| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa |
data dodania: 2009-03-07
|
|
autor: kefirm, Miłosz Maślanka |
Kraje Nadbałtyckie, Finlandia, Alandy, Szwecja |
|
| ocena: 0.00 | przeczytano 410 razy |
Po tych dwóch dniach lenistwa pojechaliśmy troszkę na południe do Yyteri, gdzie mieliśmy zarezerwowany camping, tak jak w Helsinkach od dnia następnego i ponownie okazało się, że nie ma miejsca. Korzystając jednak z uroków tego miejsca, wybraliśmy się na pobliską plażę. Bardzo szeroka, ze złotym piaskiem a co najważniejsze spokojna mimo tłumów. Nie było hałasu, przekrzykiwania się czy obsypywania piaskiem przez biegające dzieci. Niestety dało się zauważyć, że Finowie to naród bardzo otyły. Zrozumieliśmy już skąd się wzięły zaokrąglone tu i ówdzie postacie muminków. Kolejny, krótki przystanek w Pori, w którym nie ma nic szczególnego, jednak będąc w pobliżu warto było wstąpić i się o tym przekonać.
Następnego dnia przyszedł czas na Raume, miasto położone 50km. na południe od Pori. Zdecydowanie warto się tutaj zatrzymać i przespacerować po starym mieście. Znajduje się tu bowiem najstarsza zwarta zabudowa w Finlandi, pochodząca z XVIII i XIX w. a w 1991 r. wpisana na listę Światowego Dziedzictwa Narodowego UNESCO. Drewniane i kolorowe domy, typowe w krajobrazie fińskim, w tym wypadku dodatkowo stare, położone wzdłuż wąskich brukowanych uliczek tworzą niepowtarzalny, ciepły klimat i zachęcają do spaceru pośród nich. Tego dnia wstąpiliśmy do kolejnego z parków narodowych – Kurjenrahka , który oczywiście nie wyróżniał się niczym szczególnym, oprócz tego, że jego obszar obejmuje lasy i jeziora, co raczej nie dziwi zważywszy na fakt, że Finlandia to 188 tys jezior, a 70% powierzchni kraju to właśnie lasy. Temu też każdy leśni zakątek doskonale nadaje się do wypoczynku i ucieczki od cywilizacji. Park był oczywiście dobrze oznaczony, a poprzez jego tereny wiodły liczne ścieżki przyrodnicze. Tuż obok parkingu czekał już na nas grill wraz z drzewem i gazetami na rozpałkę, a nad brzegiem pobliskiego jeziora stała sobie sauna, która zachęcała nielicznych tutaj turystów do skorzystania z niej.
W Turku i okolicach, mimo kilku campingów, znalezienie noclegu nie powiodło się i musieliśmy w tym celu wjechać kilka kilometrów w stronę archipelagu do Pargas (Parainen),
jedynego miasta w Finlandii otoczonego ze wszystkich stron wodą, w którym to i tak jedyne co nam pozostało to rozłożyć namiot i ponownie się nie wyspać.W samym Turku nie byliśmy długo, zobaczyliśmy tylko słynną średniowieczną katedrę, liczącą sobie ponad 700 lat, oraz zamek sięgający 1280 r. Miasto utraciło status stolicy w 1812 r. z decyzji cara na rzecz Helsinek, ponieważ było politycznie i geograficznie zbyt blisko Szwecji, co jest widoczne do dnia dzisiejszego. Znaki drogowe coraz częściej jako pierwszą nazwę miejscowości pokazują tą szwedzką, a na ulicach można częściej usłyszeć szwedzki..
Archipelag Fiński, lub Archipelag Turku składa się z wielu większych i mniejszych wysepek szkierowych, które połączone 12 mostami i 9 promami tworzą przepiękny 200 km. szlak.
Warto poświęcić choćby dwa dni i przebyć go rowerem, po drodze zatrzymując się w mijanych wioskach oferujących regionalne specjały i wszelakie atrakcje. Wszystkie promy między wyspami są darmowe i są one koloru żółtego. Warto jednak przed wyjazdem zaopatrzyć się w najbliższym biurze turystycznym lub campingu w mapę i rozkład rejsów.
Jeśli jednak ktoś wybiera się na Wyspy Alandzkie tak jak my, warto zarezerwować sobie prom właśnie z Korpo bądź Vuosnainen na archipelagu. Ceny są o wiele niższe i do Overo można płynąć już za 20 € skąd kursują darmowe promy na główną wyspę. My niestety nie mieliśmy rezerwacji i do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy czy się załapiemy na ten rejs, dlatego też do oddalonego o 30 min od Overo Lagnas popłynęliśmy za 77 €. Jeśli ktoś ma lęk przed otwartą przestrzenią na morzu może się pocieszyć, że prawie całe 5h płynie się pomiędzy szkierowymi wysepkami, co momentami naprawdę wygląda groźnie gdy statek płynie prosto na wyspę i tuż przed nią skręca. Tak więc w razie czego wystarczy przepłynąć kilkadziesiąt metrów i będziemy uratowani.
Ceny na Alandach wbrew pozorom nie były wyższe niż na kontynencie i za camping trzeba było zapłacić również w granicach 50 €. Jedynie w sklepach można było odczuć, że jest troszkę drożej. My natomiast zwiedzanie wysp rozpoczęliśmy od ich niewielkiej stolicy liczącej ok. 10 tys. mieszkańców– Mariehamn. Główne centrum mieści się praktycznie przy jednej ulicy - Torggatan, przy której to znajduje się wiele sklepów, nie tylko z pamiątkami, poczta, banki oraz biblioteka przy Strandgatan Kilka minut drogi piechotą, w pobliżu terminali promowych można zobaczyć zacumowany największy w dziejach handlowych żaglowiec Pommern mogący zabrać 4000 ton na pokład. W sezonie letnim jest on udostępniony do zwiedzania. W razie jakichkolwiek pytań odnośnie samej stolicy bądź wysp, można udać się do informacji turystycznej położonej w pobliżu centrum przy ulicy Storagatan 8. Udając się od portu troszkę na wschód bocznymi uliczkami można dotrzeć do położonej na wzgórzu latarni morskiej skąd rozpościera się ładny widok na pobliskie wysepki oraz ogromne promy stojące przy nabrzeżu. Wyjeżdżając już z miasta ciekawym widokiem były salony samochodowe znajdujące się w tradycyjnych skandynawskich, drewnianych domach, a nie jak w pozostałej części Europy przeszklone, kilkupiętrowe gmachy. Wyglądało to troszkę komicznie, a owe salony przypominały zwykłe, kolorowe stodoły. Jadąc na północy drogą nr 2 tuż za miejscowością Godby jest ciekawie prezentująca się kawiarnia wraz z wieżą widokową, która zbudowana została na skale pod którą przebiega droga. Jadąc dalej można dotrzeć do miejscowości Sund i zobaczyć ruiny zamku Kastelholm – najsłynniejszego zabytku Alandów. Są to XIV wieczne fortyfikacje z okresu przynależności do Szwecji.
W Gecie na północnym-zachodzie wyspy, obok restauracji Soltuna rozpoczyna się piękna ok. 5 km ścieżka przyrodnicza w stronę morza wiodąca na zmianę lasami, po kamieniach czy wzdłuż skalnych grot. Warto jednak zwracać uwagę na znaki aby się nie zgubić. Co jakiś czas są także tabliczki z opisami mijanych tworów skalnych i legendami z nimi związanymi.
W Eckero na zachodzie wyspy ciekawym zobaczenia jest muzeum łowiectwa i rybołówstwa, muzeum poczty i szlaku pocztowego oraz 2,5 km safari, po którym poruszając się samochodem można zobaczyć dziki, strusie, jelenie, gęsi i wiele innych gatunków zwierząt.
Dla nas jednak Eckero było miejscem gdzie za 22€ popłynęliśmy do Szwecji do Grisslehamn skąd już tylko zaledwie 110 km do Sztokholmu, który to odwiedziliśmy późnym popołudniem, tak więc odpadł problem parkowania w centrum miasta. Co ciekawsze, auto zaparkowaliśmy tuż obok miejsca zastrzelenia w 1986 r. premiera Szwecji Olafa Palme, które to zabójstwo w ówczesnych czasach wywołało ogromny szok w samej Szwecji, która jest uważana za bardzo bezpieczny kraj.
Co prawda w Szwecji obowiązywał już taki sam czas jak w Polsce, jednak mimo tego zmierzch nie chciał nadejść wiele wcześniej, ale nawet mimo tego nie mieliśmy wiele czasu na zwierzanie miasta. Wybraliśmy się jedynie na krótki spacer w stronę centrum na nabrzeże Nybroviken skąd odpływają łodzie w kierunki Djugarden i Fjaderholmarna. Zobaczyliśmy jeszcze kawałek wyspy Djugarden oraz zacumowane w pobliżu jachty. Jednak chyba największe wrażenie tego dnia wywarła na mnie wystawa kilkudziesięciu zdjęć znanego fotografa Steva Bloom’a. Znalezienie kampingu nie było wcale sprawą łatwą i dopiero po jakimś czasie udało nam się znaleźć jeden, który i tak nie miał żadnych domków do wynajęcia, a nie chcieliśmy powtarzać nieprzespanej nocy w namiocie. Jednak po długich pertraktacjach, udało nam się za zaledwie 40 krn przespać w pomieszczeniu, które wyglądało na budkę strażniczą, nie tylko dlatego, że mieściło się tuż przy bramie, ale także rozmiarami ją przypominało. Następnego dnia powróciliśmy do Sztokholmu w celu bardziej gruntownego zwiedzenia go, jednak udało nam się tylko zobaczyć zmianę warty na zamku królewskim, która wyglądała dość komicznie w porównaniu np. z zasadniczymi anglikami. Jak dało się bez problemu zauważyć szwedzcy gwardziści podchodzą do tej uroczystości bardziej na luzie, co przejawia się w ich swobodnym zachowaniu, oraz chyba przede wszystkim tym, że w czasie samej ceremonii w pewnym momencie nie maszerują oni równo, lecz…podskakują z nogi na nogę co oczywiście wywołuje śmiechy licznie zgromadzonych turystów. Z przyczyn takich a nie innych odwołaliśmy zwiedzanie dalszej części miasta i skierowaliśmy się już na południe kraju. Należy jednak dodać, że Sztokholm jest bardzo dobrze oznaczony, co prawda posiada wiele rozjazdów, tuneli i aż 57 mostów, czego raczej można się spodziewać po mieście położonym na 14 wyspach, ale przejazd przez nie należy do bardzo przyjemnych, być może z tego względu, że miasto wygląda bardzo pięknie, a stare budynki dodają mu niezwykłego uroku. Jadąc na południe pogoda stawała się coraz lepsza i słońce zaczęło mocniej przygrzewać, dlatego też postanowiliśmy zatrzymać się na Olandi - wyspie, którą z lądem łączy most długości 6 km. Już w Kalmarze, gdzie zaczyna się ów most zaczęliśmy szukać noclegu, jednak jak przypuszczaliśmy, tak też się stało. Wszystko zajęte. Niestety na Olandi sytuacja ta się powtórzyła, ale pewna pani recepcjonistka oszczędziła nam jeżdżenia od campingu do campingu w poszukiwaniu noclegu i sama nam znalazła. Obok placu treningowego dla czworonogów ciekawa była cena za noc, (800 kr) taka odmienna od poprzedniej. Następnego ranka objechaliśmy z grubsza prawie całą wyspę pomijając jednak troszkę północnej jej części, która jak się potem okazało była równie ciekawa. Spokojnie można stwierdzić, że na wyspie jest znacznie więcej starych wiatraków niż powinno, oraz zacząć się zastanawiać dlaczego to Holandia zwana jest krajem wiatraków. Warto dobrze zgłębić całą wyspę ponieważ kryje ona w sobie wiele urokliwych zakątków, przyrodniczych oraz historycznych miejsc. Na tak małym obszarze jest wszystko czego pragniemy. Na zachodnim wybrzeżu udaliśmy się jeszcze pod zamek, tłumnie oblegany przez turystów. Przejechawszy most, znaleźliśmy się ponownie po jego drugiej stronie – w Kalmarze. Również tutaj znajduje się zamek, którego historia rozciąga się 800 lat wstecz, a jego obecny wygląd pochodzi z XVI w. Tuż jest park miejski, do którego będąc na zamku nie można nie wstąpić. Przy rynku mieści się barokowa katedra, uważana za najładniejszą w całej Szwecji. Jeśli zostanie chwila wolnego czasu można również udać się na stare miasto, także tuż obok zamku. Wzdłuż ulic wręcz narzucają się nam domu pięknie ukwiecone pochodzące z okresu XVII i XVIII w.
Ostatnim już miastem Szwedzkim, które zobaczyliśmy była Karlskrona. To właśnie stąd płynie prom do Gdyni. W porcie gdzie było już troszkę Polaków, można było odczuć taką dziwną atmosferę. W całej Skandynawii gdzie można było posługiwać się językiem polskim bez obaw bycia podsłuchanym. Tutaj natomiast czuło się po prostu mniej bezpiecznie. Prom wypływał o dopiero o 21, a odprawa rozpoczynała się godzinę wcześniej, więc mieliśmy jeszcze wystarczająco dużo czasu na ostatnie zakupy, oraz nie dość, że przepyszne to w dodatku ogromne lody. Co prawda czas oczekiwania w kolejce wynosił ok. 30min jednak warto było. Tuż po 21, z lekkim opóźnieniem wjechaliśmy na pokład promu Stena Baltica
i chwile potem w blasku zachodzącego słońca opuszczaliśmy Skandynawię.
Po 10 godzinach rejsu doświadczyliśmy jeszcze na koniec prawie godzinnej kolejki przy odprawie paszportowej, a na drogę powróciło niespotykane przez nas od prawie
3 tygodni zamieszanie, nadmierna prędkość i brak kultury.
Co prawda powrót do domu troszkę nam się jeszcze przeciągnął krótkim pobytem na Kaszubach oraz wizytą w Toruniu to jednak w końcu dotarliśmy szczęśliwie. W ciągu tych 19 dni przejechaliśmy 4549 km po asfalcie i szutrze, w słońcu i burzy. Przemieszczaliśmy się
9 promami oraz niezliczoną ilością mostów. Zwiedziliśmy 5 państw i 4 stolice plus Alandy.
Zobaczyliśmy wiele zabytków i jeszcze więcej kościołów. Wypoczywaliśmy w otoczeniu przyrody, w miejscach gdzie słońce nie bardzo chciało zachodzić.
Krótko mówiąc – polecam każdemu.
Serdecznie zapraszam na:
http://www.trekearth.pl/uzytkownicy/kefirm
http://picasaweb.google.co.uk/kefirm
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
|
|
|