| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja |
data dodania: 2008-08-30
|
|
autor: Przemysław Skibiński |
Kaukaz 2008 |
|
| ocena: 2.60 | przeczytano 269 razy |
2008-07-19, so, Borjomi->Vardzia->Borjomi
Jemy śniadanie na kwaterze i około 9:00 wyjeżdżamy marszrutką do Akhaltsikhe. Stąd po targach bierzemy
taksówkę do Vardzia, gdzie ciężko jest się dostać publicznym transportem. Droga jest kiepska, po pewnym
czasie asfalt się kończy. Jesteśmy tam po 12:00. Jest to kolejne skalne miasto, które zobaczyliśmy
podczas naszej podróży. Jest ono zdecydowanie największe, ponieważ w niektórych miejscach ma 13 pięter.
W centrum znajduje się mała cerkiew, w której zachowały się freski, do której prowadzi ukryty tunel. W
drodze powrotnej łapiemy gumę. Po 17:30 jesteśmy z powrotem w Borjomi. Idziemy do restauracji na kolację
a później do Parku Wód Mineralnych, który jest bardzo fajny. W środku znajdują się źródła wody
mineralnej a także wesołe miasteczko i kolejka linowa na pobliską górę. Wygląda na to, że przyjeżdżają
tu głównie turyści z całej Gruzji.
2008-07-20, nd, Borjomi->Kutaisi->Motsameta->Gelati->Kutaisi
Po śniadaniu jedziemy do Kutaisi z przesiadką w Khashuri. Na miejscu jedziemy autobusem numer 1 na
dworzec Kutaisi-1, blisko którego mają znajdować się tanie noclegi. Kwaterę znajdujemy z wielkim trudem,
z powodu błędów na mapie. W kwaterze spotykamy trójkę Austriaków, którzy właśnie teraz chcą jechać do
Gelati. Przyłączamy się do nich, ale marszrutka okazuje się bardziej niż pełna. Postanawiamy wspólnie
wziąć taksówkę. Jest nas pięciu, ale taksówkarz nie widzi w tym żadnego problemu.
Na początku jedziemy do cerkwi Motsameta, gdzie mijamy młodą parę, która przyjechała tu na
błogosławieństwo. Później jedziemy do Gelati, gdzie trafiamy na ślub. Najciekawszym elementem ślubu są
korony trzymane przez świadków nad głowami młodej pary oraz procesja prowadzona przez popa dookoła
miejsca zaślubin. Jest sezon ślubów, bo w kolejce czekają jeszcze dwie inne pary młode. Jeżeli chodzi o
samą cerkiew to jest ona jedną z najciekawszych jakie widzieliśmy w Gruzji. Znajduje się w niej dużo
dobrze zachowanych fresków.
Po powrocie do Kutaisi idziemy na obiad a później kupujemy bilety na pociąg do Tbilisi na jutro.
Kupujemy też owoce na targu. Oprócz tego, co kupiliśmy dostajemy pół siatki owoców za darmo. Łazienka na
naszej kwaterze okazuje się najgorszą podczas całego wyjazdu, jednak gościnność właścicieli nadrabia
wszystko. Wieczorem razem z innymi turystami jesteśmy zaproszeni na imprezę. Jest kolacja a także wino i
wódka (cza-cza) domowej roboty. Prawie w każdym domu robi się tu wino domowej roboty. Dowiadujemy się,
że tamada jest animatorem każdej imprezy. To on dba, aby goście się nie nudzili i udziela głosu na
wznoszenie toastów. A w Gruzji toasty są bardzo ważne. Na początku wznosi się toasty za zdrowie,
bliskich, rodzinę. Następnie przychodzi kolej na zmarłych a później mniej ważne rzeczy, byle był powód
do toastu.
2008-07-21, pn, Kutaisi->Tbilisi
Jemy śniadanie, które jest w cenie noclegu. Następnie idziemy do katedry Bagrati, znajdującej się na
górze, z której rozciąga się panorama Kutaisi. Katedra była ogromna, ale obecnie jest w połowie
zniszczona. Jemy wczesny obiad, bo o 12:55 wyjeżdżamy pociągiem do Tbilisi. Pociąg jest strasznie wolny,
bo na przejechanie około 200 km potrzebujemy ponad 5 godzin.
Postanawiamy sprawdzić inny hostel niż poprzednio. Zostajemy u Ireny, gdzie łazienki są dużo lepsze niż
u Dodo, ale ludzie są poupychani na piętrowych łóżkach, jest głośno i ciężko się wyspać. Ten hostel może
pomieścić około 50 osób i wszystkie miejsca są zajęte. Spotykamy tam około 4-5 grup Polaków, w sumie
ponad 10 osób z Polski.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
| | 1. | 2008-10-28 21:57:04 | vicealigator
| Z calym szacunkiem, ale katolicyzm nie dominuje w Armenii, tylko Ormianski Kosciol Apostolski, ktorego glowa jest patriarcha z Eczmiadzyna z tytulem katolikosa.
|
|
|
|