PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Europa data dodania: 2009-09-03      
autor: katarzyna.kno, Katarzyna Nowak

W pogoni za Draculą

ocena: 3.65przeczytano 205 razy


Pomysł z wyjazdem do Rumunii zrodził się po wpływem chwili, ot, nagle pojawia się przekonanie, że coś trzeba, po prostu TRZEBA zrobić. Przekonanie było tak silne, że gotowa byłam tam pojechać choćby sama. I nic to, że znajomi radzili zostawić testament... Decyzja zapadła. Teraz pozostawało zorganizować całą resztę - trasę, sprzęt, towarzystwo... Drobiazgi, sami przyznacie :)

Z uwagi na to, że większość znajomych patrzyła na mnie jak na wariatkę i nie chciała słyszeć o wyjeździe do kraju Draculi, pozostawał internet. Portal podróżniczy www.travelbit.pl jest rewelacyjny! Dzięki niemu nawiązałam kontakt z Luizą i towarzyszka już była :) Szczęśliwy traf chciał, że niemal w ostatniej chwili dołączył do nas Mirek.

Trasa opracowana, zakupy zrobione, ostatnie minuty w pracy, ostatnia drzemka we własnym łóżku i parę minut przed północą, w piątek 31 lipca wyjazd z Warszawy. Jeszcze tylko króciutki postój w Czarnowie, by do auta zapakować Mirka, po czym obieramy kierunek na przejście w Barwinku, w drodze snując coraz bardziej abstrakcyjne wizje spotkania z Draculą. Przejście polsko-słowackie przekraczamy o 6 rano, przy okazji robiąc postój na śniadanie. Rolę stołu pełni dach Opla Corsy, roboczo zwanej "pchełką".
01.08.09


Przejazd przez Słowację i Węgry to typowa jazda na czas: szybciej, szybciej, Rumunia czeka! Granica w Artand, godz. 12.00 - niezłe tempo ;)

Otwieramy szeroko oczy, buzie i uszy na rumuńskie klimaty; pierwsze wrażenie - stojące na poboczu budki kryte słomą lub trzciną, głównie z arbuzami. Pomysłowe, bo przewiewne ale i zadaszone, co biorąc pod uwagę zmienność pogody ma same zalety. Pierwsze miasto na trasie: Satu Mare, gdzie robimy postój na posiłek i pierwszy kontakt z osławioną mamałygą J Podana w wersji "rzadkiej" (później poznaliśmy jej wersję "gęstą"), z dodatkiem sera żółtego i podsmażonego boczku. Słodko-słony smak... Dobre!

Kolejny przystanek: Baia Mare, czyli paskudnie szare, brudne i smutne miasteczko, z dużym, postkomunistycznym placem, na którym wolno kołysze się huśtawka, na pociechę okraszone Rynkiem i starą dzwonnicą. Wywarło tak przygnębiające wrażenie, że perfidnie nazwaliśmy je "Baja Bongo" i obiecaliśmy, że więcej do niego nie zajrzymy.

Szukamy dwóch kościołów z listy UNESCO: Surdesti i Budesti. Na mapie wydają się być rzut beretem od siebie, w rzeczywistości pomyliliśmy drogę i zamiast do Budesti pojechaliśmy kompletnie w przeciwnym kierunku. Zapada zmrok. GPS nie widzi drogi. Na mapie nie ma miejscowości, przez które przejeżdżamy. Chyba Dracula zarzuca na nas swoje sidła... Początkowo śmiejemy się do rozpuku, ale gdy mijamy kolejna wioskę, której nie możemy odnaleźć na mapie, wesołość ustępuje lekkiemu zdenerwowaniu. Decyzja zapadła - wracamy "po śladach", nie ma sensu krążyć po nieznanym terenie, wśród szybko zapadających ciemności. Uff, udało się... Pomijam milczeniem niezliczone ilości furmanek, rowerzystów i pieszych, oczywiście bez najmniejszych resztek choćby światełek odblaskowych (po co ?).

Kierunek: Sapanta i tamtejszy kemping, przed nami około 70 kilometrów, minęła 21.00, ciemno. Na głównej drodze działa nasz GPS, towarzyszy nam głos Krzysztofa Hołowczyca, który po kilkunastu minutach względnie prostej dogi zaczyna wyliczankę "za 100 metrów ostry zakręt w prawo", "za 50 metrów ostry zakręt w lewo", "za 50 metrów zakręt w prawo"... I tak przez 50 kilometrów... Wierzcie mi, że te pierwsze serpentyny, pokonywane w stanie silnego zmęczenia i w nocy zapadły w pamięć tak głęboko, że żadne inne nie były w stanie ich prześcignąć. A przejechaliśmy jeszcze mnóstwo kilometrów "zakręconych" dróg ;). W Sapancie nie starczyło już sił na poszukiwania kempingu, jak paniska zaokrętowaliśmy się w pensjonacie, losując kolejność gorącej kąpieli. Jeszcze tylko dwa łyki piwa (na lepszy sen) i spać!




strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


  Mapapowiększ 

  Rumunia

Informacje o kraju: Rumunia
Flaga - Rumunia








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms