PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2009-03-04      
autor: Gacus,

Japonia

ocena: 3.10przeczytano 882 razy


Dzwoni Łukasz do Buddy... (31.X.2008)

Dziś wizytowaliśmy miasto Nara. W czasach, kiedy w Japonii świetnie się powodziło, zmieniano stolicę wraz ze śmiercią cesarza, zaczynano calą zabawę od nowa. Nara była więc stolicą w latach 710-785, co nie przeszkodziło przez kilkadziesiąt lat nabudować pagod, świątyń, dzwonnic, itp. Potem ten kosztowny zwyczaj zarzucono, Kyoto, Edu i Tokio zostały stolicami na długie lata, a to ostatnie nawet do dziś. W Narze tytułowa historia zdażyła się w świątyni Todai-Ji, mieszczącej Wielkiego Buddę, dosyć wielkiego, bo mającego 16 m wysokości, zbudowanego ze złota i brązu, w proporcjach oczywiście 1 do 5000, bo złoto było już wtedy w cenie.

Nara
Świątynia, gdzie odbyła się akcja
Wielki Budda

Za posągiem Buddy (wstęp 500Y) znajduje się filar, a w tym filarze wydrążony otwór wielkości dziurki od nosa Buddy, kto przez tą dziurkę się przeciśnie, ten cudownym zrządzeniem stanie się oświecony. Damian postanowił podjąć wyzwanie, my mogliśmy co najwyżej potwierdzić, to co on chciał osiągnąć.

Dziurka Buddy

Nie przeszedł przez ucho, w momencie kiedy chciałem mu pokazać co i jak, stała się rzecz bardzo zła: firmowy telefon zsunął się z kurtki do wielkiej szkrzyni z podarunkami dla Buddy, skrzyni ONE WAY, bez możliwości otwarcia od zewnątrz. Aby potwierdzić czy to na pewno telefon, Łukasz postanowił do Buddy zadzwonić - tak, ze środka odezwał się charakterystyczny dźwięk - byłem w wielkich opałach! Na szczęście Budda wyciągnął pomocną dłoń w postaci swoich świątynnych strażników, po chwili pojawiło się ich kilku ze specjalną łapą o szerokości wystarczającej do wsunięcia do skrzyni - po 15 minutach udało się, telefon UPM-Kymmene byl w moich rękach, kara Buddy, do którego mniejszej świątyni nie chciałem wcześniej wejść, okazała się niezbyt surowa.

Nara
Japonki 
Narowski meleks

Trzeba przy tym napomknąć, że na wycieczce byliśmy z poznanym u naszej gospodyni Francuzem, pielęgniarzem w szpitalu psychiatrycznym, zakochanym w Japonii, bardziej japońskim niż cesarz, jego życie w Japonii to ciągłe ukłony i wymachiwanie pałeczkami, ale ogólnie chłop jest w porządku, oby tylko nie chciał w dalszą podróż udać się z nami. Ukłony to narodowa profesja w tym kraju, kiedy kontroler wchodzi do wagonu tylnym wejściem, najpierw przechodzi na sam przód, tam kłania się w pas i dopiero stamtąd zaczyna sprawdzać bilety, przypadkiem przy tym nie zauważając pod żadnym pozorem potencjalnego gapowicza, który tu chyba zresztą nigdy się nie pojawił, orpócz pewnie paru Polaków. Kolejarzy jest w tym kraju więcej niż psów, których notabene w ogóle tu nie ma, pociągi i tory widać dosłownie wszędzie, na każdym przystanku po kilku odprawiających pociągi, upychających ludzi, pociągi przyjeżdżają co kilka minut, shinkanseny co kilkanaście, szlabany są częściej opuszczone niż podniesione. Japończycy to synowie i córy kolejarzy. Ewentualnie kolejarzy i rybaków.

Rytualne oczyszczenie przed wejściem do świątyni
W alei lampionów
Spacer po Narze
Czytamy od prawej, nie pamiętam, czy też od dołu

Wracając do Nary - bardzo warto poświęcić jej jednodniową wycieczkę, kompleks świątyń położonych na wzgórzach obchodzi się 5 kilometrową drogą, wokół trasy spotkać można pareset wyluzowanych sarenek, kotków i innych ulubieńców Buddy, żadnego naciągactwa i naganiactwa, kulturalni i spokojni Japończycy chcą nieba przychylić, przypadkiem nie wchodząc "białemu" w drogę. Po drodze kilka przybytków, w których można napić się zielonej herbaty, która w Japonii wszędzie jest darmowa i oczywista jak woda, dobrze robi szczególnie po sushi, barów sushi w Japonii jest sporo, te z jeżdżącymi na taśmie talerzykami, zapełnianymi na bieżąco, serwują sushi na prawdę tanio, jakieś 120 Y, co daje aktualnie około 3,50 zł (100Y=2,80 zł).

Tak to w Nara jest
Nara
Nara - świątynie i sarenki

Po powrocie do naszej kanciapy dostaliśmy jeszcze zaproszenie na Halloween, swięto równie japońskie jak Manifestu Lipcowego, ale Amerykę tu lubią i chętnie małpują, boisk do baseballa tu wiecęj niż grzybów. Halloween w barze naszej gospodyni wypadł dość dobrze, średnia wieku oscylowała koło lat sześciu, na szczęście serwowano alkohole i uruchomiono bingo, ja z Damianem wygraliśmy po porcelanie, a Łukasz jak zwykle wyszedł na hazardzie najlepiej - wygrał plastikowe pudełko na banana, oczywiscie w kształcie banana!, rzecz niezbędna w codziennym życiu.

Łukasz ze swoim bananem
HC member Osaka
Każdy ma na co zasługuje

Nieśmiałe, aczkolwiek ładne Japonki udzieliły nam lekcji kaligrafii japońskiej, są 3 rodzaje alfabetów, kanji (z Chin, praktycznie nie do opanowania), hiragana (oparty na sylabach, da się zmęczyć w kilka miesięcy) i katakana (symbole zagranicznych słów, w tym naszych imion, Jacek, Damian i Łukasz). Ten ostatni już mieliśmy prawie opanowany, ale w knajpie została kartka z wykładem, więc motyla noga, kurczę pióro, ale znów nie wiemy jak się podpisać. Został nam tylko po Halloween chudszy portfel, standardowe ceny napitków to 500Y, na szczęście pizzę i jakieś pieczone ziemniaczki przyszły z baru jako prezent dla szanownych "gaijinow".

W kraju atomatów do piwa
Rowerowy parking miejski piętrowy

Tytułem ciekawostek, cała Japonia wypełniona jest automatami czy to z fajkami, czy to z napojami, w tym piwem, stoją one na łąkach, pod światyniami, na bulwarach i mostach, można w nich kupować napoje w wersji HOT lub COLD, puszki z kawą w tej pierwszej nie dało się w rękach utrzymać Jeszcze fajniejsze są piętrowe parkingi, podjeżdżasz samochodem w miejsce gdzie zasięg ma pseudowinda, która gdy wysiądziesz porywa twoje auto i sama szuka dla niego miejsca, układając samochody niczym drewniane klocki. Cool. Dobra, jest druga trzydzieści rano, pora w naszym pokoju wielkości mat czterech (w Japonii tak podaje się powierzchnię sypialni) zgaśic światło i macintosha, bo rano wyjazd do Kyto.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Japonia

Informacje o kraju: Japonia
Flaga - Japonia








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms