PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Australia data dodania: 2008-06-02      
autor: Gacus,

Australia!!!

ocena: 3.17przeczytano 2524 razy


29.IX.2006 Z cyklu dzikie zwierzaki: płaszczki, dingo i rekiny

Fraser Island - czy to już raj?


Jedziemy dalej z tym koksem. Po około 300 km jazdy w kompletnej ciszy (boimy się odezwać, wsłuchując się w dźwięk silnika) zbliżamy się powoli do Rafy. Falcon jest załatany, ale wyrok już zapadł, trzeba się starać go tylko odwlekać. W Maryborough, miejscowości nad Harvey Bay, zostawiliśmy u znajomego Australijczyka (który jako domowe zwierzątko hoduje pytona) samochód i wyruszyliśmy na Fraser Island - niesamowitą wyspę około godziny rejsu od lądu, na której możliwy jest tylko ruch 4wd (no i pieszy, ale jedynymi pieszymi byliśmy my i para Niemców). Ciężko w to uwierzyć, ale na Fraser Island mają więcej piasku niż na Saharze (nie wciskam Wam kitu) i można było to odczuć już po kilkunastu minutach marszu. Zaczęły się wzajemne niesnaski, Jacek oskarżył Marcina, że targa ze sobą na plecach pół domu, a Marcin Jacka, że jest nieodpowiedzialny nie biorąc prawie niczego (obie wersje były prawdziwe). Wywiązała się kolejna jałowa dyskusja (która to już), trzeba będzie zrobić ankietę. Na topie są: a)czy bungee jest sportem bezpiecznym (Jacek - tak, Marcin - nie) i b)czy człowiek może wytrzymać 1 dzień bez pitnej wody (Jacek - tak, Marcin - nie). Nawet nie wiecie, jak mogą te tematy być frapujące. Tak, jak mówiliśmy - Fraser Island to całkiem spora piaszczysta wyspa, porośnięta do tego tropikalnym lasem, w którym wyróżnia się pewien gatunek drzewa - jedynego na świecie, które jest kompletnie odporne na wodę i wilgoć, wyłożono nim np. Kanał Sueski. Oprócz fascynujących tras dla terenowych samochodów wyróżnia się jeszcze na niej: największą w Australii kolonie psów dingo (stawiły się w nocy pod naszym namiotem, bywają dość niebezpieczne), najdłuższe w Australii rekiny (do 7 m, żarłacze błękitne!!!, chyba też niebezpieczne, he? ) - stąd całkowity zakaz kąpieli w przybrzeżnych wodach, no i największe wydmy w Australii. Aha, do tego płaszczki (tak, te same, które zabiły Crocodille Huntera) i wieloryby, ale nie udało nam się tych ostatnich zobaczyć.

W oczekiwaniu na dingo


Ogólnie wildlife, że aż sie patrzy, na szczęście udało nam się połowę drogi pokonać na tyle pickup-a, a drugą połowę (10km) piechotą. Na szcęście też wyspa jest bajkowo-baśniowa, noc spędziliśmy w namiocie nad brzegiem śródlądowego jeziora, będąc jedynymi ludźmi w promieniu 10 km. Przypomniały nam się czasy Dzikiego Zachodu (sorry Winnetou), kiedy to zachód i wschód słońca wyznaczały nam dzień. To chyba była najwcześniejsza pora od czasu przedszkola, kiedy poszliśmy spać, już po 20 zdziwione psy dingo przychodziły ze skargą na chrapiącego Marcina (a może to był Jacek?). Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że widok, który zastaliśmy rano był nienajgorszy - małe, piaszczyste jeziorko McKenzie, jakieś 3 m od namiotu - niestety rozbitego tam nielegalnie, ale nie było wyjścia, zrobiło się ciemno, kiedy tam dotarliśmy. Poranna kąpiel - 6,30 - that's it! Potem poszło już gładko: 12 km przez las, hitchike na plaży (80km/h wzdłuż oceanu, polecamy!) i hitchike przez "dżunglę" na pace u Aborygena - za 23 AUD zrobiliśmy trip, za który Niemcy płacili po 150! :) Może nie ma tu wielkiej kultury, ale jeśli chodzi o przyrodę i wspomniany już "wildlife" chyba nikt i nic nie przebije Australii i Nowej Zelandii!

Spacerek po Fraser Island - nie polecam


1.X.2006 Wielka Rafa Koralowa

Wszystko, co dobre szybko się kończy, więc i nasza wyprawa (wczasy, melanż, wycieczka - niepotrzebne skreślić) powoli się kończy. Dziś wpadła nam w łapy kartka z 5 obrazkami symbolizującymi Australie i można powiedzieć, że z czystym sumieniem da się wyjechać. Wielka Rafa Koralowa, kangur i koala, Great Ocean Road, Uluru i opera w Sydney obfotografowanie i zaliczone. Niestety plan nie do końca dopięty, gdy spojrzycie na mapę na pierwszej stronie to zwróćcie uwagę na punkcik miedzy Mackay i Gladstone na wschodnim wybrzeżu - gdzieś tam, w okolicach Zwrotnika widziano nas po raz ostatni w sensie dziewiczym (cokolwiek to miałoby znaczyć) - obecnie po raz kolejny jesteśmy w Brisbane. Z Town of 1770 (tu po raz pierwszy James Cook wylądował w Australii) wypłynęliśmy na Wielka Rafe. Jako ze rafa jest stad oddalona o dobre 100 km od lądu (w okolicach Cairns np. o 50-60 km) to i cena za wyjazd musiała być odpowiednia - 130$ za jednodniowa wycieczkę (z Cairns około 50-60$). Po nocy spędzonej w Falconie (której to już) po raz kolejny posilić się trzeba było rybkami (przez pól roku po powrocie do Polski proszę nie wymawiać nawet następujących nazw: tostowy chleb, jajecznice, puszkowane rybki, pomidory, mrożona pizza, lasagne, chińska zupka, Big Mac i Coca-Cole). I te rybki to był błąd! Podczas podroży na Lady Musgrave (koralowa wyspa, na którą zmierzaliśmy) Wielki Ocean upomniał się u Jacka o zwrot swoich dawnych mieszkańców. Marcin, który dzielnie pływał kiedyś na Statku po Wiśle nie dal sobie ich wydrzeć, ale Jacek przez połowę pobytu chodził jak struty.

W tle wielka wyspa koralowa


A było co oglądać na Rafie! Black Reef Sharks (małe rekiny), kolorowe rybki (nie będę wymieniał ich nazwisk), morskie węże, tysiące koralowców, a przede wszystkim 2-metrowe żółwie, które prawie ocierały się o nasze brzuchy, to było to, o co chodziło! Rejs łodzią z przeszklonym dnem zajeżdżał trochę jarmarkiem, ale tysiące stworzeń, które zamieszkiwały rafę (ponoć już zadeptana, polecają rafę w zachodniej Australii) pozostawiło niezatarte wrażenie - pomyśleliśmy wtedy razem: "szkoda, ze Was tu nie ma":). Na niektórych z wysp można nocować - z reguły nie ma tu nic, wszystko trzeba przywieźć ze sobą - od wody poczynając. Cena za nocleg nie jest zbyt wysoka - 4$ za miejsce pod namiot, ale jest problem, jeśli nie dysponuje się swoja łódka - trzeba opłacić podwójnie jednodniowa wycieczkę (na wyjazd i powrót), co kosztuje już prawdziwy majątek. Zrobimy Wam tu mała Wikipedie, wiec parę faktów o Wielkiej Rafie Kolorowej: a) długość prawie 2000 km; b) grubość warstwy koralowca - 500 m; c) temp. wody - min. 17,5, max 28 st. C; d) mieszkańcy: 400 gatunków koralowców, 1500 gatunków ryb, 4 tys. gatunków mięczaków (+ 4001-wszy - Marcin), krowy morskie (whatever...), ryby skorpiony, niegroźne rekiny i najgorsze, śmiertelne potwory - meduzy, morskie osy, które występują w tych wodach od października-listopada, no i będące ostatnio na topie płaszczki, które przyczyniły się do śmierci Steva Irwina. Dziś odwiedziliśmy ZOO tego świętej pamięci faceta (a w zasadzie odwiedziliśmy bramę ZOO, było zbyt późno) - oprócz pamiątkowej ściany, przypominającej trochę budynek kurii po śmierci Papieża - wszystko leci tu zupełnie normalnie. Olbrzymi przemyśl jaki tworzy to Zoo, pokazuje, ze to biznes jak biznes i nie ma tu miejsca na sentymenty. Sentymenty dają się znać Marcinowi - ciągle przebąkuje mi tu o jednej dziewczynie, nie mogę powiedzieć, której, ale, do której wysłał nawet kartkę pocztowa - także dziewczyny - on nie chce się przyznać, ale pewnie jego serce bije, dla której z Was:) Falcon cały czas wystawiony na sprzedaż, dzwonią ludzie, pytają, sondują, jeden bezczelny typ chciał dać za niego 700$ w gotowce - co za tupet!

Jacek i australijska fauna




strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


7. 2010-04-26 13:04:32
gość: kasiek
Super!!! Zastanawiamy się właśnie nad emigracją do Australii. Wiadomo... drugi koniec świata, daleko od rodziny, a tutaj mamy mieszkanie i pracę (na razie) i trochę szkoda to wszystko zostawić bo lubimy nasze życie tutaj i Polskę... ale myślę, z jeszcze bardziej polubimy Australię i nasze nowe życie tam. A wasza relacja z podróży jeszcze bardziej optymistycznie nastawiła mnie do wyjazdu na antypody :). P.S. nasze dziecko na pewno będzie mówiło po Polsku i znało historię Polski :) trzeba pamiętać kim się jest !


6. 2009-11-27 18:35:42
gość:
Miło nam, że to była dla was inspiracja :) Australia jest cool...


5. 2009-11-09 00:44:38
gość: kłobuk
dzięki tej relacji odbyłem podróż po Australii,dzięki Panowie:)


4. 2009-07-13 18:33:38
gość:
chlopaki super relacja,bravo,jestem z Kielc i chce do australii nie leciec zwiedzac tylko mieszkac,ale wielki szacun do Was!! na pewno super doswiadczenie,ja za rok jak tylko skoncze inz to pisze IELTS'a,moze dostane wize i lece,pozdrawiam!!


3. 2009-04-25 18:47:45
gość: tobe
i znowu nakrecilem sie wyjazdem do krainy oz ;)


2. 2008-12-15 11:37:01
gość: Equilibri
Właśnie takiego sprawozdania z Australii szukałem, szacunek za wytrwałość i organizacje, Pozdrowienia


1. 2008-08-15 16:54:50
gość: handy
wow...ślicznie tam :) mam nadzieję że też kiedyś zobaczę to wszystko na własne oczy :D


  Mapapowiększ 

  Australia

Informacje o kraju: Australia
Flaga - Australia








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms