PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Azja data dodania: 2009-03-08      
autor: Gacus,

Liban i Syria

ocena: 3.09przeczytano 526 razy


Strona autora relacji: www.globtroteria.pl

Historia Bliskiego Wschodu od dawien dawna pełna była pełna krwawych wydarzeń, zajadłych wzajemnych wrogości, podstępnych spisków. Od 1943 roku, kiedy to Syria ogłosiła swą niepodległość, naliczyłem w tym kraju 6 zamachów stanu, ciągłe przechodzenie spod wpływów brytyjskich pod francuskie oraz kilkakrotne wznawianie i zakończanie konfliktu z Izraelem, z którym notabene do dzisiaj Syria jest w stanie wojny. Całą litanię przeróżnych nieszczęść, do dziś dotykających ten rejon, zapoczątkowała okupacja Wzgórz Golan z 1967 roku. Potem było już tylko gorzej: wojna izraelsko-arabska, wojna izraelsko-syryjska, wojna domowa w Libanie 1975-1990, permanentne bombardowanie obozów palestyńskich ... Biorąc dziś do ręki gazety (a właściwie przeglądając internetowe archiwa Gazety Wybiórczej), można odnieść wrażenie, że sytuacja nie zmieniła się. Od lutego zeszłego roku, kiedy to dokonano morderstwa byłego premiera Libanu Rafika Haririego (z 99% pewnością zrobiły to syryjskie służby specjalne, którym notabene brakuje taktu i ogłady Jamesa Bonda), udało się wprawdzie doprowadzić do wyjścia z Libanu kilkunastotysięcznej armii syryjskiej, ale nie wpłynęło to na ONZ, która to zastanawia się nad wprowadzeniem sankcji gospodarczo-politycznych, ani na prezydenta Jurka Krzaka, umieszczającego w swoich wystąpieniach Damaszek wraz z Teheranem i Phenianem na Osi Zła. Dokonana na początku tego roku cedrowa rewolucja w Libanie przywróciła temu krajowi stabilizację i suwerenność, ale naraziła na gniew swojego sąsiada, który oplata ten kraj od północy i wschodu. Ostatnio napływające informacje z regionu jak zwykle są "gorące". Od północy pojawiło się tureckie zagrożenie w postaci ptasiej grypy, od wschodu przez granice z Irakiem napływają albo wypływają zbrojne grupy popierające antyamerykańską rebelię w dawnym grajdołku Saddama, granica syryjsko-libańska bywa miejsce zapalnych konfliktów, a Tel-Awiw i Bejrut wystrzeliwują co rusz w swoim kierunku rakiety typu katiusza czy scud... Nie nadchodzą jeszcze żadne niepokojące informacje od strony bogatej Arabii Saudyjskiej, ale pewnie i tam zdarzają się pustynne wyścigi bogatych latorośli typu Osama Bin Laden, które swoimi pierwszymi pojazdami typu Hummer próbują zaimponować lokalnym księżniczkom. Jednak fakt, że od strony morza nie było jeszcze ataku węgierskiej marynarki wojennej napawa nas wszystkich nadzieją, że i tam może zapanować spokój.

Główni bohaterowie www.globtroteria.pl


Nasuwa się jednak pytanie: PO CO ten wyjazd? Po to, żeby docenić to, jakie bezpieczeństwo i spokój możemy doświadczać w Europie i Polsce. Po to, żeby poznać choć trochę miejscowych i zapytać siedzącego w kawiarni w Bejrucie dziadka, co sądzi o siedzącym w tym samym czasie w kebabiarni w Damaszku dziadku syryjskim. Po to, by na własne oczy zobaczyć jak patrzą na siebie celnicy i żołnierze w budkach po obu stronach granicy libańsko-syryjskiej. I również po to, co tu dużo mówić, aby zobaczyć miejsca, które omijane są przez standardowe wycieczki zasobnych emerytów, zaliczających Wieżę w Paryżu, Schody w Rzymie czy Oxford Street w Londynie. Zobaczyć Pustynię Syryjską ze starożytną oazą Palmyrą, Zamki Krzyżowców z Krak de Chaveliers na czele, zwany Paryżem Wschodu Bejrut i najstarsze miasto świata Damaszek. Liczymy, że za czadorów spojrzą na nas piękne i delikatne oczy wstydliwych Arabek, a wybrzeże Morza Śródziemnego powita nas 20 stopniowym przyjemnym powietrzem... Jak pisał Kapuściński o Afryce: "... nie może dobrze poznać jej ten, kto boi się muchy tse-tse, czarnej kobry, słonia, ludożerców, picia wody z rzek i strumieni, jedzenia tortu z pieczonych mrówek, kto drży na myśl o amebie i chorobach wenerycznych, o tym, że będzie okradziony i pobity i kto nie umie spać w afrykańskiej lepiance..." My nie uzurpujemy sobie prawa poznania Bliskiego Wschodu po raptem 10-dniowym pobycie, nie przewidując tak drastycznej próby naszego mu oddania, ale z niecierpliwością czekamy na poranny ryk muezzina, kawę mocną i czarną jak smoła, graniczących z bójką politycznych swarów, nocnego pustynnego przymrozku, a także spotkania z szejkiem i jego bajecznie bogatymi córkami na nartach w górach Libanu, które to "atrakcje" skutecznie przeciwstawiamy argumentom ludzi pukających się czoło, gdy słyszą o naszym pomyśle. Middle East welcome to!!!



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


1. 2010-08-06 18:32:42
gość:
HAHA ALE SUPER


  Mapapowiększ 

  Liban

Informacje o kraju: Liban
Flaga - Liban


  Syria

Informacje o kraju: Syria
Flaga - Syria


  Rosja

Informacje o kraju: Rosja
Flaga - Rosja








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms