| Artykuły |
|
kategoria: Podróże>Europa | data dodania: 2009-03-14 |
|
autor: waldemarrr, Waldemar Józwa |
Czarnobyl |
|
| ocena: 3.38 | przeczytano 1220 razy |
Zwiedzanie miasta odkładamy na później. Jadąc w kierunku elektrowni napotykamy most. Stąd jest
doskonały widok na sarkofag. W dniu wybuchu zbierały się na nim tłumy zaniepokojone łuną unoszącą
się nad elektrownią. Jeśli ktoś widział tę łunę - prawdopodobnie nie żyje.
To już naprawdę niedaleko. Wystarczyło obiektyw szerokokątny zmienić na krótkie tele, by móc
podziwiać sarkofag w całej okazałości.
Ostatnia brama. Bliżej nie można. Dalej pracują jedynie ekipy zajmujące się remontem betonowej
skorupy. To jedno z miejsc, w których liczniki wskazywały najwyższe promieniowanie. Do sarkofagu
mieliśmy ledwie kilkaset metrów, byliśmy tak blisko, że ujęcie musiałem wykonać obiektywem
szerokokątnym.
W tym miejscu bezpiecznie pozostać można nie dłużej niż kwadrans.
Tu i ówdzie skorzystać można z jedynej w swoim rodzaju "wagi". Urządzenie choć waży, nie pokazuje
ilości kilogramów, a jednie zapala czerwony, zielony lub pomarańczowy sygnalizator otrzymanej dawki
promieniowania.
Widok z dachu najwyższego budynku w mieście - wrażenia niezwyłe. O dziwo dozymetr w tym miejscu
wskazywał promieniowanie tylko nieznacznie podwyższone. W mieście mieszkało około 40 tys. ludzi. Od
dnia ewakuacji nie mieszka tam nikt, jednak nieprzerwanie od 1986 roku w strefie zamkniętej pracuje
wiele osób - wg moich szacunków obecnie kilkaset. Obowiązuje zasada, że osoby zatrudnione w strefie
zamknętej pracują co drugi dzień w miesiącu.
Ogromna ilość zupełnie pustych, zupełnie cichych, zaniedbanych bloków. Każdy budynek kryje swoją
historię. Każde mieszkanie to dramat jednej rodziny. W ciągu paru godzin cały świat się zawalił;
kilka chwil na spakowanie i żegnaj moje miasto.
Podczas ewakuacji liczyła się każda godzina, nic dziwnego, że nie było czasu na zabranie pianina
czy książek...
Niewiele się tu zmieniło od wiosny 1986 roku.
Skrzynki na listy. Na ten adres bardzo długo nikt nie napisze.
...ale obwieszczenie ciągle przypomina mieszkańcom o zasadach bezpieczeństwa obowiązujących w
budynku.
|
strona: 1 | 2 | 3 | 4
oceń artykuł:
|
skomentuj artykuł:
|
komentarze do artykułu:
|
| | 2. | 2010-03-11 00:24:33 | gość:
| ciekawie napisane;D jest coś w tym wszystkim co mnie intryguje,mianowicie powiązanie miasta Prypeć z elektrownią i Okiem Moskwy.Jedna z teorii spiskowych mówi ze katastrofa to:1 teoria:ZSRR chciało za wszelką cenę ukryć to co robi w(z)"oku"2 :ze eksperymenty z falami radiowymi doprowadziły do awarii elektrowni.tak czy owak (wg tych teorii)awaria w Czernobylu ma związek z działaniem oka Moskwy nazywanego również Czernobyl 2 (przypadek??).co ciekawe to to że elektrownia powstała po to by n ie tylko produkować energie ale również po to by chronić O M(nie na odwrót;)no i miasto,to wielkie przedsięwzięcie logistyczne wymagające wielkich nakładów finansowych było jednym z bardziej luksusowych miast ZSRR.Moskwa nigdy specjalnie nie przejmowała się ludźmi(jako jednostką) i nie dbała o ich "wygody"(chyba że byli to prominentni działacze wojskowi czy KGB)aż tu nagle W "środku lasu" powstaje piękne miasto dla pracowników elektrowni;D ciekawe....czy w Prypeci mieszkali tez ludzie z O M
|
| | 1. | 2009-03-20 22:11:54 | gość: aga
| niesamowite wrażenie zrobił na mnie ten artykuł i przypomniał mi się moment podawania nam dzieciakom płynu Lugola w szkołach i nikt nam wtedy nie tłumaczył po co ? ale całość artykułu , krótkich zdań popartymi świetnymi zdjęciami REWELACJA ale długo się pamięta taki "majstersztik"
|
|
|
|