PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Polska data dodania: 2009-03-07      
autor: kefirm, Miłosz Maślanka

Karpacz i okolice

ocena: 3.09przeczytano 1447 razy

















Pociąg pospieszny „Szyndzielnia” z Bielska Białej do Wrocławia wjedzie na tor 2 przy peronie III. Tak to się właściwie zaczęło. Był 1 września, kiedy to wszystkie dzieci, małe i większe idą pierwszy raz do szkoły po okresie wakacyjnym. Tyle, że to była sobota.
Ja rozpoczynałem swą podróż do Karpacza, w Sudety, w Karkonosze, ale i nie tylko.
Pogoda była typowo lub nietypowo wrześniowa, mało letnia a bardziej jesienna, czyli szary ponury, deszczowo zapowiadający się poranek. Koniec wakacji sprawił, że i pociągi opustoszały, co pozwoliło mi zająć cały przedział dla siebie i dla plecaka, o którego podniesieniu na górną półkę w pojedynkę raczej nie było mowy. Jechaliśmy więc ramie w „ramie”. Tak czy siak wkrótce usnąłem, bo któż to widział w wolny dzień wstawać o wschodzie słońca. Do Wrocławia dotoczyłem się, choć to słowo nabierze innego znaczenia, tuż po 10 z niewielkim opóźnieniem. Nie ma się co czepiać w końcu na tak długiej trasie 15 min spóźnienia to w przypadku PKP punktualność godna szwajcarskiego zegarka.
Po niedługim oczekiwaniu załadowałem się na pokład „Wikinga” jadącego ze Szczecina do Szklarskiej Poręby. Jeszcze tylko pani przez megafon na dowidzenia powiedziała, że „Wiking” jedzie z ominięciem stacji Kąty Wrocławskie i Jaworzyna Śląska przez Kłodzko.
Pomyślałem, że mnie to i tak wszystko jedno byle do Jeleniej Góry. Niestety błąd. Prawdziwą przejażdżkę czas zacząć. Planowany czas jazdy z 3h 23 min wydłużył się do prawie 5h 30 min. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Przejazd przez Kotlinę Kłodzką, u podnóża Gór Sowich i między Górami Wałbrzyskimi a Kamiennymi zapewniał bardzo ciekawe wrażenia widokowe. Mosty na wysokości wierzchołków drzew, liczne tunele w kompletnie nieoświetlonym pociągu pozwalały przenieść się wiele lat wstecz, kiedy to pokonanie 360 km było wyprawą trwającą przeszło 11 h. Otwieranie okna, by dojrzeć przysłowiowe światełko w tunelu też nie miało sensu, ponieważ były one zbyt długie na to, ściana znajdowała się zbyt blisko pociągu i należało uważać, a poza tym przedział przesiąkał spalinami lokomotywy, jako że odcinek przeze mnie pokonywany nie posiadał trakcji elektrycznej, co dodatkowo pozwalało odczuć świat zamierzchłej przeszłości. Jak już wspomniałem pokonanie tego odcinka wcale nie było takie złe mimo ogromnego opóźnienia tym bardziej że na między Kłodzkiem a Wałbrzychem nie kursują już pociągi osobowe, więc czułem się troszkę wyróżniony, że udało mi się przebyć tą trasę pociągiem, momentami spalinowym. Niestety każda podróż czy dłuższa czy krótsza musi się kiedyś skończyć i tak oto dworzec w Jeleniej Górze wita. Dobrze, że bus do Karpacza za 8 zł stał tuż przed dworcem, co zaoszczędziło mi spacerów po mieście z ciężkim plecakiem. Po kilku minutach jazdy wysiadam przy kościele w centrum miasta skąd już dosłownie dwa kroki do kwatery, w której mamy nocleg, czyli „Willi Celina” przy ulicy Kościelnej.



strona: 1 | 2 | 3

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 







© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms