| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja |
data dodania: 2008-08-20
|
|
autor: Gacus, |
Chiny - kraj cnoty, prawa i sprawiedliwości |
|
| ocena: 5.00 | przeczytano 418 razy |
Yangshou można zwiedzać na rowerach, motorowerach, trójkołowych rowerach, busem, na butach. Aktywności tam co niemiara, można biegać po górach, spływać na parasolkach (!), łazić po jaskiniach, czy konsumować psy, które w karcie nazywają się kurczakami.
Większość okolic Yangshou to pozostałości krasowe, dlatego też i tak wyglądają najsławniejsze jaskinie, po takich jak poniżej pływa się łodziami przez kilka godzin nie widząc światła dnia codziennego.
Generalnie Yangshou to MUST SEE w Chinach, jak spędzisz tam czas zależy w dużej mierze od doboru agentów, którzy otaczają cię podczas wizyty w tym mieście. My spędziliśmy tam 3 dni, pełno było obok kręcących się "UB-eków" próbujących wcisnąć Ci jakąś turystyczną atrakcję. Z usług kilku z nich warto było korzystać, za parę dolarów pokazują i dowożą do najlepszych jaskinii, tras, robią to na dużym spokoju, tak jak dwóch przewodników, z których jeden przekazał kierownicę busa drugiemu, nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ten drugi nigdy wcześniej żadnej kierownicy w rękach nie trzymał :). Inni są wredni, jak pewna kobieta, która najpierw dała nam swoją wizytówkę, a potem szukała po mieście, chcąc ją odebrać, nazywając nas przy tym złodziejami i bandytami. Mimo wszystko 2-3 dni w Yangshou w miłym hotelu za 4-6$ za sztukę nikomu na pewno nie zaszkodzą!
Z Yangshou do Shenzen, bramy do dawnej angielskiej kolonii, Hongkongu, ruszyliśmy sleeper-busem, cudowny chiński wynalazek, prawie tak ważny jak koło i papier, w zwykłym autobusie robi się rewolucję i zamiast foteli umieszcza się 3 rzędy po 2 łóżka. Wszyscy ściągają skarpetki i pewnie nawet ktoś tam sobie za siebie spluje, ale podróżuje się całkiem wygodnie. Po 8 godzinach jazdy, za jakieś 200 Y zjawiliśmy się w Shenzen, raju elektroniki, która droższa jest jednak niż w USA. 20 piętrowe sklepy z chińskim badziewiem robią wrażenie, zrobiła też na nas wrażenie wytrzymałość discmanów, których 20 zakupiła nasza drużyna, a z których w Polsce ruszyło ok. 50%, w tym oczywiście nie mój.
TU JESZCZE KILKA ZDJĘĆ Z PÓL RYŻOWYCH, WYKONANE PRZEZ BARTKA:
Chiny... Co ja Wam będę mówił i pisał, włączamy odbiorniki telewizyjne i dopingujemy, w międzyczasie pojawiło się srebro i złoto naszych szablo-kulopchaczy!
|
strona: 1 | 2 | 3
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|