PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2009-03-07      
autor: kefirm, Miłosz Maślanka

Krym

ocena: 0.00przeczytano 155 razy


Na trasie naszego przejazdu był Gurzuf popularne miejsce wypoczynku rosyjskiej i ukraińskiej elity XVIII i XIX wieku. To tu znajduje się Czatyrdach skała o której Mickiewicz pisał w Sonetach Krymskich. Do Jałty dojechaliśmy w godzinach wczesno wieczornych. Jeszcze wieczorem udaliśmy się na spacer do centrum, aby zobaczyć życie nocne miasta , ale nie koniecznie posmakować je. Pogoda cały czas nam dopisywała mimo, że były to ostatnie dni września. Samo miasto moim zdanie jest trochę przereklamowane i nie wiem co przyciąga tam takie tłumy turystów. Rano świeży i wypoczęci znów pojechaliśmy zwiedzać. Tym razem w planie był pałac carski w Massandrze, rezydencja carska w Liwadii znana z przeprowadzonej tu Konferencji Jałtańskiej w 1945 r. i słynne Jaskółcze Gniazdo, XX wieczna niewielka budowla na szczycie skały nad samym brzegiem morza w której mieści się obecnie restauracja. W drodze powrotnej do hotelu zatrzymaliśmy się aby zobaczyć kipiącą złotem cerkiew Aleksandra Newskiego. Natrafiliśmy akurat na ślub. Jest to uroczystość tak długa, że trzeba mieć zdrowe nogi i kręgosłup żeby wystać ok. 2 godz. Wytrzymaliśmy tylko kilkanaście minut. Następnego dnia pojechaliśmy do Ałupki aby zobaczyć pałac Woroncowa, istna mieszanina stylów architektonicznych. Ale po parku wokół posiadłości warto pospacerować. Ale nie to było główną atrakcją tego dnia. Zdecydowaliśmy się zobaczyć Wielki Kaniom Krymski. Wielki należy czytać w cudzysłowiu. Należało wyjechać kolejką na Aj Petri wysokość ok.1200 m npm. Góra praktycznie wyrasta od brzegu morza. Mnie bardzo wyjazd na szczyt przypominał kolejkę na nasz Kasprowy Wierch. Jego wysokość względna na pewno nie jest wyższa. Na szczycie zimno, mgła ale na szczęście szybko się rozwiała i ukazała się u podnuża Jałta. Po przerwie na posiłek i lampkę dobrego muskatu w tatarskiej knajpce przyjechał wcześniej zamówiony miejscowy bus i udaliśmy się w kierunku kanionu. Teraz z kolei trzeba było stracić wysokość więc droga wiodła serpentynami ostro w dół. Kierowca jechał jak po A4. Dobrze, że mijaliśmy się tylko z kilkoma samochodami. Na miejscu okazało się że wstęp jest bezpłatny bo był już 2 października. Nie najlepiej oznaczona ścieżka wiodła buczynowym lasem. Po krótkiej dyskusji czy skręcić w prawo czy w lewo wybraliśmy tą niewłaściwą więc trzeba było wrócić do punktu spornego i wybrać drugi kierunek. Tym razem już bez błądzenia dotarliśmy do „wanny młodości” Temperatura wody ok.9 st. C podobno zanurzenie odmładza o 5 lat. Mino że trochę błądziliśmy to wycieczka się udała i wszyscy byli zadowoleni. Było już nie daleko do zachodu słońca kiedy zjeżdżaliśmy kolejką z Aj Petri a jeszcze czekał nas przejazd na nocleg do Bałakławy. Kilka razy pytając o drogę dojechaliśmy do hotelu. Rano czekało nas zwiedzania miasta a popołudniu wycieczka do skalnego miasta Mangup Kale. Bałakława jeszcze parę lat temu była miastem całkowicie zamkniętym dla turystów, ponieważ mieściła się tam baza Floty Czarnomorskiej. W nadmorskim wzniesieniu były wybudowany podziemne doki gdzie cumowały pochowane radzieckie okręty. I w Bałakławie nie brakuje ruin twierdzy, z których roztacza się ładny widok. Jak już wspomniałam na popołudnie była przewidziana wycieczka do Mangup Kale. Znów trochę przyrody i trochę historii. Na Mangup Kale przed wiekami istniało potężne państwo po którym zostały piętrowe jaskinie wykute w miękkich skałach. Wycieczka była przyjemna a wschód księżyca nad płaskowyżem piękny. Znów trochę zmęczeni ale zadowoleni wróciliśmy do hotelu. Rano wyjazd do Sewastopola. Na początek zobaczenie słynnej Panoramy Sewastopolskiej. Trzeba przyznać że robi wrażenie. Zdania były różne ale jak uważam, że jest ładniejsza od naszej Racławickiej a widziałam je obie w bliskim odstępie czasu, bo ok. miesiąca. Byłam zachwycona. Przedstawia obronę Sewastopola w czasie Wojny Krymskiej 1853-1854 Jest to rekonstrukcja prawie całkowicie zniszczonego obrazu w czasie II wojny światowej. Po dowolnym spędzeniu czasu pojechaliśmy do Chersonezu. Kto nie jest zwolennikiem tylu ruin i kamieni w jednym miejscu może to ominąć. Wieczorem dojechaliśmy do hotelu Bachczysaraju. Po śniadaniu na świeżym powietrzu podjechaliśmy na parking aby udać się na krótki spacer do skalnego miasta Karaimów Czufut Kale. Jest ono lepiej zachowane niż Mangup Kale. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Uspienskim Monastyrze- klasztorze wykutym w skale. W sąsiedztwie jest parę zagród mieszkalnych one też są wykute w skale. Na popołudnie mieliśmy przewidziane zwiedzanie Pałacu Chanów. Jak na ich podejście do zabytków to tu trzeba przyznać że jest to dość zadbane. Z pałacem związana jest historia nieszczęśliwej miłości, skutkiem czego jest płacząca fontanna. Po kolacji spożytej po turecku udaliśmy się w drogę powrotną. Po całonocnej jeździe rano dotarliśmy do Odessy. Odessa powitała nas mglistą, deszczową pogodą. Nie warto było błąkać się w taką pogodę. Zaliczyliśmy więc słynne schody, wypiliśmy kawę i dalej w drogę. Po monotonnej jeździe koło południa dojechaliśmy do Humania, gdzie zatrzymaliśmy się aby zobaczyć i pospacerować po słynnym kompleksie parkowo-pałacowym Potockich. I to już był ostatni przystanek na zwiedzanie. Teraz już nocleg w Winnicy i po śniadaniu przejazd w kierunku granicy w Korczowej i ostatnie spotkanie z miejscową milicją.

Serdecznie zapraszam na:

http://www.trekearth.pl/uzytkownicy/kefirm
http://picasaweb.google.co.uk/kefirm


strona: 1 | 2 | 3

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Ukraina

Informacje o kraju: Ukraina
Flaga - Ukraina



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki