1
 

    PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Ameryka Północna data dodania: 2008-01-11      
autor: bea,

Kuba - wyspa, która powinna być rajem

ocena: 3.71przeczytano 2608 razy


Krzysztof Kolumb przybył na Kubę 28 października 1492 roku i napisał: "Wyspa ta zaprawdę jest najpiękniejszą ziemią, jaką widziało ludzkie oko". My udajemy się w jego ślady 515 lat później.

Hawana przywitała nas po 17 godzinach podróży (w tym ponad dwie godziny lotu do Paryża, cztery godziny oczekiwania na samolot w Paryżu i 9,5 godziny lotu na Kubę) pogodnym popołudniem. Na naszych zegarkach była północ, a 6 godzin różnicy czasu spowodowało, że znów mieliśmy 18.
W czasie przejazdu do hotelu zwraca naszą uwagę brak jakichkolwiek reklam. Zastępują je rewolucyjne hasła.
Zatrzymaliśmy się w hotelu Vedado w dzielcy Vedado. Po kolacji poszliśmy spacerem do Hotelu National de Cuba, żeby wymienić pieniądze (za 1 euro dostajemy 1,25 CUC; gdybyśmy mieli dolary musielibyśmy zapłacić 10% podatek). Tam po raz pierwszy spotkaliśmy się z wszechobecnymi (o tym dowiemy się jutro i każdego następnego dnia) zdjęciami Fidela, Camilo i przede wszystkim Che z okresu rewolucji. Hotel zachwyca zachowaną atmosferą lat trzydziestych. Gościł w swych murach wielkich tego świata. W barze na parterze znajdują się zdjęcia słynnych gości, w tym legendarnych członków mafii, którzy w 1930 roku sfinansowali jego budowę. Z tarasu położonego w ogrodzie wspaniały widok na Malecon.

Hotel National de Cuba
Skrzynka pocztowa w Hotelu National de Cuba - można do niej wrzucać listy z pięter
Malecon z tarasu Hotelu National de Cuba




5 października 2007

Wyjeżdżając z Hawany pierwszy raz jedziemy przez słynny Malecon - siedmiokilometrową promenadę wzdłuż wybrzeża łączącą Habana Vieja (Starą Hawanę), Vedado i Centro Havana. Jest to popularne miejsce spacerów.
Mijamy dzielnicę Miramar. To najbardziej elegancka część stolicy. Dużo tu zieleni, zadbane wille z początku XX wieku, swe siedziby ma tu większość ambasad i konsulatów. Plotki mówią, że w tej dzielnicy mieszka Castro, ale nikt tego nie wie na pewno.
Udajemy się do prowincji Pinar del Rio. To stąd pochodzi najlepszy kubański tytoń, co oznacza najlepszy na świecie. Prowincja ta uważana jest za "najmniej rewolucyjną". Jej główne atrakcje to mogotes, plantacje tytoniu, jakinie i góry.
Zwiedzamy farmę orchidei. Rosną sobie na trawnikach, na drzewach (70%). Wiele z nich właśnie kwitnie (dzięki temu, że jesteśmy na zakończenie pory deszczowej; w lipcu nie zobaczylibyśmy żadnych kwiatów). Niektóre zachwycają na pierwszy rzut oka, inne robią wrażenie skromnych i ich urodę i finezję widać dopiero po bliższym przyjrzeniu się. Oprowadzający nas przewodnik zwraca naszą uwagę na gatunki endemiczne. Jest z nich szczególnie dumny. Poza orchideami zachwyca nas bogactwo i wielkość innych roślin. Wszystko wydaje się absurdalnie duże i jest niesamowicie zielone.
Kolejny punkt to Valle de Vinales. Dolina jest parkiem narodowym o powierzchni 21,6 tys. ha. Z tarasu widokowego podziwiamy, jak z płaskiej, czerwonej ziemi wystają mogoty, czyli gigantyczne wapienne ostańce. Porośnięte zielenią resztki liczących miliony lat wapiennych gór. W ich wnętrzach podziemne wody wydrążyły liczne jaskinie. Mogotes to siedziba wielu endemicznych roślin (np. palmy korkowej, palmy górskiej) i ptaków.
Cueva del Indio to jedna z jaskiń, odkryta w 1920 roku. Przed wejściem trzech panów stoi przy urządzeniu, które wygląda jak mały magiel. Okazuje się, że przy jego pomocy wyciskają świeży sok z trzciny cukrowej. Próbujemy - jest słodki, ale nie za bardzo, orzeźwiający, smaczny.
Największą atrakcją jaskini jest to, że najpierw idzie się pieszo, a później płynie małą motorową łódką. Najładniejszy jest moment, gdy pojawia się jasne wyjście z jaskini, przesłonięte zwisającymi roślinami. Wieczorami można oglądać wylot nietoperzy, które licznie zamieszkują jaskinię. Wypływamy na zewnątrz. Tam Kubańczyk robi i sprzedaje kapelusze, koszyki i świerszcze z liści trzciny cukrowej.
Na mogote Dos Hermanas w 1962 roku Lovigildo Gonzales namalował Mural de la Prehistoria. Jest to ogromne malowidło przedstawiające w symboliczny sposób ewolucję - od amonitów przez dinozaury do człowieka.

Jeden z tysięcy kwitnących storczyków
Mogoty w Valle de Vinales
Panowie wyciskają sok z trzciny cukrowej
Mural de la Prehistoria


Wracając zatrzymujemy się w zupełnie nie turystycznym miasteczku Vinales. Położone jest ono w dolinie w Sierra de los Organos. Wzdłuż głównej ulicy rosną drzewa i stoją drewniane kolumnady. Toczy się normalne życie, dzieci wracają ze szkoły, w kościele ćwiczy chórek, kobiety robią zakupy. Przy głównym placu stoi Iglesia del Sagrado Corazon de Jesus z 1888 roku.
Poznajemy specyfikę kubańskiego handlu. Są dwa rodzaje sklepów - za peso, w których wypłacane są pensje i za peso wymienialne (CUC). Pierwsze z nich są prawie puste, brudne i szeroko otwarte. Drugie są klimatyzowane i zaopatrzone podobnie jak przeciętny sklep wiejski w Polsce. W pierwszych z nich kupuje się na kartki i tanio. W drugich kawa kosztuje jedną czwartą pensji.

Centralna ulica Vinales
Tyle towaru jest w sklepie na kartki


Wracamy do Hawany i wieczorem schodzimy do hotelowego baru. Ktoś gra na gitarze. Nagle jeden z gości wstaje i zaczyna śpiewać. Nikt się nie dziwi, otrzymuje brawa, bo głos ma rzeczywiście imponujący. Muzyka jest drugą rzeczą, która na Kubie nas nie opuszcza.

6 października 2007

Po wczorajszym relaksowym dniu udajemy się na zwiedzanie Hawany. Czasu nie mamy dużo, więc czeka nas trudny dzień.
Zaczynamy od prezydenckiego pociągu, który na Kubie jest od 1912 roku, a wybudowany został w 1902 roku w USA. Ogromny wagon składa się z pomieszczenia dla ochrony, sypialni prezydenta, pokoju dla gości lub dzieci, salonu, kuchni z lodówką, łazienek i pomieszczeń dla obsługi. Wszystko w najlepszym gatunku i pięknie wykonane. Po rewolucji korzystał z niego Fidel Castro.
Nie można nie zobaczyć Plaza Vieja. Tu najbardziej widać, że Hawana w 1982 roku została wpisana na Listę Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO i przy pomocy zagranicznego kapitału po latach zaniedbania przewracany jest jej dawny blask. Stające przy placu hiszpańskie budynki kolonialne z balkonami są odrestaurowane (poza jednym, przy którym zaczynają się prace). Zdjęcia umieszczone na tablicy pokazują, jak były zniszczone przed renowacją. Plac ten został wyznaczony w 1559 roku i nosił wtedy nazwę Nowego Placu. Do XIX wieku był to główny plac miasta. Na placu i w okolicznych uliczkach w odnowionych budynkach pojawiają się kawiarnie, galerie sztuki, hotele. Na placu jest fontanna.
Na placu św. Franciszka zwraca uwagę przede wszystkim Basilica Menor de San Francisco de Asis, czyli kościół zakonu franciszkanów. Wybudowany został w XVI wieku i robi wrażenie budowli obronnej. Dziś mieści się w nim sala koncertowa, w której odbywają się koncerty muzyki chóralnej i kameralnej.
Przed kościołem na chodniku pomnik mężczyzny, który stał się legendą miasta, a kilkadziesiąt lat temu rzeczywiście chodził po hawańskich ulicach. Mówi się, że był to majordomus, który został oskarżony o kradzież klejnotów pani domu, skazany i zamknięty w więzieniu. Po latach pani domu wyznała na łożu śmierci, że to ona ukradła kosztowności, aby spłacić swego kochanka. Majordomus wyszedł z więzienia, lecz wcześniej stracił w nim zmysły.
Plaza de Armas leży w środku kolonialnego centrum miasta. Otoczony jest barokową zabudową i porośnięty drzewami. Powstał w XVII wieku na miejscu dawnego Plaza Mayor - centrum życia religijnego, administracyjnego i wojskowego. W XVIII i XIX wieku było to ulubione miejsce spacerów i przejażdżek powozami hawańczyków. Na środku placu stoi posąg Carlosa Manuela de Cespedes. Pod drzewami liczne stragany oferują antykwaryczne książki. Rzuca się nam w oczy okładka biografii Marii Curie Skłodowskiej.
Przy placu stoi Castillo de Real Fuerza - XVI-wieczny zamek będący najstarszą budowlą militarną w Hawanie. Wzniesiony został dla obrony miasta przed piratami. Na szczycie widnieje symbol stolicy - La Giraldilla. Statua brązowa przedstawiająca Ines de Bobadillę daremnie czekającą na swego męża Hernanda de Sota, hiszpańskiego gubernatora, który w 1542 roku zginął na Florydzie w walce z Indianami.
Tuż obok znajduje się El Tempte - mały klasycystyczny kościółek z 1828 roku. Przed kościołem kolumna upamiętniająca miejsce, gdzie w 1519 roku po raz pierwszy odprawiono pod drzewem mszę świętą. Rosnące obok drzewo pochodzi z późniejszego okresu.
Z drugiej strony placu stoi barokowy Palacio de los Capitanes Generales. Powstał on w 1780 roku i od początku mieszkali w nim hiszpańscy gubernatorzy i prezydenci. Obecnie znajduje się w nim muzeum historyczne Hawany ze zbiorami dziewiętnastowiecznych mebli i przedmiotów. Bardzo piękne. Na dziedzińcu stoi posąg Krzysztofa Kolumba i rosną palmy.
Na Plaza de la Catedral wyróżnia się barokowa wapienna fasada Katedry San Cristobal. Budowę świątyni rozpoczęli jezuici w 1748 roku, a gdy ich wygnano budowę dokończył w 1789 roku hiszpański rząd kolonialny. Do 1898 roku spoczywały tu prochy Krzysztofa Kolumba, które obecnie znajdują się w Santo Domingo. Po placu chodzą kobiety w barwnych strojach z czasów kolonialnych i chętnie fotografują się z turystami (za 1 cuc).

Plaza Vieja
To ostatnia zniszczona kamienica na Plaza Vieja
Kościół zakonu franciszkanów
Kubanki
I to też Kubanki
Krzysztof Kolumb na dziedzińcu Palacio de los Capitanes Generales
Krużganek Palacio de los Capitanes Generales
Katedra San Cristobal


Na lunch jedziemy do pobliskiego Cojimar, gdzie w porcie Hemingway trzymał swoją łódź El Pinar. Miejscowość biedna; jedyny porządny budynek to restauracja La Teraza, w której bywał pisarz. Na ścianach zdjęcia jego samego i w towarzystwie Fidela Castro z zawodów w połowach marlinów. Na placu nad morzem stoi popiersie pisarza, które zostało ufundowane przez rybaków z Cojimar. Legenda mówi, że na wykonanie odlewu przeznaczyli oni kotwice swych łodzi. Hemingway tęsknie patrzy na ukochaną zatokę. Tuż obok mała XVII-wieczna twierdza zaprojektowana przez Giovanniego Battistę Antonellego, architekta Castillo del Marro.

Jedno z ulubionych miejsc Hemingwaya
Dzieci w Cojimar nie mają zbyt wielu zabawek
Popiersie Hemingwaya w Cojimar


Posileni wracamy do Hawany. Zaczynamy od krótkiej wizyty w Castillo del Marro. Zbudowany w XVII wieku był ważnym ogniwem hiszpańskich fortyfikacji. Na zamku jest 12 armat noszących imiona apostołów. Z tarasu roztacza się przepiękna panorama Hawany z wejściem do portu i starówką.
Kolejny element intensywnego dnia to Capitolio. Z jego schodów zachwycający widok na Paseo de Marti - szeroki bulwar podobny do Las Ramblas w Barcelonie. Chwilami wydaje się, że czas się tutaj zatrzymał - samochody z lat pięćdziesiątych, powozy konne, kolorowy, rozbiegany tłum ludzi na tle budynków kiedyś pięknych, dziś nadal pięknych, lecz ogromnie zniszczonych. To jedno z najruchliwszych miejsc w stolicy. W całej Hawanie jeździ dużo fantastycznych aut z lat przed rewolucją, lecz nigdzie nie ma ich takiego nagromadzenia jak tutaj.
Kapitol zbudowany w 1929 roku przez dyktatora Machado na wzór Kapitolu waszyngtońskiego zaskakuje są wielkością i przepychem. Do rewolucji w 1959 roku był siedzibą parlamentu. W holu ogromna rzeźba przedstawiająca Kubę, a u jej stóp miejsce, od którego mierzone były wszystkie odległości na Kubie. Kiedyś tkwił w nim diament, dziś jego imitacja.
Stąd kilka kroków do Gran Teatro de la Habana i do Parque Central z pomnikiem Jose Martiego. W parku mężczyźni głośno i z zaangażowaniem dyskutują o wynikach rozgrywek baseballu, który jest sportem narodowym. Kierujemy się do Floridity, czyli kolejnego nawiedzanego przez Hemingwaya lokalu. Tutaj sam mistrz siedzi przy barze i turyści w kolejce stoją, by się z nim sfotografować. My też.

Widok na Hawanę z Castillo del Morro
Paseo de Marti
Kapitol
Hol Kapitolu
Z Hemingwayem we Floridita




strona: 1 | 2 | 3 | 4

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Kuba

Informacje o kraju: Kuba
Flaga - Kuba








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms