PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2008-10-28      
autor: vicealigator,

W cieniu Pirenejów

ocena: 5.00przeczytano 542 razy


Ciche pożegnanie z Barceloną
Dzień szósty, sobota, 17.11.2007 – Barcelona
Po powrocie do hostelu pogawędziłem sobie tylko z paroma osobami i dość wcześnie położyłem się spać.

Rzymskie miasto
Dzień siódmy, niedziela, 18.11.2007 – Tarragona
Lot powrotny mam z lotniska Reus, które leży pomiędzy miastami Reus a Tarragoną. Jest, więc trochę czasu, aby zobaczyć to drugie. Pociąg, w który wsiadam (5.25 euro) to osobowy, więc, podroż zajmuje blisko 1.5 godziny.
Tarraco, a właściwie Colonia Iulia Urbs Tarraco, była jednym z ważniejszych miast Imperium Rzymskiego i ośrodkiem administracyjnym prowincji: Hispania Citerior w czasach republiki oraz Hispania Tarraconensis po reformie cezara Augusta. Jako port wysyłający z pobliskich kopalni złoto, srebro i miedz, szybko bogaciła się i rozrastała. U schyłku okresu rzymskiego mieszkało tu ćwierć miliona ludzi.
W muzeum archeologicznym (2.40 euro) na Pla de Rei można zapoznać się z dużą kolekcją znalezisk odkopanych na terenie miasta. Już poza jego granicami znajduje się jedno z największych, znanych cmentarzysk chrześcijańskich - Museu Necr (albo de la Necropolis Paleocristiana).
Nad samym morzem leżą ruiny amfiteatru. Wejście do niego kosztuje , ale widać go doskonale z góry i można porobić zdjęcia nie kupując biletu wstępu. Na tym terenie postawiono potem mały kościół poświęcony męczennikowi - św. Fruktusowi, który zginął na jego arenie. Tuż obok zaczynają się rzymskie mury - najlepsza ich część jest przy Placa Santiago Rusinol. Na Pl. del Forum znajdziemy pozostałości forum.
Z nowszych zabytków godna polecenia jest zwłaszcza gotycka katedra z romańskimi drzwiami, budowana od XII do XIV w. Jeśli dysponuje się własnym środkiem transportu, można pojechać za miasto i zobaczyć imponujący akwedukt, nazywany El Pont del Diable.
Trzy godziny przed odlotem zainteresowałem się w końcu przejazdem na lotnisko - i tu klops! W niedziele autobusy nie jeżdżą. Owszem są kursy do miasta Reus, ale czy stamtąd coś jedzie, nikt nie miał pojęcia. Ostatecznie więc wziąłem taksówkę (22 euro).

Akrobaci, czy co?
Ciche uliczki
Mozaiki
Amfiteatr

Lot do Bristolu
Dzień siódmy, niedziela, 18.11.2007 – Reus aeropuerto
Lotnisko Reus okazało się wręcz lilipucie: najmniejsze, jakie dotąd widziałem. Tego dnia w rozkładzie był tylko jeden lot, właśnie do Bristolu. Odprawa poszła jednak sprawnie.
Zasięgnąłem od razu informacji na temat dojazdu do Barcelony: autobusy jeżdżą również tylko w dni powszednie !

Wreszcie Ingleterra e mi casa
Dzień siódmy, niedziela, 18.11.2007 – Bristol
Tydzień minął szybko i hiszpańskie wakacje się skończyły. Katalonia bardzo mi się spodobała. Z pewnością wrócę, zwłaszcza by zobaczyć Besalu i spędzić więcej czasu w Garrotxa i Andorze. A Barcelona? Dwa dni to o wiele za mało na to wspaniałe miasto.

Rafi Skórniewski
Z relacjami z innych podróży autora można zapoznać się na
http://vicealigator.geoblog.pl


strona: 1 | 2 | 3 | 4

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Hiszpania

Informacje o kraju: Hiszpania
Flaga - Hiszpania


  Andora

Informacje o kraju: Andora
Flaga - Andora



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki