PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 




  Artykuły

kategoria: Podróże>Ameryka Północna data dodania: 2009-09-06      
autor: kopernik18

Wakacje z plecakiem (i jedną walizką) na Barbadosie

ocena: 2.91przeczytano 737 razy


Nasze dwutygodniowe wakacje na Barbadosie.



Wakacje z plecakiem (i jedną walizką) na Barbadosie.

Wyprawa na Barbados wyniknęła całkiem nieoczekiwanie. Owszem planowaliśmy jechać na Karaiby, ale nie w tym roku. Tymczasem z powodu zgromadzenia i obsługi przypadającej w lipcu zrezygnowaliśmy z wyjazdu do Chin na zaćmienie słońca. Wieczorem w domu zauważyłem, że tego dnia kończyła się promocja na tanie bilety do Londynu, bez opłat lotniskowych. Pamiętając, że British Airways ma zawsze w styczniu promocje zacząłem szukać. Zamierzaliśmy wybrać się na Grenadę, ale akurat nie było pasujących najtańszych połączeń. Do wyboru pozostawała Saint Lucia, Antigua i Barbados. Szybka decyzja w środku nocy - kierunek Barbados, mamy tam Biuro Oddziału, dużo braci no i sama wyspa wydaje się ciekawa. Wylecieliśmy pod koniec zimy i mieliśmy nadzieję, że jej już nie zobaczymy. Tymczasem w Londynie w środku nocy temperatura spadła poniżej zera. Podróżowaliśmy ze Stansted na Gatwick dwoma autobusami National Express, aby w drodze powrotnej zwiedzić co nieco w centrum miasta. Dalej lecieliśmy 8 godzin, ale przesuwaliśmy czas do przodu, więc ten dzień był wyjątkowo długi. Na południowo zachodnim krańcu Anglii zauważyliśmy zaskakująco biały teren, nie była to sól, ale najprawdziwszy śnieg, który już nam nie grozi. Nadlecieliśmy nad najpiękniejsze plaże Barbadosu na południowo wschodnim wybrzeżu. Doskonale było widać też inne plaże i hotel, w jakim będziemy. Na lotnisku czekał już taksówkarz z naszym nazwiskiem. Jakiż kontrast w stosunku do Londynu. Jest tu mnóstwo religii, ale ludzie chętnie rozmawiają o Bogu i Piśmie Świętym.Nikt nie ucieka na dźwięk imienia Jehowy. Dojechaliśmy w końcu do naszego hostelu Cleverdale w Worthing. Był prawie na samej plaży. Czekał już tam na nas piękny zachód słońca i cieplutkie morze. Rankiem dokładnie to, czego się spodziewaliśmy, krótki deszcz i przepiękna podwójna tęcza! Myśleliśmy, że będzie tak każdego dnia, ale był to pierwszy i ostatni znak starożytnego przymierza. Ruszyliśmy w trasę autobusem pełnym dzieci jadących do szkoły. Po drodze widzieliśmy ciekawą reklamę na sklepie: Potrzebni klienci, niewymagane żadne doświadczenie ;-) Był akurat szczyt komunikacyjny i do Prospect około 10 kilometrów jechaliśmy półtorej godziny. Nic dziwnego, że kiedyś pewien jegomość wysiadł z autobusu, za drzewem załatwił swoja potrzebę i parę metrów dalej wsiadł do niego powrotem. Tam, grzecznie umył ręce wodą z butelki wylewając ją za okno. Na miejscu jednak czekała nas nagroda za nasze trudy, tuż przed bramą wjazdową do Betel zauważyliśmy stado małp. Bawiły się, iskały i w sumie niewiele sobie z nas robiły. Siostra Nicole pokazała nam ten pięknie położony kompleks. Poznaliśmy prawie całą niewielką rodzinę Betel. W biblioteczce było kilka starych przekładów Biblii. Wśród filmów, jakie lubią bracia w tamtejszym Betel znaleźliśmy serię 6 odcinków Dumy i Uprzedzenia. Na lodówce w jednym z pokoi było mnóstwo magnesów, całkiem jak u naszych braci w zborze. Ileż nas łączy z tak odległym Barbadosem! Zwiedziliśmy też Salę Królestwa. Wszędzie pełno było fascynujących, kolorowych kwiatów. Potem poszliśmy na spacer wzdłuż wybrzeża. Niestety zmiana czasu i klimatu bardzo dawała się nam we znaki. Zrobiliśmy sobie postój i dokarmialiśmy miejscowe wróbelki. Znaleźliśmy też kraba i mój aparat miał z nim spotkania bliskiego stopnia. Ledwo dowlekliśmy się na plażę Paynes Bay. Ochoczo wskoczyłem do morza z rurką i maską. Były tu najpiękniejsze rafy i skupiska kolorowych rybek. Widziałem ogromną ławicę około 150 błękitnych rybek. W innych miejscach wybrzeża też były kolorowe rybki i kawałki rafy, ale i tak to wszystko ustępuje rafom i rybkom w Egipcie. Tam widzieliśmy najpiękniejsze. Znów uciążliwa podróż przez obrzeża stolicy, na szczęście tym razem na siedząco. Nagrodą był piękny zachód słońca i jedzonko. Zmieniliśmy pokój na taki z drugiej strony domu, więc nie było już tak słychać samochodów i mieliśmy nad łóżkiem moskitierę. Bardzo dobrze, bo jednak od czasu do czasu zaplątał się komar, który miał na nas ochotę. Jeżeli chodzi o przesunięcie czasu, postanowiliśmy nie przestawiać się i chodziliśmy spać po 19, to oznacza, że w Polsce było już po północy. Dzięki temu już po 5 rano (u nas po 10) byliśmy na nogach. Słońce wschodziło o 6, więc mogliśmy wsłuchiwać się w najpiękniejszy ptasi koncert.

strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


2. 2010-02-12 19:41:59
kopernik18
Drogi gościu, dzięki Twojemu wpisowi nasi czytelnicy wiedzą już nieco więcej :-) Chociaż, przykro się go czyta...


1. 2009-09-28 20:19:21
gość:
beznadziejny opis! Byłam na barbados i Wasz opis bardziej zniechęca niż zachęca. brak składu i ładu. A gdzie informacja o pływających zółwiach w fosie w Bridgetown, które miszkańcy karmią jak kaczki, gdzie informacje o przepysznej latającej rybie, albo to ze wyspa ma 22X33 km. Gdzie info o tym ze to kolonia Angielska i mimo to "bejdżanie" kochają Królową, albo to ze niepodległośc uzyskali dopiero w 66 roku...


  Mapapowiększ 

  Barbados

Informacje o kraju: Barbados
Flaga - Barbados








© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: blogi z podróży, smspower.pl - darmowa bramka sms