PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2008-10-28      
autor: vicealigator,

W cieniu Pirenejów

ocena: 3.24przeczytano 800 razy


Strona internetowa autora: vicealigator.geoblog.pl

Lot do Gerony
Dzień pierwszy, poniedziałek, 12.11.2007 – Bristol
W organizowanej w końcu sierpnia wyprzedaży Ryanair, kupiłem bilet do Gerony (w jęz. katalońskim - Girona) za 12 GBP. To jedno z dwóch, obok Reus, low-costowych lotnisk obsługujących Barcelonę. W końcu nadszedł dzień wylotu i bladym świtem pomknąłem przez przestworza w kierunku Katalonii.

Warto było zrobić objazd
Dzień pierwszy, poniedziałek, 12.11.2007 – Gerona
Po przylocie popytałem o możliwość dojazdu do Barcelony. Nie ma z tym żadnego problemu. Autobusy kursują dość często (11 euro w jedna stronę / 21 w dwie). Postanowiłem jednak najpierw zaliczyć Geronę i wsiadłem w miejski autobus (nie pamiętam dokładnej ceny, ale było to na pewno mniej niż 2 euro) , którym po kwadransie dostałem się do centrum. Nie zamierzałem jechać bezpośrednio do Barcelony, ale na dworcu kolejowym spytałem o cenę połączenia na stację Barcelona Sants. Bilety można dostać już od 6 euro. Myślę więc, że warto zahaczyć o to miasto i poświęcić na nie parę godzin - tym bardziej, że ta opcja będzie tańsza niż bezpośredni transfer do metropolii.
Miasto powstało jeszcze w czasach rzymskich, a rozkwit przeżyło pod rządami Maurów. Z tego okresu pochodzi też urokliwa dzielnica żydowska - Bonastruc. Nad otoczoną, pamiętającymi Cezarów murami, starówką góruje gotycka (przebudowana z romańskiej) katedra Matki Boskiej z Gerony, która szczyci się najszerszą na świecie nawą z tego okresu. Fasada może nieco zmylić, bo jest barokowa :) W środku znajduje sie marmurowy tron Karola Wielkiego upamiętniający odbicie Arabom miasta w 785 r.
Warto przejść sie szlakiem Passeig Arqueològic, który prowadzi przez najciekawsze miejsca.
Na noc zatrzymałem się w hostelu Cerveri de Girona (17 euro w 6-os. dormie) przy ul. Dels Ciutadans.

zaduma
Girona
Girona
Girona
Girona


W parku wulkanicznym Garrotxa
Dzień drugi, wtorek, 13.11.2007 - Olot
Rano udałem się na dworzec autobusowy i pojechałem do Olot (4.70 euro). Trasa wiodąca z Gerony do Olot daje niezapomniane wrażenia. Widoki są naprawdę wspaniałe. W połowie drogi przejeżdża się skrajem miasteczka Besalu. Ach, gdybyśmy przejeżdżali przez centrum ! Niestety dopiero po powrocie przypadkowo zobaczyłem, jak wygląda (popatrzcie, a zrozumiecie :) )
http://www.jorgetutor.com/spain/catalunya/Girona_provincia/Besalu/Besalu.htm
Słowo daję, wysiadłbym i zatrzymałbym się tam na nocleg. Ale tym razem jednak dotarłem aż do Olot. Miasto jest stolicą regionu Garrotxa. Wokół miasta rozciąga się Park Strefy Wulkanicznej z ponad 40 wulkanami, z których przeszło 30 uznaje się za wygasłe. Jeśli ktoś lubi ciekawe formy geologiczne albo ptaki, których gatunków naliczono tu ok. półtorej setki, będzie się tu czuł swojsko.
Po przyjeździe od razu poszedłem do bistro i pałaszując katalońskiego kurczaka z ryżem wdałem się w rozmowę z właścicielem. Dopiero następnego dnia doceniłem jego mierną znajomość angielskiego, bo okazało się, że Hiszpanie bardzo rzadko ten język znają. Ponieważ w liceum przez 3,5 roku uczyłem się łaciny, rozumiem hiszpański całkiem, całkiem. Gorzej jest z mówieniem :(
Ta rozmowa okazała się w każdym razie bardzo przydatna. Dowiedziałem się, że ostatni autobus do Barcelony odjeżdża ok. 17-ej. Jednak przemiły gospodarz - Raul zaproponował mi podwózkę przez swojego kuzyna, który miał tam jechać mniej więcej o tym samym czasie. Z ochotą na to przystałem. Ciekawym tego fascynującego zjawiska, polecam Muzeum Wulkanów (3 euro) w parku Nou. Po obejściu miasteczka (w kościele St. Esteve jest obraz El Greco) zakupiłem butelkę wina i prowiant, a potem wspiąłem sie na niespecjalnie wysoki szczyt najbliższego z wulkanów - Montsacopa. Spędziłem na nim ładnych parę godzin - ot, taki mały piknik.
Po 16-ej zszedłem z powrotem do Olot. Przyszło mi poczekać w barze, przy kolejnym winku, na kuzyna Raula jeszcze z godzinę. Jose okazał sie miłym, ale mało rozmownym kompanem, co oszczędziło mi trudów wysławiania się po hiszpańsku.

cmentarz w Olot
studzienka
krater Montsacopa
wulkany Garrotxa
kapliczka na Montsacopa

W Barcelonie
Dzień drugi, wtorek, 13.11.2007 – Barcelona
Jose, którego poinformowałem, o lokalizacji mojego hostelu podrzucił mnie do Sagrada Familia - cudo nad cudami !!! Odmówił przyjęcia zapłaty i podążył za swoimi interesami. Obejrzałem sobie przez chwile katedrę i poszedłem do hostelu Graffiti (15 euro w 8-os. dormie), znajdującego się kilka przecznic dalej. Nie był specjalnie rewelacyjny i dość gwarny, ale przynajmniej blisko była stacja metro (Encants) i właśnie Sagrada Familia, przy której był przystanek Bus Turistic. Właśnie w hostelu po zapoznaniu się z mapą miasta, zorientowałem się, że atrakcje są rozrzucone po dużym terenie. Marsz więc odpadał. Metro i autobusy mogłyby być nieco kłopotliwe. Zdecydowanie najlepszą opcją wydało mi się skorzystanie z turystycznego piętrusa. Cena była przyzwoita (20 euro za 1 dzień, 26 za 2 dni), a ogromnym plusem były przystanki bardzo blisko najciekawszych miejsc i duża częstotliwość. Można dowolnie wsiadać i wysiadać na każdym z przystanków trzech tras.

Sagrada
Barcelona




strona: 1 | 2 | 3 | 4

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Hiszpania

Informacje o kraju: Hiszpania
Flaga - Hiszpania


  Andora

Informacje o kraju: Andora
Flaga - Andora








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms