| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Azja | data dodania: 2009-03-04 |
|
autor: Gacus, |
Japonia |
|
| ocena: 2.56 | przeczytano 275 razy |
Relacje pochodzi ze strony www.globtroteria.pl.
Pierwsze kroki w Krainie Krzaków (30.X.2008)
Kompletnie wyczerpani dogorywamy pierwszego dnia na
japońskiej ziemi. Lot minął spokojnie, organizmy
staneły na głowie, śniadanie o 2-giej w nocy, obiad
o 20-tej, wokół same japońskie twarzyczki, nie
licząc norweskiej reprezentacji w gimnastyce
artystycznej, pono c do Japonii co roku przylatuje
jedynie 6000 Polaków, w tym roku przyleci ich więc
prawdopodobnie 6003, bo my wylądowaliśmy już w
Nagoi, mogło być 6002, bo jednego z nas
prawdopodobnie wojsko wciąż ściga.

Na lotnisku technologie kosmiczne zaatakowały ze
wszystkich stron, było robienie zdjęć, było
pobieranie odcisków, był atak krzaków, poparty
niestety znikomą znajomością angielskiego przez lud
zamieszkujący te tereny, ale był również pociąg do
centrum Nagoi, ktorego nie powstydziłyby się
Polskie Koleje Państwowe. Do centrum Nagoi z
lotniska jedzię sie 54 minuty (870Y), tyle samo co
shinkansenem z Nagoi do Osaki, w której teraz
rezydujemy. Premierowy kurs shinkansenem wypadł
dość okazale, Łukasz otrzymał piękne kartki od
pewnej napotkanej przez niego bardzo dojrzałej
Japonki (95 wiosen), sam shinkansen leciał na nasze
oko około 230 km/h, przemierzając szczelnie
zabudowane tereny środkowego Honsiu, musi się w
końcu na Wyspach Japońskich zmieścić 120 milionów
ludzi.

Generalnie trochę nas przeraża liczba budynków,
szklanych wieżowców, betonowych dworców, piętrowych
autostrad, mikroskopijnych mieszkań i tego typu
atrakcji, oby od jutra było już tylko lepiej.
Trzeba się pogodzić z tym, że w Japonii wiele miast
ma po 60 i kilka lat, co jest także zasługą
Amerykanów, którzy bombardowali te rejony
regularnie podczas drugiej wojny światowej, dziś
zwiedzany zamek w Osace (wstęp 500Y) był rujnowany
od 1500 roku kilkakrotnie, swoją ostateczną postać
uzyskał w 1973 bodajże, co widać będzie na
zdjęciach (szklana winda prowadząca do środka).
Usypiamy wlaśnie grzecznie u znajomej Japonki,
grzecznie wymieniwszy wcześniej uprzejmości, ona
dostała kubki z Krakowa, my japońską wołowinę z
ryżem, spożywaną tylko za pomocą pałeczek, tu
używanie sztućców nie dość, że nie przystoi, to
jeszcze ich nie ma. Generalnie Japończycy NIE MOWIĄ
po angielsku, wiecznie się kłaniają i przepraszają,
nas dziś przepraszał i kontroler biletów i nasza
gospodyni, mocno przejęci kontaktami z
"gajdzinami", czyli Białymi w Japonii, których
praktycznie na ulicy nie widać. Pora do spania, ja
na łóżku, a 2 kolegów na tradycyjnych, dwuletnich,
japońskich matach, jutro Nara i jakieś skanseny pod
Osaką, ale to nie jest teraz najważniejsze na
świecie!
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|