PrzezŚwiat.pl - podróże, wyprawy, relacje, turystyka
 Zobaczyć Maroko i (nie) umrzeć




  Artykuły

kategoria: Podróże>Ameryka Północna data dodania: 2009-09-06      
autor: kopernik18

Wakacje z plecakiem (i jedną walizką) na Barbadosie

ocena: 4.00przeczytano 262 razy


Najgłośniej śpiewają zawsze o brzasku, kwadrans przed wschodem słońca. Tym razem słuchaliśmy go na pobliskich moczarach koło Gareme Hall. Cała łąka pokryta była dywanem pajęczyn a z pomiędzy odległych palm wychynęła piękna kula słońca. Poszliśmy przez St. Lawrence Gap na plażę Dover. Bardzo nam się tam spodobało, więc po śniadaniu wróciliśmy tam z pełnym plażowym ekwipunkiem. A tu od razu niespodzianka! Żółwie! Pływały bardzo blisko plaży. Szybko wskoczyłem do wody ale nie było łatwo odnaleźć jegomościa. Moja żonka wciąż mi wskazywała miejsca gdzie wychylał główkę by zaczerpnąć powietrza, ale nie mogłem go odnaleźć. W końcu jest i zacząłem go śledzić. Wynurzał się co półtorej minuty. Najwyraźniej moje towarzystwo zaczęło mu przeszkadzać, bo przyśpieszył. Po kolejnej minucie odpadłem ale bynajmniej nie poruszałem się jak żółw. W wodzie jest on bardzo szybki! Potem Agusia wykopała sobie dołek a ja ją zakopałem po szyję. Chyba była jednak za blisko wody, bo raz po raz fale ją zalewały. Zabawa była przednia. Robiłem zdjęcia i próbowałem napisać co nieco na piasku. W końcu uratowałem moją ukochaną z objęć oceanu, pozwoliłem się jej wygrzebać z piasku po zakończonej sesji zdjęciowej. Nad ranem widziałem na niebie Centaura i Krzyż Południa a także gwiazdozbiór Skorpiona, który podoba mi się najbardziej. Potem już razem na plaży Worthing powitaliśmy nowy dzień. Zebranie było o 9 rano, więc poszliśmy znaleźć Salę w Rendezvous. Byliśmy jednymi z pierwszych. Bracia tu przychodzą na ostatnią chwilę ale za to zostają bardzo długo po zebraniu. Dowiedzieliśmy się, że Świadków Jehowy nazywają tu religią czarnych ludzi. My mamy jednak szersze spojrzenie na ogólnoświatową społeczność naszych braci. Jeden ze starszych pokazał młodej siostrze nasze publikacje po polsku. Omawiamy ten sam materiał i jesteśmy zjednoczeni na całym świecie. W tym zborze nie byli jednak sami czarnoskórzy. Były przynajmniej dwie rodziny potomków pierwszych kolonizatorów. Ich biała skóra kontrastowała nawet z naszą jeszcze nieopaloną. Bardzo starają się unikać słońca i opalanie się nie jest u nich w modzie. Poznaliśmy też małżeństwo pionierów z zainteresowanym i rodzinkę z dwójką dzieci, którzy też pełnią służbę pionierską. To duży zbór, 135 głosicieli i 16 pionierów stałych. Bardzo cieszyliśmy się, że możemy tu z dala od domu spotkać rodzinę! Tak właśnie się czuliśmy. Bardzo sobie to cenimy, gdy na wyjeździe możemy być na zebraniach i spotkać innych sług Jehowy. Brat oczywiście przekazał pozdrowienia z naszego zboru, jednak nie łatwo mu było wymówić jego nazwę. Samo imię Agnieszka przysparzało już wielu kłopotów. Ale uśmiech potrafił przełamać wszelkie bariery językowe. Tego dnia wypoczywaliśmy u nas na plaży koło domu a wieczorem poszliśmy na spacer wzdłuż deptaku do St. Lawrence. Następnego dnia pojechaliśmy z przesiadką do parku pełnego orchidei. Zaskoczyła i oszołomiła nas ilość i różnorodność kwiatów. Ich kolory i zapachy były naprawdę wspaniałe. Z reguły wycieczka jest przeganiana tam w ciągu 40 minut ale my delektowaliśmy się tym ogrodem trzy godziny. Potem postanowiliśmy pospacerować po okolicy by dotrzeć do plantacji, którą moglibyśmy zwiedzić. Znaleźliśmy niezwykłe drzewo, którego pień i gałęzie pokryte były kolcami. To łoskotnica strzelająca. Podobno najgłośniejsza roślina na ziemi. Dojrzałe owoce strzelają z hukiem podobnym do wystrzału z broni palnej. Zbliżała się pora zbiorów trzciny cukrowej a jej pędy były już bardzo wysokie. Dalej minęliśmy sad pełen papai. W wiejskim sklepiku kupiliśmy kilka funtów bananów, najsłodszych i najpyszniejszych jakie kiedykolwiek jedliśmy. Nabyliśmy też słodkie ziemniaki i jeszcze jakieś dwa inne warzywa. Ugotowaliśmy je potem do zupy. Bardzo mi smakowały te ziemniaki zaś dla Agusi były nieco za słodkie.

strona: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7

oceń artykuł:


skomentuj artykuł:

twoje imię: Zaloguj się
twój komentarz:


komentarze do artykułu:


2. 2010-02-12 19:41:59
kopernik18
Drogi gościu, dzięki Twojemu wpisowi nasi czytelnicy wiedzą już nieco więcej :-) Chociaż, przykro się go czyta...


1. 2009-09-28 20:19:21
gość:
beznadziejny opis! Byłam na barbados i Wasz opis bardziej zniechęca niż zachęca. brak składu i ładu. A gdzie informacja o pływających zółwiach w fosie w Bridgetown, które miszkańcy karmią jak kaczki, gdzie informacje o przepysznej latającej rybie, albo to ze wyspa ma 22X33 km. Gdzie info o tym ze to kolonia Angielska i mimo to "bejdżanie" kochają Królową, albo to ze niepodległośc uzyskali dopiero w 66 roku...


  Mapapowiększ 

  Barbados

Informacje o kraju: Barbados
Flaga - Barbados



KONKURS NA RELACJĘ Z PODRÓŻY






© przezswiat.pl

zaprzyjaźnione strony: bramkasms.com.pl - darmowa bramka smssmspower.pl - darmowa bramka sms, doładowania, logo dzwonki