PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Australia data dodania: 2008-07-26      
autor: Gacus,

Nowa Zelandia

ocena: 3.44przeczytano 184 razy


Relacje pochodzi ze strony www.globtroteria.pl.


U kiwi na kiwi (9.IX.2006)

Christchurch, Wyspa Południowa, Nowa Zelandia, Oceania, Świat. Na razie mamy za sobą spanie do godziny 11.30 (pokłosie 2h dodanych przy podroży z Australii), więc poza lotniskiem i drogą do domu niewiele widzieliśmy, ale przez okno już zaglądają hobbity i ptaki kiwi. W sumie już więc jesteśmy 10 godzin różnicy czasu od Polski i 11 od Wielkiej Brytanii. Po przyjeździe do Australii wydawało się nam, ze większej szopki niż na tamtejszej granicy nie da się już odstawić. Ta była jednak zdecydowanie lepsza. Najpierw rozmowa z Immigration Officer (pomimo że nie potrzebujemy tu wizy, celniczka wypytała dokładnie o wszystkie nasze szczegóły...), potem rozmowa z usiłującym sprawiać wrażenie wyluzowanego milicjantem ("any drugs boys?", "are you drunk?", "did you take any drugs in Australia?", "how long have you been out of home?" - a co go to do cholery obchodzi, może nas rodzice wyrzucili i nie mamy gdzie wracać i może nam być przykro z tego powodu!!!) i kolejka do kwarantanny. Kwarantanna była sporym problemem, Marcin znów przewoził puszkowanego tuńczyka, a ja używany w Australii namiot. Namiot poszedł na gruntowne czyszczenie, tuńczyk na szczęście nie. Z serii co udało nam się tym razem przemycić na pokład: zapałki. Po stronie ofiar mój dezodorant za 7,50, który nie spodobał się celnikom jeszcze w Australii. Po kwarantannie przyszedł czas na prześwietlenie bagażu i w końcu dotknęliśmy nowozelandzkiej ziemi! Można sobie wpisać ja do CV i wracać. Fajnie, że czeka nas jeszcze droga powrotna, bo doprawdy czarująca obsługa lotów miedzy Australia i Nowa Zelandia bywa w większości z wysp Pacyfiku, co wiele może wyjaśnić...

Realna sytuacja nowozelandzka

W Sydney wcześniej mięliśmy tylko czas, żeby zobaczyć cały Olympic Park. Jak wszędzie po olimpiadzie też maja problemy z zagospodarowaniem obiektów. Pełnię życia można tylko zaobserwować na olimpijskim basenie, który tłumnie odwiedzają mieszkańcy Sydney. Rewelacyjny! Sesja fotograficzna odbyła się jeszcze na torze (?) łuczniczym, na głównym stadionie, stadionie lekkoatletycznym i na polu golfowym (czy golf jest dyscypliną olimpijską?). Generalnie jak zwykle nam się bardzo podobało, ale ciężko coś z tego wnioskować, bo nam nietrudno dogodzić. Na kolana powala też wioska, ci co byli u Marcina (np. Łukasz alias Młody) w Monachium, odebraliby by ją jako luksusowe osiedle.

Jest to sposób na podróżowanie po Aus i po NZ

Nowa Zelandia (10.IX.2006)

Mieszkamy w domku pod Christchurch, jest dostęp do Internetu, trzeba to wykorzystać. Pierwsze reminiscencje z Nowej Zelandii są następujące:

a) ludzie nie pieszczą się tu ze sobą. Dziś jest około 10-12 stopni, spora grupa mieszkańców chodzi w krótkich koszulkach i szortach, a ok. 5%... boso! I nie są to wcale Maorysi albo Aborygeni, ale biali o prawdopodobnie angielskich korzeniach. Tylko japońskie turystki i Marcin ubierają się w kurtki.

b) jest tu znacznie taniej niż w Australii, ceny bardzo zbliżone do Polski, łatwo się tu przelicza (1 NZ$ = 2 zł), wiec: jogurt to 1,40 zł, chleb 2 zł, cola 2 zł w supermarkecie, banany 5 zł/kg, szynka 2,50 zł/10 dkg, czeskie piwo 5zł/butelkę. W ogóle masa tu mlecznych przetworów, owoców, warzyw, Australijczycy przyjeżdżają tu na wakacje głównie po to, aby nawpychać w siebie tego wszystkiego.

c) w Nowej Zelandii narodziły się sporty ekstremalne. Chyba nawet babcie coś uprawiają, wkoło Christchurch usadowiły się trasy downhillowe, na każdym samochodzie widać hak na rowery, ludzie zjeżdżają z wysokich na 1000 metrów gór równie chętnie, jak Krakusy wyjeżdżający samochodami na Kopiec Kościuszki. Tu narodziły się skoki na bungee, w pobliżu Qeenstown można sobie skoczyć za jedyne 400 zł za 132-metrową przyjemność, najtańsza opcja to 280 zł/skok w miejscu w którym pierwszy skok wykonano (tylko 50 m, mniej zorientowanych pragnę poinformować, ze swój jedyny skok w życiu na bungee Jacek wykonał w Słowenii z wysokości 63 m!). Unfortunately, to nie jest wszystko za bardzo na naszą kieszeń, myślę, że jedyne na co możemy sobie pozwolić to albo skok na bungee bez liny, albo skok na bungee z własną liną - jeden będzie trzymał, drugi będzie skakał.

Generalnie wydaje się, ze można to będzie zrobić całkiem deal niezły. Za 50 zł/dzień wynajmuje się małego Hyundaia, w tydzień objedziemy mniej więcej Południową Wyspę, a w cenie jest... codzienny darmowy karnet narciarski!!!! Jacek będzie jeździł, Marcin będzie patrzył. Narty w New Zealand - sounds well!

Sielskość NZ czasami poraża



strona: 1 | 2 | 3

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Nowa Zelandia

Informacje o kraju: Nowa Zelandia
Flaga - Nowa Zelandia








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms