Oto jeden dzień do mojej dyspozycji. /nie pojadę do Disneylandu, mała strata/. Może uda się zobaczyć autentyczny, opisywany przez Mickiewicza w swoim arcydziele "paryski bruk" i przejść się uliczkami, którymi on chadzał już od końca lipca 1832 r., czasu na odnalezienie skromnego hoteliku, w którym zamieszkał razem z przyjacielem Domeyko, nawet sobie nie dawałam, zakładając, że na pewno już nie istnieje. Na szczęście trafiam do Muzeum A. Mickiewicza mieszczącego się w gmachu Biblioteki Polskiej /teraz chętnie zawitałabym po raz kolejny, na pewno po generalnym remoncie w 2004 r. prezentuje się okazale/, a spacerując kasztanową nadbrzeżną aleją wzdłuż Sekwany mam okazję podziwiać pomnik Wielkiego Pielgrzyma. Na kolejną paryską wizytę zostawiam sobie między innymi kościół Saint-Louis d'Antin, gdzie Mickiewicz wziął ślub z Celiną Szymanowską, ulicę de la Pepiniere, przy której razem zamieszkali, College de France, gmach Biblioteki Arsenału - ostatnie mieszkanie poety oraz kościół św. Magdaleny, w którym odbyły się uroczystości pogrzebowe wieszcza.

Drugim etapem
podążania śladami naszego narodowego wieszcza stało się Wilno i Kowno, i to dwukrotnie: w maju 2004 i 2006. I właśnie drugim razem miałam więcej szczęścia i lepszą okazję, aby dogłębniej poznać pamiątki i miejsca związane z autorem "Pana Tadeusza" dzięki przewodniczce - polonistce wileńskiej szkoły. Trafiłam do wszystkich najważniejszych miejsc znanych dobrze z przewodników: do Muzeum Mickiewicza w zaułku Bernardyńskim nr 11, przed dom Piaseckich, w którym jakiś czas gościł, na Uniwersytet Wileński i bramę, którą często przechodził, spiesząc się na wykłady, do drukarni, w której ukazał się debiutancki tomik "Ballady i romanse" w 1822r., do celi Konrada stale remontowanej i niestety z tego powodu omijanej przez turystów i mniej zagorzałych przewodników /za pierwszym razem nawet nas tam nie zaprowadzono/. Obowiązkowe zdjęcie oczywiście jeszcze przed zamyślonym wieszczem - pomnikiem na niewielkim skwerku tuż obok najpiękniejszego kościoła wileńskiego, nie licząc Ostrej Bramy - św. Anny, mojej patronki. Koło miejscowości Bolcienniki niestety tylko przejeżdżamy. Z okien autokaru wypatruję dużego głazu, który został postawiony na pamiątkę ostatniego potajemnego spotkania zakochanego Adama i jego muzy - Maryli Wereszczakówny. Miga mi przed oczyma, więc jestem usatysfakcjonowana. Pozostaje jeszcze Kowno, w którym młody Mickiewicz był nauczycielem.

Trzeci najważniejszy
i najbardziej świadomy wyjazd związany z postacią Mickiewicza, ale nie tylko, odbył się w listopadzie 2007 r. Decyzję o wyjeździe musiałam podjąć niemalże w ciągu kilku minut - wyjazd dokładnie za tydzień, a dodatkowo potrzebna jest wiza, na którą czeka się właśnie dokładnie tydzień. Ale jak tu odmówić sobie takiej okazji - wreszcie zobaczę Nowogródczyznę. Tak, pojadę, nieważne są w tym momencie żadne osobiste plany czy zawodowe zobowiązania.

DZIEŃ PIERWSZY

15 listopada rano staję się jednym z uczestników wycieczki "ŚLADAMI WIELKICH POLAKÓW na BIAŁORUSI". Pierwsza miła niespodzianka już w luksusowym autokarze, naszym przewodnikiem przez cztery kolejne dni, czyli czas wyprawy, jest pan, który od początku urzeka i oczarowuje wszystkich swoimi barwnymi opowieściami i nadzwyczajną polszczyzną - kresową, niezwykle dowcipną, niepowtarzalną oraz ogromem wiedzy, faktów, dat, wspomnień. Na granicy w Kuźnicy Białostockiej niestety musimy swoje odczekać, brakuje jednemu z uczestników stempla wizowego. Sprawa do wyjaśnienia. Stratę cennego czasu na szczęście zniwelujemy cofnięciem zegarków, ale dopiero przy powrocie do kraju. W końcu dojeżdżamy do celu, błyskawiczne zakwaterowanie w hotelu "Turyst", aby zobaczyć Grodno jeszcze przed zmrokiem.Chociaż potem niektórzy mają wrażenie, że może lepiej zwiedzać wieczorową porą, gdyż rozświetlone ulice wyglądają atrakcyjniej. Najpiękniej wygląda Niemen, trzecia co wielkości rzeka Białorusi i główna wodna arteria /dł. 937 km/, połyskujący, oświetlony lampami, wijący się, rozbudzający naszą wręcz narodową, a na pewno polonistyczną wyobraźnię, przywołujący Mickiewiczowskie wersy... Potem poznajemy kolejne historycznie ważne miejsca m.in. Stary i Nowy Zamek, Glebę na Kołoży, cmentarz katolicki - grób E. Orzeszkowej, kościół farny pw. św. Franciszka. Mamy także wyjątkową okazję autentycznie cofnąć się w czasie, gdy zasiadamy w dawnych ławkach w domu Elizy Orzeszkowej i wsłuchujemy się w wykład o pisarce przekazywany przez nieco stremowaną /gdy usłyszała, że zawitali polscy nauczyciele z p. Poczobutem/ p. kustosz. Robimy pamiątkowe zdjęcia, zachowując w pamięci wiele ciekawostek, niekoniecznie pochlebnych o autorce "Nad Niemnem", ale to nie jest ostatnie spotkanie z jej przeszłością. Na koniec oczywiście kupuję pamiątki /nie trafiam na dzwonki, które przywożę z odwiedzanych miejsc/, ale za to przewodniki w języku polskim i komplet dawnych pocztówek Napoleona Ordy, bo tu właśnie mijający 2007 rok jest jego Rokiem jubileuszowym.

DZIEŃ DRUGI

Nazajutrz wyruszamy zaraz po śniadaniu /smaczym i obfitym podobnie jak kolacja dnia poprzedniego/, zapalamy znicze nad grobem Jana i Cecylii oraz pochylamy zamyślone twarze nad mogiłą powstańców z 1863 r., zbieramy nawet szyszki na pamiątkę. Na usilną prośbę jednej z uczestniczek /miała specjalną misję do spełnienia/ nadprogramowo zajeżdżamy do powieściowej, rozsławionej osady Bohatyrowicze. Dzisiaj to zaledwie kilka domeczków, /pada oferta kupna jednego z tych raczej jedynie letniskowych domków, kiedy schodzimy nad brzeg Niemna, dokładnie tam, gdzie o różnych porach siadywała p. Eliza, pisząc kolejne rozdziały swojej najgłośniejszej powieści - a może by tak potraktować tę propozycję poważnie - taka myśl chodzi mi po głowie !!!/. Centralnie ruiny dworku, w którym Orzeszkowa spędzała wakacje i pisała "Nad Niemnem" i Bohatyrowiczka, która opowiada nam o współczesnych losach kolejnego pokolenia. Spotkanie niezwykle wzruszające, nasze łzy i jej pogodny uśmiech, zdjęcia, a przy rozstaniu drobne prezenty z Polski i miły gest - machanie na pożegnanie aż do momentu, kiedy nie znikniemy z zasięgu jej oczu. Do dzisiaj właśnie ta chwila najbardziej utkwiła mi w pamięci.



strona: 1 | 2

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


1. 2008-02-23 09:55:54
gość: podróżnik
Ładnie opisane. Emanuje duża dawka emocjonalna z artykułu. Podoba mi się głęboka refleksja. Szkoda tylko, że będąc w Wilnie nie odwiedzila Pani Solecznik Wielkich - tam Adam obserwował obrzędy Dziadów


  Mapapowiększ 

  Białoruś

Informacje o kraju: Białoruś
Flaga - Białoruś


  Litwa

Informacje o kraju: Litwa
Flaga - Litwa


  Francja

Informacje o kraju: Francja
Flaga - Francja








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms