PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2008-02-20      
autor: Paweł Zięba

Imeruli w chaczapuri

ocena: 4.00przeczytano 2197 razy


23.09

Podróż na lotnisko i odlot odbyły się bez żadnych komplikacji. Prosiaczek – rzecz jasna – cały czas przysypiał, a w samolocie całkiem usnął, co pozwoliło nam również trochę podrzemać podczas podróży.

Wylądowaliśmy w Monachium około 6 miejscowego czasu i mieliśmy jeszcze ponad 3 godziny do naszego samolotu (samolot miał odlecieć planowo o 9:30). Przechodząc przez bramkę bezpieczeństwa dla osób przesiadających się na inne samoloty mogliśmy obserwować, jak bezlitośnie rekwirowano niektórym turystom zakupione w sklepie bezcłowym w Tbilisi wina i alkohole, mimo że były w zapieczętowanych foliowych woreczkach. My na szczęście wiedzieliśmy, że zgodnie z europejskimi wymogami bezpieczeństwa takie zakupy zrobione na pozaeuropejskich lotniskach są podczas przesiadek konfiskowane.

Ponieważ mieliśmy dużo czasu do następnego lotu, pytaliśmy obsługi, czy są jakieś place zabaw dla dzieci na lotnisku, ale okazało się, że plac obok restauracji Burger King jest zamknięty. Restauracja zaś miała zostać otwarta dopiero za dwie godziny. Musieliśmy wyjść przez bramki (tj. przejść przez kontrolę paszportową), ale o tej porze nie było żadnych kolejek, więc była to czysta formalność.

Na szczęście udało nam się znaleźć jeszcze jeden placyk zabaw, składający się głównie z płatnych karuzel, samochodzików bujanych i tego rodzaju urządzeń, z których nie mieliśmy zamiaru korzystać (za 1 euro? – bez sensu). Na szczęście był tam również komputer z dotykowym ekranem, który umożliwiał grę na instrumentach lub malowanie. Zwłaszcza malowanie na ekranie bardzo się Prosiaczkowi spodobało.

Ostatni etap podróży spędziliśmy w samolocie PLL LOT, tak więc na koniec mogliśmy poczytać polskie gazety.

Wrocław przywitał nas nienajgorszą jak na polską jesień pogodą. I w ten sposób skończyła się nasza kolejna podróż.

Gruzja jest krajem bardzo przyjaznym wędrowcom. Nie będą mieli problemów zwłaszcza ci, którzy mówią choćby trochę po rosyjsku. W Gruzji po rosyjsku mówi niemal każdy – zwłaszcza ludzie średniego pokolenia, których jako kierowców, portierów czy kelnerów spotyka się najczęściej. Jednak w jakimś stopniu rosyjski znają często nawet młodzi ludzie.

Ludzie są zazwyczaj serdeczni i gościnni. W razie potrzeby nikt nie odwróci się tu raczej na pięcie i zawsze możemy liczyć na życzliwość.

Gruzja jest także krajem względnie cywilizowanym. Istnieją sieci telefonii komórkowej, wszędzie dostępne są pampersy czy zupki dla dzieci. My ich prawie nie potrzebowaliśmy (z wyjątkiem kilku dłuższych przejazdów, podczas których zdecydowaliśmy się użyć na wszelki wypadek pampersa), bo nasz Prosiaczek jest już dość dużym chłopcem. Kłopot z zaopatrzeniem może pojawić się tylko wówczas, gdy znajdziemy się w jakimś wyjątkowo odosobnionym miejscu Gruzji, na przykład w odludnej górskiej wiosce. Zaopatrzenie jest jednak generalnie dużo gorsze niż w Tajlandii, Malezji czy Chinach. Mniej jest zachodnich artykułów z wyższej półki – pewnie dlatego, że nie ma tu tylu turystów, a ludzie nie są bogaci.

Przejazdy zapewnia dość dobra sieć marszrutek, uzupełniona autobusami i linią pociągu, która wiedzie od wybrzeża do Tbilisi i dalej na wschód (chociaż w kierunku wschodnim ze względu na czas przejazdu znacznie bardziej opłaca się korzystać z innych środków transportu). Dzięki temu można podróżować w miarę wygodnie na krótszych i dłuższych dystansach. Na krótkich trasach można ponadto bez obaw korzystać z taksówek, gdyż ceny są przystępne, a taksówkarze uczciwi.

Infrastruktura turystyczna jest niestety na większości terenów kiepska. Hoteli jest mało, a ich jakość zazwyczaj niewysoka (wyjątkiem jest Batumi). Na szczęście istnieją guesthouse’y – są to miejsca, w których można wynająć miejsce do spania u miejscowych ludzi, zazwyczaj wraz z miejscem otrzymujemy możliwość stołowania się na bardzo przyzwoitym poziomie. Powoduje to, że również ubóstwo restauracji i punktów zbiorowego żywienia daje się jakoś przeżyć. Niestety noclegi w Tbilisi są relatywnie drogie, co powoduje, że opłaca się jak najszybciej opuścić stolicę.

Gruzja jest pięknym krajem, oferującym turystom mnóstwo atrakcji. Nie jest zadeptana przez masowych turystów wiezionych w kilkudziesięcioosobowych grupach wielkimi autobusami. Z wyjątkiem kilku miejsc takie autobusy niełatwo jest spotkać, głównie chyba ze względu na marną sieć dróg.

Jeśli jednak chodzi o podróże z dziećmi, raczej polecamy ten kraj nieco bardziej doświadczonym wędrowcom. Dla początkujących Tajlandia lub inny podobnie rozwinięty kraj, jeśli chodzi o infrastrukturę, będzie z pewnością lepszym, bo mniej stresującym, wyborem. Wszystko jest, rzecz jasna, kwestią pewnej osobniczej odwagi i przyzwyczajenia do ponoszenia określonych dyskomfortów lub godzenia się na pewne ryzyko.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Gruzja

Informacje o kraju: Gruzja
Flaga - Gruzja



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki