PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2009-04-01      
autor: marcinsen, Marcin Kreczmer

Okruchy Camino

ocena: 3.09przeczytano 168 razy


Fragmenty dziennika z pielgrzymki do Santiago de Compostella
maj-czerwiec 2008


Do plecaków przypięliśmy tradycyjne (prawie;) muszle pielgrzymie.

22.05.08 czwartek 17:52 Rycerka

No więc pierwsza strona dziennika z Camino. Chociaż jeszcze trzy dni do wyjazdu, to nie wytrzymałem i zacząłem już tutaj pisać. W sumie jedyne o czym teraz myślę to ta podróż, tak, że chyba mogę powiedzieć, że jestem już trochę w trasie.

Dziś posiedziałem parę godzin na Internecie, czytając historie z Camino i oglądając zdjęcia. Ciężko mi uwierzyć, że już za trzy dni sam będę tego doświadczał. Nie mam pojęcia czego się spodziewać, ale jestem otwarty na wszystko. Nawet na czterotygodniową ulewę i przepełnione schroniska.

Czym jest dla mnie ta wyprawa? Dobrze byłoby się zastanowić nad tym teraz. Może wtedy wszystko bardziej się skrystalizuje.
Przede wszystkim to myślę, że chciałbym znaleźć wewnętrzną przestrzeń. Chodzi mi o to, że w jakiś sposób czuję się złapany, uwięziony w jakiejś ciasnocie. Myślenie o pracy, pieniądzach, martwienie się wszystkim na zapas, strach, że czas ucieka coraz szybciej, a ja niczego jeszcze nie osiągnąłem, choć to już 32 lata minęły. No i chciałbym (tak sobie przynajmniej marzę), żeby znowu poczuć wolność i uchwycić na nowo to odczucie nieograniczonych możliwości. To już lata odkąd razem z Tulasi szukamy i wędrujemy, i widzę, że coraz bardziej gubię to, co kiedyś przychodziło samo. Bywały momenty, że prawie mogłem dotknąć tego uczucia; że opiekuje się mną jakaś siła wyższa, że ludzie z mojego plemienia przemierzają szlaki i jeśli będę otwarty, odważny i szczodry to wreszcie ich spotkam. Kiedy tak czułem? Na pewno w 2002, kiedy po przeczytaniu „Alchemika” sprzedaliśmy wszystko co mieliśmy wartościowego (czyli laptopa, którego trochę wcześniej sprezentował nam mój brat) i ruszyliśmy na poszukiwanie przygody. Zaczęliśmy od Groningen w Holandii. Zatrzymaliśmy się u przyjaciół, których poznaliśmy rok wcześniej w Hiszpanii, Anna Marii i Suzan. Cały nasz pomysł to był mój mały akordeon i 6 melodii Yanna Tiersena, które z uczuciem kaleczyłem. I zadziałało! Czuliśmy się wolni i bezpieczni. Byłem w stanie przynieść do domu parę groszy, nic nas nie wiązało, poznawaliśmy ludzi, jeździliśmy na rowerach.

Dla mnie ważne są te dwie rzeczy: poczucie jak najpełniejszej, wewnętrznej wolności i inni ludzie. Nie po prostu jacyś tam ludzie, ale członkowie mojego plemienia. Czym jest to plemię? Wierzę, że są ludzie, rozrzuceni po całym świecie, z którymi w jakiś sposób jestem połączony i że to co mnie gna z miejsca na miejsce to tęsknota za nimi. Wewnętrzne parcie i przekonanie, że oni też mnie szukają. Po prostu wiem, że gdzieś tam są ludzie, którzy też mnie szukają.

Ten motyw często pojawia się w moich zapiskach. Jakaś część mnie mówi mi, że to tylko marzenia, eskapizm, niespełnione potrzeby emocjonalne z dzieciństwa, coś we mnie, w środku tęskni za spełnieniem, czuję się niekompletny. Może tak też jest.

Chyba bardziej od niewygód boję się, że nic się nie wydarzy. Ostatnie parę lat coraz bardziej boję się świata, jego bezosobowości, nudy, trywialności. Mam wrażenie jakbym w tym tonął i zaczyna mi się wydawać, że moje poszukiwania magii, duchowości, wyższej siły są oznaką mojej niedojrzałości. Że po prostu chcę uciec od rzeczywistości. Myślę jednak, że możliwe jest połączenie wewnętrznej dojrzałości i mądrości z naturą marzyciela i wolnego ducha. Dużo chyba zależy od własnego wysiłku i determinacji. Jeśli się bardzo szuka i stara odnaleźć magię we własnym życiu to wreszcie się ją (mam nadzieję) znajdzie.

No więc za trzy dni zaczynam podróż. Chciałbym użyć tej starej, indiańskiej modlitwy, żeby przywołać pomyślność i boską opiekę.

O Wielki Duchu,
którego głos słyszę
w śpiewie wiatru,
którego oddech
obdarza świat życiem
usłysz mnie!

Przychodzę do Ciebie
jako jedno z Twych
wielu dzieci.
Jestem mały i słaby
potrzebuję więc Twojej siły i mądrości.

Pozwól mi przemierzać piękno.
Pozwól moim oczom zawsze oglądać
czerwony i fioletowy zachód słońca.
Spraw by moje dłonie szanowały
rzeczy przez Ciebie stworzone
i żeby moje uszy
były czujne na Twój głos.
Daj mi mądrość
żebym mógł zrozumieć rzeczy,
które uczyłeś twe dzieci od zawsze.

Lekcje, które zapisałeś
w każdym kamieniu i liściu...
Daj mi siłę!
Daj mi siłę!
Daj mi siłę, żebym nie wyparł się mych braci
ale zamiast tego mógł walczyć
z mym największym wrogiem-
sobą samym.

Spraw, żebym zawsze był gotowy
zjawić się przed Tobą z podniesioną głową
i kiedy moje życie przeminie
jak gasnący zachód słońca
niech mój duch
zjawi się przed Tobą
bez wstydu.



strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Hiszpania

Informacje o kraju: Hiszpania
Flaga - Hiszpania








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms